Prezentacja Mini Paceman

Gdy usłyszałem, że otrzymaliśmy dwuosobowe zaproszenie na przedpremierową prezentację nowej odsłony MINI i zaszczyt obecności na niej spotka właśnie mnie, nie protestowałem. Bardzo przyjemnym uczuciem jest doświadczanie czegoś przed wszystkimi – bycie niczym odkrywca.

Z Paceman’em sytuacja jest trochę inna bo można go było już zobaczyć choćby w Paryżu. Nagle okazało się jednak, że mogę zrobić dokładnie to samo nie opuszczając granic naszego kraju – ba, nawet stolicy. Czemu nie!Był w tym wszystkim oczywiście haczyk – ekspozycja MINI towarzyszyła wydarzeniu, które było pokazem mody, czyli miejscem gdzie zdecydowanie nie trafiłbym dla czystej przyjemności. Zapewne oglądaliście sporo filmików na YouTube czy w FashionTV. Od większości modelek na wybiegach zazwyczaj lepiej prezentują się drewniane wieszaki w mojej szafie. Również większość ubrań z tejże szafy moglibyście nałożyć (o ile nie mierzycie ponad 190cm) i nie wyglądać w nich komicznie na ulicy. Całe szczęście z pomocą przyszła mi dziewczyna która czule ujęła mnie za rękę mówiąc: „Zajmij się samochodem, modę zostaw dla mnie, nie oglądaj się za dziewczynami!”. Ponownie nie protestowałem i tak oto pojawiliśmy się w holu Teatru Palladium w Warszawie na imprezie o nazwie Designeria Trendy Show.

Tyłem do wejścia stał czarny jak noc Countryman, po przeciwnej stronie sali przodem… też Countryman? Chyba nas oszukali, miała być nowość! Dopiero napis na tabliczce w miejscu rejestracji zdradził, że oto po raz pierwszy w Polsce mamy przyjemność oficjalnie oglądać Pacemana. Nie czekając zbyt długo zacząłem męczyć migawkę aparatu przeróżnymi ujęciami – męcząc przy okazji moją osobę towarzyszącą (znacie to uczucie, gdy wyjeżdżacie na wakacje z zapalonym fotografem – to jedna z tych chwil). „Zajmijmy już miejsca, bo najlepsze nam zabiorą!”. Ale przecież najlepsze miejsce dla mnie jest tu, a właściwie za kawałkiem blachy i plastiku, jakiś metr za barierką – za kierownicą nowego Mini. Niestety tego wieczoru takiej możliwości nie było, więc przystałem na salę główną.

Przywitał nas zabawny prowadzący, który następnie przebrnął przez litanię sponsorów i patronów medialnych długą niczym lista wyposażenia S-klasy. Niewiele później na wybieg trafiły pierwsze modelki w kolekcji street’owej. Ja jednak myślami byłem za drzwiami…

Po kolejnych pięciu minutach moje ciało dołączyło do reszty i mogłem cieszyć wzrok nowym, niebieskim MINI, bez przepychania się łokciami, obchodząc samochód dookoła, mając tyle czasu na zdjęcia, ile zechcę. Technicznie Paceman jest Countryman’em – ta sama płyta podłogowa, ten sam napęd, ta sama gama silników od Coopera w górę (nie będzie oferowany w wersji One) i zawieszenie.

Zmiany zaczynają się dopiero za słupkiem A. Nowe Mini jest niższe o 4cm, uboższe o parę drzwi i środkowe miejsce z tyłu. Poszerzono tylne nadkola, dodano przetłoczenie na progach, zmieniono tylne światła oraz dodano oznaczenie modelu na klapie. W ofercie pojawiły się też 19-to calowe felgi – Countryman mógł pochwalić się maksymalnie 18. Ostatecznie jest to lekko napompowana wersja coupe starszego brata.

We wnętrzu to dalej rasowe MINI, z jednym wyjątkiem – dźwigienki otwierania okien zniknęły ze środkowej konsoli. Teraz znajdziecie je klasycznie w boczkach drzwi. Zmiany natury kosmetycznej dobrze wróżą.

Z racji choćby wymiarów czy ilości współdzielonych części można podejrzewać, że odczucia z jazdy będą podobne do tych z Countryman’a. Warto tutaj nawiązać do sloganu marki – „Gokartowa frajda z jazdy”. W pozostałych modelach nie okazał się ściemą, więc można by rzec, że właśnie debiutuje nowy obiekt pożądania.

Jakiś czas temu miałem okazję jeździć dużym MINI (to się nie wyklucza?) i zdobył moją sympatię. To fajny kompromis między tym, co dobre w marce i nie wyglądaniem jak fryzjer. Po premierze Paceman’a gdybym miał zdecydować się na któryś z modeli, wybrałbym najnowsze dzieło. Przemawia do mnie najbardziej ze wszystkich. Czy rzeczywiście jest tak dobry, będziemy mogli przekonać się w marcu 2013 – wtedy rusza sprzedaż w Polsce.

Co do pokazów mody, dziewczyna nawet nie zauważyła mojej prawie godzinnej nieobecności. Być może te pokazy wcale nie są takie złe?

2 komentarze
  1. MINI na ulicy niczym arystokracja wśród szarości. Ma niebanalny styl i nie sposób pomylić z czymkolwiek. Fajnie, że wkrótce po paryskiej premierze mamy prezentację w Polsce. Ciekawe fotki.

Komentowanie zostało wyłączone.