2013 Audi A3

Stało się. Trzecia edycja Audi A3 wjechała do Polski. Wszystko zaczęło się 16 lat temu i trwa do dziś. Tym właśnie modelem Audi zapoczątkowało segment kompaktów premium. Jest to jeden z najczęściej spotykanych produktów pochodzących z Ingolstadt.

Przyszedł czas i na mnie, żebym skosztował tego niemieckiego owocu. Przede mną konferencja, na której chciało mi się śmiać, sama jazda nowym A3, przeprawienie się nim przez rzekę i… w zasadzie to wszystko. Wszystko pachniało jeszcze wakacyjnym klimatem, więc pozwolę sobie na nieco luzu.Siedzę więc na konferencji i notuję, co ważniejsze – o mały włos nie zostawiając później notatek na stole. Różnice? W ogólnych wymiarach praktycznie nic się nie zmieniło. Zwiększył się natomiast rozstaw osi, a zwisy przedni jak i tylny uległy zmniejszeniu. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że całe A3 opiera się na tej samej platformie, co nowy Golf czy Leon (a w przyszłości również inne modele koncernu VW). Nosi ona nazwę MQB i charakteryzuje się tym, że jest bardzo łatwo modyfikowalna. Zwiększenie rozstawu osi? Bardzo proszę. Jedyne, co się nie zmienia to odległość pedałów od silnika. Reszta powinna sprostać wymysłom wielu inżynierów.

No więc właśnie – inżynierowie. Podczas filmu z ich udziałem, strasznie chciało mi się śmiać. Z resztą nie tylko mnie. Bo co innego przychodziłoby do głowy jak nie śmiech, gdy oglądamy filmik z inżynierami opowiadającymi o kształcie wylotów powietrza w kabinie czy dźwięku ich klikania towarzyszącego ich zamykaniu i otwieraniu.

W rzeczywistości jednak nie są to zwykłe nawiewy. Skupcie się. Nowe A3 to chyba pierwsze auto, w którym można regulować nie tylko siłę nadmuchu, ale również jego skoncentrowanie. Przyciągamy środkowy pstryczek do siebie, powietrze leci na nas punktowym strumieniem, ruch w przeciwną stronę, wieje delikatna bryza. Może i chciało mi się śmiać słuchając tego, ale następnego dnia rano wsiadłem do samochodu, i doznałem objawienia, że to faktycznie fajny ficzer. Ileż razy tak nakierowywałem nawiew, żeby wiało delikatniej, a nie niczym huragan. Naprawdę fajna sprawa. Klik też niczego sobie. Sporo tego wyszło – spoko, Seba pisze po dwie kartki A4 na temat zapachów do samochodu, ja mogę trochę więcej poświęcić na kratki nawiewu.

Jakoś tak wyszło, że do hotelu z paroma znajomymi dziennikarzami wróciliśmy stosunkowo późno. Budziki za to nastawiliśmy na wczesną godzinę. 6:30 i ja oczywiście mało nie dostałem zawału. Zawsze kiedy dzwoni, zrywam się nagle, a serce wali niemiłosiernie. Nie wiem, co ze mną jest nie tak – dzwonek to zwykła, hipsterska Marimba. A nie syrena alarmowa…

Szybkie śniadanie, wpisuję się na listę, zabieram czarne A3. Tak się złożyło, że wybrałem najbardziej wypasiony egzemplarz z dostępnych. Perłowy lakier, brązowa skóra w środku, nagłośnienie Bang&Olufsen, aktywny tempomat. Cud, miód i orzeszki. Pod maską za to dwulitrowy diesel o mocy 150KM i 320Nm momentu obrotowego. Wnętrze to jakość, do której przyzwyczaiło nas Audi. Materiały są miłe w dotyku, kierownica jest solidnie wykonana, a różne wstawki sprawiają, że wnętrze jest żywsze. Nic nie skrzypi, nic nie trzeszczy. Tego oczekuję po marce premium. Warto też powiedzieć o tym, że na tunelu środkowym umieszczono zmniejszoną konsolę sterowania systemem MMI. Wystarczy parę minut, żeby to „jako tako” ogarnąć.

Pełen entuzjazmu wciskam przycisk Start i ruszam z kolegą w zaplanowaną przez Audi trasę. Mijamy siedzibę Amber Gold i udajemy się na południe. Miejskie ulice? Ależ żaden problem. Zawieszenie A3 radzi sobie tutaj bardzo dobrze. Niepokojących stuków brak. W miłej atmosferze, otoczeni świetnymi materiałami, z których wykonano wnętrze, opuszczamy Gdańsk.

Kierujemy się dalej na południe. Przed nami jednak rzeka Motława Wisła. Przeprawa? Promem! Rzadko spotykany w dzisiejszych czasach środek transportu okazuje się cieszyć sporym zainteresowaniem. Przyjeżdżamy akurat w momencie, gdy przypływa. Kursuje co pół godziny i kosztuje 15 zł. Wjeżdżamy na pokład, zajmujemy prawie pole position. Za jakieś 15 minut dojeżdżają do nas pozostałe Audi z naszej grupy. Jeszcze chwila oczekiwania i ruszamy. O dziwo całkiem żwawo. Wrażenie robi jednak iluzja (jak zwał tak zwał) gdy spojrzymy w lewo – rzeka ucina się nagle, jakby był tam wodospad. Czasu na dłuższe przemyślenia jednak nie ma. Wskakujemy do aut i zjeżdżamy z pokładu. Dalej już jedziemy kolumną trzech aut – srebrne, czerwone, czarne. Jako jedyny z całej wycieczki miałem aktywny tempomat, więc grzechem byłoby z niego nie skorzystać – na to przyjdzie jednak czas. Drogi szybkiego ruchu mamy przed sobą.

Cała kolumna postawiła na dynamiczną jazdę. Wszystkie trzy auta wyposażone były w te same silniki 2.0TDI, więc szanse są wyrównane. Trzeba przyznać, że A3 świetnie się tu czuje. 320Nm momentu obrotowego pozwala na szybkie wyprzedzanie. Cały manewr przebiega płynnie. Na jednojezdniowych drogach nie zabawiliśmy długo, ponieważ za chwilę zaczynają się te szybszego ruchu. Tutaj z pomocą przychodzi wspomniany aktywny tempomat. Po prostu go włączam i zajmuję się jedynie operowaniem kierownicą. Stopy odpoczywają, a Audi w razie potrzeby przyhamowuje, żeby później rozpędzić się do zadanej prędkości. Korzystanie z tego rozwiązania wymaga jednak przyzwyczajenia. Na początku odruchowo przesuwamy nogę na hamulec – tylko po to, żeby po chwili przekonać się, że wszystko zostaje wykonane za nas. Super sprawa. Nieprzyzwyczajonym polecam na początek ustawić trzymanie większego dystansu. Zanim nasz mózg każe nam zahamować, komputer już o tym pomyśli.

Drogi szybkiego ruchu niestety stosunkowo szybko się kończą, a my skręcamy na Sopot. Powiedziałbym wam, w który miejscu, ale szczerze mówiąc nie pamiętam. Nieznajomość topologii trójmiasta wcale w tym nie pomaga. Trasę zaplanowano tak, abyśmy mogli przejechać się nowym A3 również bo trochę bardziej krętych drogach. Tutaj auto czuje się dobrze. Oczekujący jednak rewelacji będą zawiedzeni. Audi prowadzi się neutralnie, bez sportowego zacięcia, czego jednak trudno oczekiwać po kompakcie – nawet segmentu premium, z czterema kółkami na grillu.

Cała podróż dobiega końca. Ponad 120 km w najnowszym Audi A3 za mną. Jak już przeczytaliście, sprawdziłem je na prawie każdym typie dróg. Wszędzie tam auto sprawdza się naprawdę dobrze. Osoba, która zdecyduje się na nie, będzie naprawdę zadowolona. Nowe A3 bez wątpienia trzyma poziom pozostałych członków rodziny. To dobre auto, które ma predyspozycje do pójścia w ślady wysokiej sprzedaży poprzednika.

Ja tymczasem parkuję na parkingu podziemnym i idę na sopockie molo pomyśleć przy kawie, ciastku i morskim wietrze o nowym Audi. Zerkam też w kierunku przystani i szukam mojego kolejnego środka transportu, który zabierze mnie z powrotem do Gdańska. To bez wątpienia udany dzień.

Mateusz Pietruszka
mateusz@motofilm.pl

Coś mi się spodobało:
+ wysoka jakość wykonania wnętrza
+ komfort podróżowania
+ wygląd

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
– brak wersji pięciodrzwiowej
– silnikowi brakuje trochę elastyczności

4 komentarze
  1. Wszystko fajnie tylko ta rzeka to nie Motława. Prom między Świbnem a Mikoszewem przepływa przez Wisłę. Taki mały niuans 🙂

  2. O ile nigdy nie przepadałem za wnętrzem Audi, tu jest pięknie. Nie wiem czy to kolorystyka czy zmiany na konsoli ale urzekło mnie 🙂 No, może poza kierownicą 🙂 fajne autko!

  3. Wolałbym wersję pięciodrzwiową, jest praktyczniejsza. Co do wnętrza jest bardzo eleganckie i ładnie wykończone. Podoba mi się też pomysł na nawiewy, gdzie można ustawić skoncentrowanie nadmuchu. Myślę, że to może się sprawdzić.

Komentowanie zostało wyłączone.