Mazda 3 2.0MZR Sport – japoński spokój na lata

Mazda 3 2.0 MZR Sport

Wczoraj wyszłaś za maż/ożeniłeś się. Ogromne wesele za wami, tańce odtańczone, miliony różnych prezentów, z których gotówka jest najlepsza. Nie martwicie się kosztami dnia wczorajszego, przecież rodzice pokryli wszystko. Otwieracie więc wszystkie koperty i składacie banknoty na jedną kupkę. Po godzinie wiecie już, że patrzycie właśnie na… 40 000 zł.

Miodowy miesiąc ufundowali wam znajomi, bo przecież znacie się od dziecka i jesteście razem na każdej możliwej imprezie. Mieszkanie natomiast umeblowaliście już dawno – dokładnie tak, jak chcieliście. Więc…Wybieramy się na zakupy, ale nie drobne. Decyzja zapadła, czas zakupić auto. Wodze fantazji mężczyzny puszczają. Buszuje po internecie, allegro, BMW, Audi, coupe, sportowe, o, a może motocykl! Małżonka niestety szybko sprowadza go na ziemię – bo niedługo dziecko, ma być nowy, ekonomiczny, niepsujący się, sprawdzony przez wiele osób – przecież tyle ludzi nie może się mylić. Udajecie się więc na przejażdżkę po salonach. Prędzej czy później, traficie do… Mazdy.

40 000 nie starczy wam na zakup nowego Japończyka, ale od czego są raty. Wachlarz możliwości rozpościera się przed wami. Może nie tak, jakby tego chciał mąż, ale jednak. Z tęsknym spojrzeniem przechodzi obok MX-5. Wspólnie zatrzymujecie się przy… 3. Spoglądacie na cennik i oboje dochodzicie do wniosku, że kwota, jaką chcecie przeznaczyć na auto, dokładnie odpowiada finansowaniu tejże Mazdy.

Wsiadacie więc do środka. Pierwsze wrażenie całkiem pozytywne. Potem zaczynacie dotykać wszystkiego, co wokół was. Jest nieźle. Może odrobinę za twardo. Sama stylistyka wnętrza podoba wam się. Kolorowe podświetlenie radia dodaje atrakcyjności, a całość wygląda po prostu inaczej niż u niemieckiej konkurencji. Jest tu bardzo japońsko. Niektóre auta od razu po wejściu krzyczą o swoim pochodzeniu. Tutaj właśnie z taką sytuacją się spotykacie.

Siedząc w trójce trudno zarzucić jakieś nieuporządkowanie, bądź natłok przycisków. Nie jest to Volvo, ale naprawdę da się w tym wszystkim połapać. Przyciski są opisane, co pomoże szczególnie na początku. Przyczepić można się co najwyżej do nieco archaicznych ekraników na samej górze. W erze kilkucalowych ekranów tryskających milionami barw, te zamontowane w Maździe przypominają, że całość nie jest najnowszą konstrukcją. Ich zaletą jest jednak czytelność i proste komunikaty zamiast elaboratów.

Zapewne zwrócicie też uwagę na wajchę hamulca ręcznego, która coraz rzadziej spotykana w nowych modelach innych producentów, potrafi zawstydzić rozmiarami wiele starszych aut. Bardzo możliwe, że operowaliście zgrabniejszymi i łatwiejszymi w użyciu.

Dobra, ale co powiecie o siedzeniach. Wasze smukłe ciała idealnie się w nie wpasowują. Symulacja wypadania z nich podczas ostrych wiraży – zdana, nieźle trzymają was w ryzach. Jak się później w czasie jazdy próbnej przekonacie, są też bardzo wygodne. Oględziny przodu zakończone. Przenosimy się na tył.

Wsiadacie, rozkładacie podłokietnik i cieszycie się ze sporej ilości miejsca. Uchwyty na fotelik – jak najbardziej obecne. Opuszczając tył doceniacie szeroko otwierające się drzwi, które na pewno pomogą w usadowieniu tam dziecka. Cała inspekcja przebiega bardzo sprawnie i do tej pory jesteście w sumie na tak. Czas jednak na poważniejszy sprawdzian – jak to wszystko działa w ruchu.

Podchodzisz do auta, pociągasz za klamkę, wsiadasz. Poznajesz system bezkluczykowy – już wiesz, że mimo bezapelacyjnej wygody, będziesz musiał się do tego przyzwyczaić. Szukanie kluczyków po kieszeniach mamy we krwi. Przyciskiem odpalasz auto i… pierwsze zaskoczenie. W ogóle go nie słychać (jedynie przez chwilę na początku jeśli jest zimny). Radio brzdąka, a ty po obrotomierzu zauważasz, że silnik pracuje. Jeszcze nieprzyzwyczajoną ręką spuszczasz ręczny. Chwytasz lewarek skrzyni biegów i z przyjemnością wbijasz jedynkę. Kolejny plus na rzecz tej Mazdy – pewnie działające biegi.

Ruszasz. Zaskoczenie numer dwa. Nawet mocniejsze wciśnięcie gazu nie powoduje dostania się nieprzyjemnego hałasu do kabiny. Dzieci o lekkim śnie śpiące w fotelikach na pewno to docenią. Ty z resztą też. Z uśmiechem na twarzy wchodzisz w pierwszy zakręt. Oczywiście spokojnie. Ta Mazda nie jest przeznaczona do szaleństw. W pamięci masz jej przyszłe przeznaczenie – ma przewieźć ciebie i twoją rodzinę bezpiecznie oraz komfortowo. Z piskiem opon na każdym możliwym zakręcie trzeba zerwać. Cóż. Rola rodzinnego auta wydaje się pasować tej Maździe. Zachowanie w awaryjnych sytuacjach sprawdzasz omijając w ostatniej chwili zatopioną w asfalcie studzienkę. Jest dobrze. Samochodem nie zabujało zbyt mocno, prowadzenie jest bezpośrednie i precyzyjne. Ach ci Japończycy…

Skupmy się teraz na silniku. Pod maską testowanego egzemplarza pracuje dwulitrowy, wolnossący motor o rozsądnej mocy 150 KM. Pozwala on na rozpędzenie auta do 100 km/h w 10,4 s, co niestety nie jest najlepszym wynikiem. Na papierze nie wygląda to imponująco, ale w rzeczywistości wystarcza do sprawnego przemieszczania się po mieście. Podczas twojej podróży średnie spalanie wynosi prawie 10l. Trochę sporo. Nawet system wyłączający silnik na postoju i-stop (jeden z najlepszych), nie pomaga tu specjalnie. Ty jednak nie lubisz turbiny i tłumaczysz sobie w głębi duszy, że to, co zaoszczędziłbyś na paliwie, musiałbyś przeznaczyć na jej regenerację.

Przejażdżka zakończona, wracasz do salonu. Nie nabuzowany emocjami, ale takim, jakim twoja żona by cię najchętniej widziała – stonowany, spokojny, zrelaksowany ojciec.

Mazda 3 to bardzo poukładane i dopracowane auto. Bardzo dobrze jeździ, jest ciche, komfortowe, przestronne i co najważniejsze nie odstrasza ceną za to wszystko. Decydując się na nie stajesz się posiadaczem naprawdę solidnego auta, które wydaje się być trwałym i pewnym wyborem. Nie wyzwala lawiny emocji, ale daje za to poczucie bezpieczeństwa, które dla kupujących taki samochód jest ważniejsze. Po przejażdżce tym egzemplarzem, mijając każdy podobny, mam wrażenie, że krzyczy do mnie „spokój na lata, spokój na lata!”. To bez dwóch zdań muzyka dla uszu szukających auta w tym segmencie.

Coś mi się spodobało:
+ cicha praca silnika
+ przestronność wnętrza
+ komfort jazdy po mieście i poza nim
+ dobre prowadzenie

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
– niezbyt porywająca stylistyka
– okrutnie wysoko zaciągany ręczny

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1999cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 150KM (przy 6200 obr/min)
Maks. moment obr.: 191Nm (przy 4500 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4460/1755/1470
Pojemność bagażnika w litrach: 340/1360l
Masa własna: 1327kg
Ładowność: 508kg
Rozstaw osi: 2640mm
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 10,4 s
Prędkość maksymalna: 206 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,3l/100km (6,5l/100km)
Zużycie paliwa – miasto: 9,7l/100km (9,8l/100km)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6,7l/100km (8l/100km)
Pojemność zbiornika paliwa: 55 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 157
Cena – od 64 900 zł
Cena testowanego egzemplarza – ok. 90 000 zł