Lamborghini Gallardo driftLamborghini Gallardo, nie ważne w jakiej wersji nadwozia, nie jest najłatwiejszym samochodem do manewrowania. Jeden z polskich kierowców Gallardo postanowił postawić czoła tej opinii. I trochę go to kosztowało, bo choć auto jakoś poważnie nie ucierpiało w tym incydencie, to rysa w człowieku na pewno pozostanie na dłuższy czas.

Przejdźmy do rzeczy. Kierowca Gallardo zaplanował efektowną “ewakuację” z parkingu podziemnego. Innymi słowy – chciał wyprowadzić Lamborghini z równowagi i pojechać bokiem. Nie udało się, a auto stanęło w miejscu. Błąd ten byłby wybaczony, gdyby nie natychmiastowa i trochę bezmyślna reakcja kierowcy. Ten depnął pedał gazu i zahaczył o krawężnik. Jak pech, to pech…

Tak się kończy pajacowanie w Lamborghini

4 komentarze
  1. Co kretyn… Przecież Gallardo jak prawie każde lambo ma napęd na cztery koła…
    Tylko LP550-2 Balboni ma na tył…
    Widać jak zna się na autach..
    A co do tego krawężnika to gratuluję ;DDDD

Komentowanie zostało wyłączone.