2011 ferrari 458 italia 3637 gloDo krytycznego w skutkach wypadku doszło popołudniowymi godzinami dnia wczorajszego we Włoszech. 57-letni biznesmen i kolekcjoner egzotycznych aut z ogromną prędkością uderzył w ścianę, potężnie uszkadzając cztery inne auta. 3 osoby nie żyją, 9 jest rannych.

Kierowca włoskiego supersamochodu, który z trudem przeżył wypadek mówi, że jadąc ze znaczną prędkością drogą międzystanową 172 w miejscowości Toranto, zboczył z drogi uderzając w pobliską ścianę. Biznesmen prawdopodobnie nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa, sądząc po tym, iż kilka sekund po uderzeniu znalazł się…100 metrów od auta. Właściciela Ferrari uratowała w głównej mierze zaawansowana technologia budowy pojazdów tej marki, która wywodzi się z inżynierii stricte wyścigowej. Nie zmienia to faktu, że prędkość musiała być kolosalna, patrząc na uszkodzenia auta oraz sam fakt, iż karoseria rozpadła się na dwie części.

Nie jest to zasługa wyścigowej inżynierii stosowanej w konstruowaniu Ferrari – przy obecności takowej, kabina pasażerska oddzielana jest od silnika, tu z kolei mamy do czynienia z wypadkiem, gdzie deska rozdzielcza z przednią częścią auta zostały odseparowane od pozostałej części wnętrza oraz tyłu samochodu.

Lokalny biznesmen znany jest z bogatej zawartości garażu, w którym oprócz zniszczonego Ferrari 458 Italia stoją jeszcze Lamborghini Gallardo, Audi R8 czy Maserati GranTurismo.

Jak widać, ogromna prędkość na drogach publicznych (szczególnie mokrych) nie idzie w parze z bezpieczeństwem. Oprócz zniszczenia drogiego auta, włoski kierowca przede wszystkim ma na sumieniu życie trzech istot ludzkich oraz zdrowie dziewięciu innych osób.

Via: Wreckedexotics