201257458nissagtr gloJapończycy przyjęli specyficzną zasadę – wraz z każdym liftingiem swojego topowego modelu nieznacznie wzrasta moc… oraz nieco bardziej znacznie cena.

Technicznie to nadal ten sam motor – 3.8 V6, tym razem wzmocnione o 30 jednostek – do 545 koni mechanicznych. Japońscy inżynierowie zajęli się również przesterowaniem komputera sterującego pracą skrzyni biegów oraz dopracowali układ zawieszenia (tak, my też nie wierzymy, że jeszcze coś dało się poprawić).

Z pozostałych modernizacji warto wymienić dopracowaną kamerę cofania, czytelniejszy wyświetlacz ciekłokrystaliczny w desce rozdzielczej, czy zmodyfikowany tylny spoiler wykonany z włókna węglowego dla wersji Black Edition.

Cena? W Stanach Zjednoczonych, cenniki Nissana GT-R Premium startują od 96.820 dolarów, z kolei Black Edition wyceniono na 106.320 dolarów. To sporo, biorąc pod uwagę koszty tego samego odpowiednika sprzed poszczególnych modernizacji. Z każdym rokiem samochód drożał średnio o niespełna 5000 dolarów, a najmocniej szokującym potwierdzeniem specyficznej tendencji Nissana jest porównanie kwot, jakie przyszli właścicieli musieli wyłożyć za Nissana GT-R w wersji Premium przed czterema laty oraz sumy pieniędzy, na którą Japończycy wycenili auto w tej samej specyfikacji wyprodukowane w roku bieżącym. 71,900 względem 96 820 dolarów. Czy przeszło 415 dolarów za koń mechaniczny na przestrzeni kilku lat to opłacalna inwestycja? W dobie dzisiejszego rynku światka tuningowego jest to kwestia mocno dyskusyjna.

Via: Carscoop

7 komentarzy
  1. Fajnie że liftinngują silnik czy zawieszenie, a nie zmieniają stylistyki nadwozia tak jak to przy liftach bywa najczęściej. I teraz pytanie, czy dadzą radę wycisnąć z tej wersji jeszcze coś za kilka lat? 😀

Komentowanie zostało wyłączone.