Volvo V60 D3 Ocean Race testWszyscy zapewne słyszeliście o Wikingach, którzy okiełznali oceany i odbywali dalekie wyprawy swoimi łodziami. Były to ”drakkary”, czyli płaskodenne jednostki z wiosłami, które wyposażono dodatkowo w prostokątne żagle. Zazwyczaj stanowiły one własność wodzów i pełniły funkcje reprezentacyjnych okrętów w normańskich flotach. Hmmm… czy z czymś wam się to przypadkiem nie kojarzy?

Jak widać Skandynawowie od dawien dawna związani byli z żeglugą. Pewnie dlatego Volvo zdecydowało się na patronat w prestiżowych regatach jachtowych Ocean Race, gdzie załogi z całego świata uczestniczą w wyścigu dookoła kuli ziemskiej. Jednakże na ten czas sugeruję skupić się na testowanym przez nas aucie.

Z czym zatem mamy do czynienia? Oto Volvo kombi z dieslem… i połowa z was właśnie usnęła. Pobudka! To połączenie jest o wiele ciekawsze niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka! Właśnie, skoro o oku mowa – przyjrzyjcie mu się dokładnie. Czy widzicie jakiekolwiek nawiązanie do kwadratowych 740 czy ciut młodszych V70? No nie za bardzo… Tył tego auta nareszcie przestał przypominać akwarium, a i mocno wysunięty przód z grillem zrywa z obrazem typowego volviaka. Dużą zasługę ma w tym model XC60, który na nowo nakreślił styl tej marki.

Klienci od razu to kupili i firma bez obaw pokazała jeszcze bardziej zaokrąglone S i V60. Jak się pewnie domyślacie w konsekwencji takiej sylwetki najwięcej ”ucierpiał” bagażnik. A wszystko przez wystylizowaną karoserię, która u góry mocno zwęża się ku tyłowi. ”Winę” ponoszą również charakterystyczne tylne klosze, które ograniczają otwór załadunkowy. Kufer V60 pomieści w zależności od ustawienia tylnej kanapy od 430 do 1241 litrów bagaży.

O tym, że dla niektórych może się to okazać zbyt mało, niech świadczą wszystkie Passaty i Mondeo kombi, które tak często widujemy z (pewnie pustymi) boksami na dachu. Z drugiej strony podejrzewam, że kierowcy V60-ki świadomie wybierali ten model kierując się jego wizerunkiem i ”jakoś” się w nich mieszczą. Przy czym ”jakoś” nie oznacza jakiegoś wielkiego wyrzeczenia. Podobnie ma się rzecz z miejscem na tylnej kanapie – przestrzeni jest tu wystarczająco dla większości osób, ale o jej nadmiarze też raczej mowy być nie może. Więcej jest w nim z BMW 3, niż ze Skody Superb.

A z przodu? Wygodna pozycja za kierownicą, a do tego duże i komfortowe fotele. Obsługa funkcji kokpitu jest na tyle intuicyjna, że łatwo docenić szwedzki minimalizm. ”Wisząca” konsola środkowa to chyba już znak rozpoznawczy tej marki – ma tylu samu wrogów, co fanów. Osobiście przeszkadzało mi w niej jedynie wykończenie, a konkretnie o wygrawerowany w aluminium motyw żagli. Na żywo wyglądało to, jakby pasażerka z 5 cm tipsami usiłowała na wertepach zaprogramować kolejność stacji radiowych i porysowała całą konsolę.

Co mi się podobało? Grube przeszycia skórzanej tapicerki, wszechobecne loga odmiany Ocean Race, oraz wszechogarniające poczucie spokoju, jakie to auto oferuje swoim pasażerom. Cisza, komfort i wrażenie izolacji od całego zgiełku ulicy potrafi uzależnić. O tym, że Volvo chyba tak mają niech świadczy również to, że podobne odczucia miał też Sebastian testując niedawno topowe S80.

Chcecie więcej podobieństw? Pod maską mojego ”drakkara” również znajdował się pięciocylindrowy rzędowy diesel (oznaczony tu jako D3), z tym że o trochę mniejszej pojemności. Z dwóch litrów osiągnięto w nim moc 163 KM, a maksymalny moment obrotowy (400 Nm) dostępny jest w zakresie 1500-2850 obr./min. Te suche dane jednak nie oddają w pełni moich dwóch ulubionych cech w tym motorze. Pierwsza to dźwięk – o ile zwykłe czterocylindrowe diesle w najlepszym wypadku są… po prostu ciche, o tyle tutaj ten piąty cylinder sprawia, że po nagrzaniu do właściwej temperatury słyszymy gang bliższy autom sportowym, niż praprzodkowi traktorowi.

Druga sprawa to elastyczność: to Volvo ciągnie ochoczo na każdym biegu od samego dołu i w efekcie czujemy jakbyśmy jechali czymś o wiele mniejszym i lżejszym. Wyprzedzanie zamiast konieczności stanie się frajdą, a pomocna w tym będzie precyzyjna 6-biegowa skrzynia z wygodnym lewarkiem. A spalanie? Wykorzystując w pełni możliwości silnika w mieście udało mi się osiągnąć wynik 8.6 l/100 km. Jednak jadąc znacznie spokojniej w stronę Mazur zużycie spadło już tylko do 4.8 l/100 km.

Na koniec kilka słów o prowadzeniu. Na pewno pochwalę sprężyste zawieszenie i precyzyjny układ kierowniczy, dzięki którym wypracowano kompromis między rodzinnym komfortem, a sportowym szaleństwem po drogach. Auto jest posłuszne i tylko w za szybko pokonywanych zakrętach potrafi pokazać swoją drugą, podsterowną naturę. Niestety 18-calowe felgi mimo, że piękne, swoim rozmiarem nie pasują do naszych dróg i czasami potrafią przenieść do środka nieprzyjemne wstrząsy.

Czy ”drakkar” powrócił? Sądzę, że tak. Po pierwsze V60-ka doskonale nadaje się do dalekich podróży. Po drugie odmiana Ocean Race faktycznie wizerunkowo mocno nawiązuje do morskich wojaży. Czy jest to okręt reprezentacyjny? Z całą pewnością tak. Ceny naszej odmiany startują od 142 tysięcy złotych, co dość znacznie ogranicza kręgi potencjalnych nabywców. Ale jeśli lubicie skandynawski charakter tego kombiaka i stać was na jego zakup – naprawdę polecam.


Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel, R5
Pojemność: 1984 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 163 KM (2900 obr/min)
Maks. moment obr.: 400 Nm (1400-2850 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4628 / 1865 / 1484 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 430-1241
Masa własna: 1662 kg
Ładowność: 443 kg
Rozstaw osi: 2776 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9.4 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.4 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7.3 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5.5 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 67 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 144
Cena: 142 800 zł (testowany ok. 157 tys. zł)

Dziękujemy zespołowi WKS ZEGRZE za pomoc w realizacji zdjęć!

Wojskowy Klub Sportowy ZEGRZE
ul. Groszkowskiego 8,
05-131 Zegrze

5 komentarzy
  1. 2,0 D3 163 KM – dopłać tysiąc złotych by zamiast ociężałego wozidła (D2)115 KM dostać najbardziej opłacalną wersję V60 (szczególnie dla osób liczących się z wydatkami). Silnik brzmi doskonale, osiągi są wystarczające do sprawnego poruszania się w mieście i na trasie a na stacjach benzynowych nie zostawisz zbyt wiele pieniędzy;a z silników benzynowych tylko 2.0 T5 240 KM, no i oczywiście wersja wyposażenia:Summum. Wersja kombi Volvo serii 60 to bardzo udany, komfortowy i przemyślany samochód, choć wadą jest na pewno mniejsza niż u konkurencji ilość miejsca w bagażniku, co wynika z bardzo ciekawego designu. Volvo od lat aspiruje do grona aut klasy premium, gdzie króluje Mercedes i BMW. Być może jeszcze trochę szwedzkiemu producentowi brakuje, jednak różnice nie są wielkie.

  2. Pierwszy dość poważny mankament, który dostrzegam w ty aucie to ta jego limitowana wersja. Logo Ocean Race zostało umieszczone w milionie miejsc nie mówiąc o tych paskach na konsoli, które wyglądają nieestetycznie, co nie dodaje mu szyku. Felgi też mi się nie podobają. Kojarzą mi się z Peugeotem nie wiedzieć czemu. Również nie wiem czemu Volvo, a zwłaszcza te dzisiejsze, kojarzone są z nudą. Stylistycznie ten samochód przecież nie jest nudny. Silnikowo niestety nie wiem. Wersja kombi podoba mi się szczególnie. Ma bardzo zwartą i dynamiczną bryłę. Nie powstydziłbym się przyjechać nim nawet na galę rozdania Oskarów:) Jeszcze chcę dodać, że zdjęcia są wyśmienite. Fajna lokacja i ujęcia także. Poza wcześniej wymienionymi wadami jest jeszcze cena: trochę mi zajmie zarobienie takiej kwoty:D

  3. Ostatnio producenci bardzo się przykładają do projektowania kombi. V60, 508SW czy Insignia ST są tego bardzo dobrym przykładem. Jeśli mówimy tutaj o Volvo, to mi chyba bardziej podoba się V60 niż S60.

  4. to jedno z ciekwaszych kombi na rynku, a połączenie bezpieczeństwa i luksusu z dynamicznym designem było bardzo dobrym ruchem

Komentowanie zostało wyłączone.