subaruimprezasti47 gloWyobraź sobie: masz odpowiedni kask, rękawice i obuwie oraz siedzisz za kierownicą Subaru Impreza STI. Co więcej, na miejscu pasażera znajduje się twój kolega (lub koleżanka), abyście razem poczuli dreszczyk emocji, który wyłania się tylko na torze wyścigowym…

Ale niestety, tak szybko, jak flaga poszła w dół, silnik twojego STI gaśnie. Twój przyjaciel śmieje się, aczkolwiek nie jest zły, a ty spokojnie przekręcasz kluczyk i ponownie odpalasz turbodoładowany motor.

I kiedy “aż” przez 18 sekund szło naprawdę dobrze, musiałeś zaliczyć spotkanie z bandą…

Cóż, przynajmniej mógłbyś się pochwalić najszybszym incydentem na tym torze, który prawdopodobnie został przypisany właśnie do tego Japończyka.

Via: Carscoop

3 komentarze
  1. Nie, żebym ja był jakims mistrzem kierownicy, ale gośc chyba pomylił subaru z limuzyną, bo tak wolnego, ospałego i obojętnego kręcenia kierownicą na torze jeszcze nie widziałem. Chyba jest tam z przymusu.

Komentowanie zostało wyłączone.