Mercedes 300SL Gullwing 1955 Special Edition porzucony w garażu Santa Monica przez 40 lat!

Mercedes 300SL Gullwing należy do jednych z najbardziej cennych i pożądanych klasyków. Nic dziwnego, wszakże ten model w swoim czasie uważany był za niejako prekursora w świecie sportu motoryzacyjnego.

Tom Wellmer jest był jednym z właścicieli 300SL Gullwing 1955. Auto dostał od rodziców za ukończenie szkoły, i najwidoczniej nie przypadło mu do gustu, bo na okres 40 lat pozostawił je w garażu w Santa Monica… Co więcej, jego SL to egzemplarz z limitowanej edycji, która obejmowała zaledwie 29 sztuk i charakteryzowała się m.in. unikalnymi akcentami stylistycznymi, obniżonym zawieszeniem oraz wydajniejszymi hamulcami.

Co prawda, 20 lat temu auto zostało odkryte przez samochodowego konserwatora Rudi’ego Koniczek’a, ale za nic w świecie nie udało mu się przekonać Wellmera, by ten sprzedał samochód, którego obecnie wartość szacuje się na około 2,5 miliona dolarów USD.

Wellmer zdecydował się pozbyć auta dopiero dwie dekady później. Tożsamość nowego właściciela trzymana jest w tajemnicy, aczkolwiek warunkiem sprzedaży postawionym przez Tom’a było doprowadzenie Gullwinga do pierwotnego stanu.

Via: Carscoop

2 komentarze do wpisu „Mercedes 300SL Gullwing 1955 Special Edition porzucony w garażu Santa Monica przez 40 lat!”

  1. Dużo nieścisłości i niedopowiedzeń w tekście.
    Historia tego barn find’a wygląda pokrótce tak:
    Rudi Koniczek zna się co nieco na gullwingach, bo przez lata odrestaurował sporo 300SL w swoim warsztacie „Rudi and Company” w Victoria, British Columbia (http://www.rudiandcompany.com/).
    Wiedział też, że 29 egzemplarzy specjalnych z aluminiowym nadwoziem zjechało z linii produkcyjnej w Stuttgarcie a jeden z nich (nadwozie nr 21) od dawna był na liście „missing in action”. Rudi wcześniej przywrócił do świetności aluminiowe gullwingi nr 1 i 6.
    Dwadzieścia lat temu po raz pierwszy usłyszał o brakującym Mercedesie, który rzekomo miał być przechowywany w garażu w Santa Monica, CA. Rudi i zaprzyjaźniony entuzjasta 300SL z Kalifornii słyszeli te pogłoski przez lata.
    Ubiegłej wiosny Koniczek odnalazł właściciela i zawarł z nim umowę sprzedaży samochodu.
    W 1955 roku, rodzice Toma Welmersa (pierwszego właściciela zaginionego gullwinga) podarowali mu Mercedesa jako prezent z okazji ukończenia studiów. Szczęściarz jeździł nim aż do początku lat siedemdziesiątych, do momentu gdy skrzynia biegów odmówiła posłuszeństwa. Welmers chcąc naprawić samochód, częściowo rozebrał go i… zostawił w takim stanie na 40 lat!
    W tym czasie auto cały czas stało w garażu pośród starych komputerów, bo jego właścicel pracował jako zarządca w przemyśle informatycznym i kolekcjonował stare, zużyty sprzęt elektroniczny.
    Koniczek potrzebował pomocy przyjaciela i trzech innych pracowników, by uprzątnąć i zrobić trochę miejsca przy samochodzie. Zajęło im to dwa dni (po 10 godzin każdego dnia).
    Gdy tylko uporano się z rupieciami Rudy sprawdził magnesem karoserię. Faktycznie nadwozie mercedesa było aluminiowe. Standardowy 300SL coupe o stalowym nadwoziu miał aluminiowe drzwi, maskę i pokrywę bagażnika. Specjalna wersja o której jest ten post była cała wykonana w aluminium, miała szyby z plexiglassu, unowocześnione, obniżone zawieszenie, wyczynowy wałek rozrządu, większe hamulce i koła.
    Aktualnie samochód znajduje się w warsztacie Rudiego a nowy właściciel podobno pochodzi z Santa Monica 😉
    Szacunkowa wartość aluminiowego 300SL to $2’500’000

    Sebastian, jak widzisz wersja z carscoop nie za bardzo pokrywa się z prawdą.

Możliwość komentowania jest wyłączona.