alfaromeogiultest gloNajgorzej to sobie coś zaplanować. Na długo przed rozpoczęciem testu Giulietty miałem już na nią gotowy pomysł. Wydawało mi się, że po przestudiowaniu danych technicznych i specyfikacji wiem co o niej myśleć, gdzie nią pojechać na zdjęcia. Ba, wiedziałem z jakimi konkurentami zestawić w porównaniu. Wszystko to jednak legło w gruzach gdy zobaczyłem ją w dniu odbioru. To zabawne, jak jeden czerwony samochód potrafi namieszać człowiekowi w głowie. I przy okazji onieśmielić.

Trzymając w ręku stylizowany kluczyk Alfy czułem się trochę jak nastolatek, który po raz pierwszy wyjedzie samodzielnie na ulicę. Być może zwariowałem, prowadziłem przecież i mocniejsze i droższe samochody, ale w Giulietcie było coś niecodziennego. Mimo, że technicznie blisko spokrewniona z Fiatem Bravo i Lancią Deltą wyglądała wtedy jakoś inaczej… szlachetniej?

Na pewno swój udział w tym miały emblematy zielonej czterolistnej koniczyny (Quadrifoglio Verde), którymi przyozdobiono nadwozie naszej testówki. W nomenklaturze Alfy Romeo oznacza to topową, najszybszą z dostępnych wersję. Większości z nas ten element skojarzy się pewnie z amuletem przynoszącym szczęście. Swoją drogą czy wiedzieliście, że według tradycji każdy listek symbolizuje coś innego?

1 liść: Nadzieja
… żebym jej tylko nie rozbił. O ile kolejnych pogniecionych BMW 1M jakoś mi nie szkoda, o tyle widoku roztrzaskanej Giulietty chyba bym nie zniósł. Stylistycznie czerpie ona całymi garściami zarówno z poprzednich modeli Alfa Romeo jak i z genialnego 8C Competizione, które do dziś uważam za jedno z najładniejszych aut.

Z tym ostatnim nasz samochód ma wspólny również trójwarstwowy perłowy lakier (nazwany Competizione 8C) wart wg. cennika równe 8 tys. zł. Zarówno głębia czerwonego koloru, jak i ilość świetlnych refleksów, które widać na karoserii w słoneczne dni jest dla mnie powalająca. Jak przysłowiowa płachta na byka działał on na oczy przechodniów, którzy wodzili za nami wzrokiem. Ok., bardziej za Giuliettą, niż za mną.

W sylwetce możemy wymienić wiele ”smakowitych” detali, które swoim kształtem zachwycą niejednego. Dla mnie mistrzostwem jest wkomponowanie w klasyczną (jak przystało na Alfa Romeo) sylwetkę nowoczesnych lamp z diodami LED. W każdym innym wypadku powiedziałbym, że pasują one jak kwiatek do kożucha. Tu są jak najbardziej na miejscu, szczególnie te tylne… Ach, belissima!

Schodząc jednak już trochę na ziemię zwrócę jeszcze uwagę na 18-calowe alufelgi, które zamontowano w naszym egzemplarzu. Obiektywnie wypadałoby stwierdzić, że znikomy profil opon w połączeniu z dużym rozmiarem koła nijak się nie nadaje na nasze dziurawe jezdnie. Ale przyjrzyjcie się przednim kołom bliżej, zza grafitowo-srebrnych ramion wyłaniają się błyszczące czerwone zaciski hamulców z napisem Alfa Romeo. Piękne prawda?

2 liść: Wiara
… że odzyskam jeszcze obiektywizm w ocenie. Z zewnątrz trudno mi było się czegoś doczepić. Być może tylko te schowane w tylnym słupku klamki drzwi bocznych, które jeszcze ani razu nie okazały się w żadnym aucie ani wygodne, ani praktyczne. Ale nie, tu też mi nie przeszkadzały – w końcu wsiadam za kierownicę, a nie za kierowcę. A wnętrze? Tak, tu zawsze może coś znaleźć.

Otwieram drzwi – ”ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę”. Uważajcie, Giulietta to auto o wyjątkowo mrocznym wnętrzu. Poza czarnym kokpitem tego samego koloru mamy również skórzane fotele, dywaniki, boczki drzwi, podsufitkę… Niektórych z początku może to trochę przytłaczać, szczególnie jeśli przesiadają się ze szklarnio-podobnego vana.

We wnętrzu wyraźnie czuć zapach skórzanych siedzeń, których materiał przyjemnie trzeszczy przy wsiadaniu i wysiadaniu. Producent zadbał też o sportowy nastrój, więc poza kubełkowymi fotelami, mamy też małą grubą kierownicę, aluminiowe pedały i gałkę zmiany biegów. Nie zapomniano o obowiązkowych czerwonych akcentach. I tak na zagłówkach znajdziemy logo tej włoskiej marki, a fotele, obręcz kierownicy, hamulec ręczny oraz mieszek lewarka zmiany biegów mają liczne przeszycia czerwonymi nićmi.

Co do praktyczności to kabina mimo, że sprawia wrażenie jakby o rozmiar mniejszej, w rzeczywistości jest całkiem przestronna (sprawdzone z miarką). Z przodu nawet rośli pasażerowie nie będą narzekać na brak miejsca. Z tyłu natomiast wygodnie przewieziemy osoby o wzroście poniżej 180 cm, wszyscy wyżsi mogą psioczyć na nisko opadający dach. Coś za coś. Na szczęście bagażnik jest pojemny (350 litrów) i na weekendową podróż dla dwojga w zupełności wystarczy.

Przyznaję, że z początku zorientowanie się w funkcjach i rozmieszczeniu przycisków systemu multimedialnego wymaga odrobiny czasu, ale w sumie każdy powód okazuje się dobry do pozostania w tym aucie kilka dodatkowych minut.

3 liść: Miłość
… wyznamy jej nie raz po zakończonej jeździe. Giulietta Quadrifoglio Verde ma pod maską dobrze znany motor 1750 z turbosprężarką i bezpośrednim wtryskiem benzyny. Maksymalny moment obrotowy dostępny już od 1900 obr./min. wynosił 340 Nm, a przy 5500 obr./min. do naszej dyspozycji było aż 235 KM. Brzmi zachęcająco?

Giulietta jest bardzo szybka. Na rozpędzenie od 0 do 100 km/h potrzebuje tylko 6.8 sekundy. Silnik błyskawicznie łatwo wkręca się na wysokie obroty i z chęcią na nich pozostaje. Auto prowokuje do dynamicznego przyspieszania, 6-biegowa manualna skrzynia jest precyzyjna, a drążek ma krótkie drogi prowadzenia. Sprint spod świateł kończymy z ogromnym uśmiechem na twarzy i wszystkimi rywalami teraz gdzieś daleko na horyzoncie w postaci małych kropek w lusterku.

Ponieważ nasza koniczyna ma napęd tylko na przednią oś producent zdecydował się wyposażyć ją w dwa ułatwiające życie rozwiązania. Pierwszym jest bazujący na mechanizmie różnicowym typu Torsen system Q2 zaopatrzony w elektronicznie regulowaną “szperę”. Odpowiada on za dystrybucję napędu na koła i co ważne zmniejsza tak typową dla mocnych przednionapędówek podsterowność w zakrętach. Alfa dzięki temu na suchej nawierzchni trzyma się niemalże idealnie wytyczonego toru i z dziecięcą łatwością pokonuje ciasne wiraże.

Drugi system to tzw. DNA, czyli program zmieniający charakterystykę auta. Do wyboru mamy trzy tryby pracy: Dynamic, Normal i All Weather. O ile dwa ostatnie przydadzą się Wam w codziennym użytkowaniu oraz np. podczas deszczu czy opadów śniegu, o tyle przed przełączeniem w pozycję Dynamic powinniście się chwilę zastanowić. Czemu?

Twarde dotąd zawieszenie utwardza się jeszcze bardziej, układ kierowniczy stawia większy opór, a układ kontroli trakcji VDC zostaje uśpiony. Silnik dostaje wtedy solidnego kopa, reaguje na dosłownie każde muśnięcie gazu, włącza się też funkcja overboost, dzięki której możemy wykrzesać z niego dodatkowe niutonometry. Jest ogień!

4 liść: Szczęście / fortuna
… będzie Wam potrzebna do zakupu takiej Giulietty QV. Nasz bogato wyposażony egzemplarz kosztował ponad 130 tysięcy złotych, co oczywiście nie jest małą kwotą. Wyjściowo Alfa Romeo żąda za podstawową wersję Quadrifoglio Verde 106 900 zł. Doliczcie do tego również wydatki na benzynę (średnie spalanie w granicach 12-14 l/100 km). Będziecie też potrzebować dużo szczęścia, żeby przekonać Waszą drugą połówkę do zakupu mocnej Giulietty. Czemu? Pomyślcie, która kobieta dobrowolnie się zgodzi na taką konkurentkę we własnym domu?

Przyznam, że z każdym kolejnym dniem testowania czułem się coraz bardziej włosko. Na sam koniec niczym Brad Pit w ”Bękartach wojny” zacząłem gestykulować i z okropnym akcentem kaleczyć każde włoskie słowo. Ale to już chyba efekt uboczny…

Czy warto kupić Giuliettę QV? Zdecydowanie tak.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl


Dane techniczne:

Napęd
Rodzaj silnika: turbo benzynowy
Pojemność: 1742 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 235 KM (przy 5500 obr/min)
Maks. moment obr.: 340 Nm (1900-4500 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4351 / 1798 / 1465 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 350 / 1045
Masa własna: 1320 kg
Ładowność: 430 kg
Rozstaw osi: 2634 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 6.8 s
Prędkość maksymalna: 242 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.8 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 10.8 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 7.6 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 60 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 177

12 komentarzy
  1. Ta Alfa Romeo jest dobitnym dowodem na to, że może być coś bardziej seksownego niż kobieta.

    PIĘKNE AUTO z mocnym motorem.

    Nie podoba mi się tylko wnętrze, szaro i buro. Kierownica Alfy zupełnie nie w moim guście. Spalanie za wysokie, a ta koniczynka na błotnikach mogłaby mieć żółte tło. Przypominałoby to Ferrari:)

    Cena? Dobra. Choć a tę kwotę brałbym raczej Cuprę R, ale ja jestem ponoć nudny 🙁

  2. Oj pamiętam , jak przyszła do Gdańska pierwsza czarna sztuka, piękny wóz,piękny dźwięk, wspaniałe wnętrze, czasami jak ją widzę na ulicy to jestem dumny, z tego że ją przygotowywałem do odbioru 😀

  3. 106 tys. to nie tak znowu dużo. Niewiele mniej kosztuje (kosztował) Civic Type R, a ma tylko 3 drzwi i jest moim zdaniem mniej praktyczny. Ja bym zapłacił. Tylko żeby się nie psuuuuła….

  4. dokładnie teraz jest super, ale za kilka lat znając alfę (miałem 156) spędzi resztę swojego życia w serwisie ;/, jednakże jest śliczna jak większość “włoszek”

  5. Panowie jezeli chcecie powtarzac ze alfa sie psuje to darujcie sobie takie rozmowy…
    Jestem uzytkownikiem Alfy Romeo GT i pekam z dumy z tego powodu:)
    Ja jednak wolalbym Brere 1.8 TBI – ale Julka tez nie pogardze:D
    Made in Italy:)

  6. genialne zdjęcia, zawsze z zazdrością zerkam na Alfisty z pokładu mojego Superba. Hot Hatch to najlepszy antydepresant po ciężkim dniu pracy, przekręcić kluczyk wyrwać się z miasta i przycisnąć na krętej drodze mmmmmm:)

Komentowanie zostało wyłączone.