astra736534test gloNigdy nie lubiłem kombi. Nie rozumiałem także ludzi, którzy z własnej woli decydowali się na zakup takich aut. To tak, jakbyście non stop nosili ze sobą plecak turystyczny. Na wszelki wypadek macie zawsze ze sobą na plecach dodatkowe 85 litrów. Tylko szczerze, jak często zdarzają się Wam te „wszelkie wypadki”? Większość z nas podróżuje codziennie do pracy samemu, albo co najwyżej z jednym pasażerem (czyli na dnie naszego plecaka jak na razie poniewiera się portfel i komórka). Jeśli wybierzecie się na duże zakupy do marketu z całą rodziną, to podejrzewam, że i tak to, co kupicie z powodzeniem zmieściłoby się do sedana albo liftbacka. To samo dotyczy wakacji – w końcu zawsze możemy dokupić  boks albo bagażnik dachowy.

Czemu o tym pisze? Bo przygniatająca większość kombi jest najzwyczajniej w świecie brzydka. Stylistyka przegrywa z funkcjonalnością i na drogach pełno mamy pudełek na kołach. Z prezentowaną Astrą jest na szczęście inaczej. Opel usunął z nazwy kombi i zastąpił je określeniem Sports Tourer. Strzał w dziesiątkę, bo nie jest to tradycyjne kombi. Zapraszam na test.

„Wojtek, to Twoja Insignia?” – tak znajomi reagowali na nową Astrę. W sumie nie dziwię im się, gdyż kompaktowy niegdyś Opel liczy sobie obecnie aż 4,7 m długości, stąd łatwo na żywo pomylić Astrę z większą Insignią. Jeśli potrzebujecie jakiegoś punktu odniesienia żeby ocenić jego wielkość, od razu wyjaśnię, że Sports Tourer będzie wystawać na ok. 20 cm zza zaparkowanej obok Octavii Combi. Duże auto, prawda? Najnowsze wcielenie Astry kombi urzeka swoją urodą. Jest proporcjonalne, opływowe i wygląda nowocześnie. Patrząc na nią mamy wrażenie, że Niemieccy projektanci odwalili kawał dobrej roboty. Bazując na bardzo ładnym hatchbacku nie zepsuli jego stylistyki i udało im się stworzyć naprawdę dynamiczną jak na kombi sylwetkę.

OK, dosyć zachwytów, przechodzimy do wnętrza. Otwieram tylną klapę, a tam foremne 500 litrów wolnej przestrzeni. Na lewej ściance bagażnika wygospodarowano dodatkowe miejsce na drobne przedmioty, a pod podłogą zamiast koła zapasowego mamy zestaw naprawczy i duży schowek (ok. 70-litrów). Jakby tego było mało Opel dorzucił system szyn w podłodze do mocowania bagaży. A jak ze składaniem kanapy? Wystarczy pociągnąć jedną dźwigienkę, a tylne oparcia pochylają się do przodu i uzyskujemy długą, równą powierzchnię. Zamykam klapę, wsiadam za kierownicę i… zachwytów ciąg dalszy.

Wnętrza niemieckich samochodów znane są z ergonomii i funkcjonalności, ale polotu w nich nie ma za grosz. Wyjątkiem jest właśnie Opel, który pozwala mi zapomnieć o swoim rodowodzie. Owszem jest praktyczny i przemyślany, ale przede wszystkim ładny i elegancki. Zachwyciło mnie czerwone podświetlenie pod drążkiem zmiany biegów, czy też punktowe lampki przy uchwytach w drzwiach bocznych. Niby nic, a klimat dzięki temu już jest. Rzut oka na środkowy panel. Guziki, wszędzie guziki, do tego każdy inny. Chwilowe onieśmielenie nimi mija po bliższym przyjrzeniu. Na szczęście są dobrze oznaczone i pogrupowane w logiczny sposób, dzięki czemu po kilku minutach korzysta się z nich intuicyjnie. Nie taki diabeł straszny. Słowa uznania należą się również fotelom. Wierzcie mi, każdy chciałby mieć takie siedzenia w swoim samochodzie. Skórzane, głęboko wyprofilowane o odpowiedniej długości z możliwością wysunięcia części siedziska, by zminimalizować drętwienie nóg. Są bardzo wygodne. Do tego mamy małą, acz grubą kierownicę – jak na razie mam wrażenie obcowania z usportowionym autem, a nie rodzinnym kombi.
Bardzo rzadko zdarza mi się wozić kogoś na tylnej kanapie, ale z obowiązku sprawdzam czy inne redakcje miały rację. Otwieram drzwi, zajmuję miejsce za kierowcą… nie będę kłamał, nie jest tu zbyt przestronnie. Powiecie: jak to?! Przecież Astrą będziemy wozić nasze rodziny! Co to za kombi?! No właśnie, to nie jest kombi. Pamiętacie? To Sports Tourer.

Wracam do przodu, włączam silnik – dwulitrowy diesel generuje 160 KM. Brzmi zachęcająco. Na konsoli środkowej odnajduję magiczny przełącznik ”SPORT”. W tej samej chwili  podświetlenie zegarów zmienia się z białego na czerwone, a co ważniejsze usztywnia się układ kierowniczy oraz zawieszenie, a silnik ma reagować bardziej spontanicznie, wręcz sportowo. Tyle teorii, ruszam. Po przejechaniu kilku kilometrów zaczynam się zastanawiać, czy pod maską mojej czerwonej Astry nie ma jakiegoś chipa podnoszącego moc silnika. Sprawdziłem też, czy na którymś z zakrętów nie zgubiłem długiego tyłu. Czemu? Bo to auto nie prowadzi się jak typowe nudne kombi. Jest posłuszne, a przy tym reaguje bardzo szybko na nasze zachcianki. Układ kierowniczy jest bezpośredni i działa z przyjemnym oporem. Astrą ST da się do tego pojechać ostro i dużo za szybko, jak na otaczające nas warunki. Sprint do 100 km/h trwa 9.5 s, ale to co może zachwycić to elastyczność. Kolejne przełożenia w sześciobiegowej skrzyni zmienia się bez trudu i precyzyjnie. Silnik w zakresie 2-3 tys. obr./min generuje tyle mocy, że praktycznie żadne wyprzedzanie nie będzie dla Was problemem. Na długiej zatłoczonej trasie rzecz nie do przecenienia. Zawieszenie podobnie jak stylistyka jest mocną stroną Astry ST. Nie liczcie na bujanie czy przechyły w zakrętach. Nawet większe dziury zostaną stłumione, a na kierownicy nie odczujecie żadnych drgań. Hamulce, jak przystało na nowoczesną konstrukcję, mimo założonych zimowych opon sprawnie zatrzymują dużego Opla i co ważne nie tracą na skuteczności po rozgrzaniu. Duży plus.

Astra kombi z silnikiem diesla działa na większość z nas jak magnez. Żeby sprawdzić jej popularność wszedłem na największy portal aukcyjny i po kolei zawężałem swój wybór: Samochody › Osobowe › Opel › Astra… jeszcze tylko odhaczę typ nadwozia: kombi no i oczywiście silnik: musi być diesel i… na ekranie pojawiły mi się 42 strony wyników z ofertami sprzedaży. Dużo…

Sporo również żąda sobie Opel za prezentowany egzemplarz Astry ST z silnikiem 2.0 CDTI i wyposażeniu Sport. 95 tys. zł jak za kompakt z dieslem to prawie rozbój w biały dzień. Z drugiej strony taka kwota za uniwersalny, a zarazem dynamiczny samochód o długości 4,7 m i z kompletnym wyposażeniem, który większość osób myli z droższą Insignią brzmi już rozsądniej, prawda?

Wojtek Zuchora – bloger MotoFilm.pl

wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1956 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 160 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 350 Nm (1750-2500 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4698 / 1819 / 1535 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 500 / 1550
Masa własna: 1475 kg
Ładowność: 640 kg
Rozstaw osi: 2685 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9.5 s
Prędkość maksymalna: 212 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.2 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 6.5 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5.1 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 56 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 134

4 komentarze
  1. tak pisać o samochodach, żeby kobieta czytała tekst z wypiekami na twarzy, gratuluję!

  2. Powiem szczerze, że jak dla mnie rozwiązanie ST jest ciekawym rozwiązaniem i może się to przyjąć! Choć ja osobiście nie kupiłbym takiego samochodu.
    Jedyne co mnie przekonuje to zużycie paliwa.

  3. Tak! Bardzo pozytywnie;)
    Tylko teraz jestem ciekaw czy jest to spalanie faktyczne, czy to co napisał producent;)

Komentowanie zostało wyłączone.