california glo

Pierwszą moją reakcją na nagłówek donoszący o wypadku Ferrari California był pisk i „nieeee!”. Wszystko to za sprawą tego, że to jedno z moich ulubionych aut z Maranello. Ale jednak stało się. California pokiereszowana – raczej bez poważniejszej ingerencji mechanika się nie obejdzie.

Wszystko za sprawą autobusu w Beverly Hills, który najprawdopodobniej podczas skrętu zahaczył o superauto (jak można nie zauważyć czerwonego Ferrari…?). Trudno uwierzyć, że taka błaha przyczyna, a skutki takie duże. Kierowcy oczywiście nic się nie stało.Via: GTspirit

2 komentarze
  1. Jakie łyse opony miał w tym Ferrari, to nie dziwne ze wypadek miał, a po za tym co to za robota jak koła się wyłamują?! Słabe to ferrari :/

Komentowanie zostało wyłączone.