asx4wdmitstest376 gloCztery miesiące temu testowałem już ASX-a z dieslem pod maską. Po co zatem powtarzać test? W grudniu mały crossover Mitsubishi spodobał mi się na tyle, że polecałem Wam jego zakup jako ciekawej alternatywy dla najpopularniejszych modeli w tym segmencie. Czy zmieniłem zdanie od tego czasu? Nie. To może auto przeszło jakiś lifting, który tłumaczy ponowny test? Też nie. Więc czemu? Chodzi o napęd. Uprzednio jeździłem samochodem z napędem wyłącznie na przednią oś, teraz udostępniony mi ASX miał system 4×4. Ciekawiło mnie czy tak na prawdę warto za niego dopłacać, a odpowiedź na to pytanie znajdziecie w teście, na który zapraszam poniżej.

Skoro znacie już ogólne wrażenie, jakie wówczas wywarł na mnie ASX postaram się skupić jedynie na różnicach, które wyłapałem podczas marcowego testu. Na pewno było cieplej na zewnątrz, o jakieś 20 stopni Celsjusza, to zawsze zaleta. A samo auto? Tym razem do dyspozycji miałem samochód pomalowany ładnym brązowym metalikiem (który przykuwał uwagę kilku kobiet) i z bogatszym wyposażeniem seryjnym na pokładzie.

Pierwszy kontakt to radość z bezkluczykowego systemu otwierania drzwi – lubię to rozwiązanie. Jest proste, a bardzo ułatwia życie. Wsiadam do środka. Skórzane, elektrycznie regulowane fotele pokryto czarną skórą. Hmm, ładnie, acz trochę tu ciemno. Po uruchomieniu silnika diody LED delikatnie podświetlają podsufitkę. Chwila zastanowienia – zaraz tu jest szklany dach (zresztą słusznych rozmiarów). Po jego odsłonięciu wnętrze zostało skąpane promieniami słońca, od razu lepiej. Praktyczność, czy przyzwoite wykonanie wnętrza są bez zmian. Tak samo jak znakomita przestronność kabiny i spory bagażnik. To, co mnie zdziwiło, to środkowy panel kokpitu pozbawiony nawigacji czy chociażby większego wyświetlacza systemu audio. Prezentuje się to dosyć skromnie jak na auto kosztujące ponad 115 tys. zł. Zaglądam do podłokietnika – uff, jest gniazdo USB. Wkładam swojego pendrive’a, wyświetlacz pokazuje ładowanie folderów, czekam, czekam, czekam… Dobrze, komu w drogę temu czas – ruszam; pewnie w trakcie się załadują. Niestety po 10 minutach sytuacja się nie zmieniła (może 8 GB pojemności przerosło możliwości ASX-a?),  trudno posłucham radia.

Pierwszy start spod świateł, przyspieszenie tak samo dobre jak pamiętałem. Nadal zaskakuje mnie lekkość nabierania obrotów tej jednostki i przyrost mocy. Do tego ten charakterystyczny świst turbiny i dobrze zestopniowana manualna 6-biegowa skrzynia. ASX na trasie zapewnia dużo frajdy. Czyli jak dotąd jest to ten sam stary dobry znajomy.

Pierwsze wejście w zakręt, lekkie zaskoczenie – auto zdaje się być odrobinę bardziej ociężałe. Tak, jakby od grudnia zapomniało o diecie i przybrało kilka dodatkowych kilogramów. Nadal prowadzi się precyzyjnie, ale brak mu tej lekkości.
Zjeżdżam z utwardzonej drogi, ustawiam pokrętło napędu w pozycji LOCK i w drogę. Moc rozdzielana jest teraz sprzęgłem elektromagnetycznym równomiernie pomiędzy obie osie, w ten sam sposób co w Outlanderze (w końcu oba auta dzielą ze sobą prawie 70% wspólnych podzespołów). Po kilku zakrętach łatwo wyczuwalna jest jego tendencja do podsterowności oraz to, że ASX wymaga pewnej ręki w prowadzeniu. Zjeżdżam na polanę – do moich uszu dociera szuranie osłon podwozia o trawę – no tak, nieduży prześwit. Na szczęście nie ugrzęzłem nigdzie, wracam zatem na zwykłą drogę z mieszanymi uczuciami. Czy dopłacanie za napęd 4×4 ma w tym aucie sens?

Wydaje mi się, że nie. Nie zmieniłem zdania co do samego auta. Nadal pozytywnie zaskakuje przestronnością i świetnym, dynamicznym silnikiem, który potrafi odwdzięczyć się oszczędnością. Jest to dobre, dopracowane auto będące ciekawą alternatywą dla kompaktów. Siedzimy w nim wysoko, bezpiecznie. W mieście docenimy także jego nieduże rozmiary oraz mały promień skrętu. Gdybym miał kupować ASX-a postawiłbym na wersję z napędem na przednią oś, gdyż powiedzmy sobie szczerze – temu Mitsubishi bliżej do crossovera, niż do terenówki. Podejrzewam, że za swojego życia nie zobaczy poligonu z piachem, a z większym śniegiem tradycyjna wersja i tak sobie poradzi bez większych problemów.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1798 cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 150 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 300 Nm (2000-3000 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4295 / 1770 / 1615 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 419
Masa własna: 1525 kg
Ładowność: 535 kg
Rozstaw osi: 2670 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 10 s
Prędkość maksymalna: 198 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.0 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 6.9 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5.7 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 63 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 150

8 komentarzy
  1. Miałem okazję kiedyś się nim przejechać, przyjemny samochód.
    Dobrze, że porównujecie też różne wersje tego samego auta.

  2. “Zjeżdżam z utwardzonej drogi, ustawiam pokrętło napędu w pozycji LOCK i w drogę. Moc rozdzielana jest teraz sprzęgłem elektromagnetycznym równomiernie pomiędzy obie osie” – otóż nie, moc nie jest rozdzielana równomiernie panie autorze artykułu. Zarówno w trybie 4WD, jak i LOCK, rozdział mocy zależy od prędkości, stopnia wciśnięcia pedału gazu, położenia kierownicy oraz poślizgu. Komputer stale analizuje te parametry i na ich podstawie steruje rozdziałem mocy, przy opcji LOCK przekazuje na tył około 1,5 raza więcej niż w trybie 4WD.

Komentowanie zostało wyłączone.