na 1a54554 gloJakie są szanse, że otrzymamy mandat od tego samego policjanta na dwóch rożnych kontynentach? Cóż, okazało się, że jest to jak najbardziej możliwe…

Zacznijmy od początku. Andy Flitton – policjant brytyjskiej drogówki jeszcze w 2009 roku, na krótko przed migracją do Nowej Zelandii, wystawił pewnemu anonimowemu kierowcy mandat za przekroczenie prędkości w Anglii.

W 2010 roku pan Flitton pracował już dla Departamentu Policji Rangiora w Nowej Zelandii. Pod koniec września, 47-letni oficer zatrzymał pędzącego kierowcę w pobliżu Leithfield. Na pytania o szczegóły, kierowca pokazał swoje prawo jazdy i powiedział policjantowi, że ostatnio wyemigrował z Anglii, gdzie mieszkał 12 lat.

Policjant wrócił do swojego samochodu wypisywać mandat, i gdy wrócił, zauważył uśmiech na twarzy kierowcy.

“Zapytał, czy pracowałem w Londynie – powiedziałem – Tak”, mówi Flitton. “Zapytał, czy stałem kiedyś z “suszarką” na A5 w północnym Londynie – również potwierdziłem”. “Tak myślałem, że to ty. Dałeś mi tam dwa lata temu mandat za przekroczenie prędkości” – powiedział kierowca.

Pan Flitton powiedział dziennikarzom, że w pierwszej chwili nie rozpoznał kierowcy, ale wszystko mu się przypomniało, gdy mu o tym powiedział. “Oboje się śmialiśmy”.

“Musimy mieć jakiś związek”, dodał Flitton. “On został złapany tylko dwa razy i za każdym razem przeze mnie. Kosztowało go to 60 funtów w Wielkiej Brytanii i 120 dolarów tutaj. To pokazuje, jaki ten świat jest mały”.

Via: Carscoop