d2forged amv8 006 gloStany Zjednoczone są domem dla wielu tunerów supersamochodów. Jednym z nich jest zakład D2Forged, który jakiś czas temu pokazał zmodyfikowaną Corvette.

Ich najnowszy projekt oparty jest na Astonie Martinie V8 Vantage, w którym zmiany ominęły jednak silnik i układ wydechowy. Goście z D2Forged stwierdzili, że nie ma co poprawiać tak dobrze brzmiącego napędu i skupili się na wyglądzie zewnętrznym. I wyszło im to znakomicie!

20-calowe felgi i obniżone zawieszenie sprawiają, że Vantage stał się jeszcze bardziej agresywny. Dodatkowo zamontowano przedni dolny spoiler z włókna węglowego, a z tyłu specjalnie opracowany dyfuzor.

Via: GTSpirit

3 komentarze
  1. do DB9 się nie umywa… ale gdyby posadzili go na innych kółkach i zrobili mu operację wargi to byłby ładny vantage +.

    Jestem zdania, że DB5 i DB9 to najlepsze modele Astona. V12 Vantage też nie był zły, ale już DBS to inna bajka. Wzięli DB9, dodali do niego trochę włókna z przodu, dyfuzor z tyłu i dłutem wyrzeźbili jakieś dziurki na masce ( w myśl zasady: agresywny wygląd + lepsze chłodzenie + kilka koni -wygląd – kilkanaście kilo = to, co sprawi, że ludzie dadzą za samochód 2 razy tyle) i z jednego z najpiękniejszych samochodów wyszedł wózek, który ma nogę power rangera zamiast drążka zmiany biegów. Niby fajny, ale jakiś taki dziwny.

    Oczywiście do tego wyglądu można się przyzwyczaić. Lecz Aston to nie jest Ferrari czy Lambo. To nie ma być samochód, który sprawia, że gałki oczne stają się płaskie w wyniku przeciążeń. To ma być samochód klasy GT. Piekielnie szybki i żwawy, ale nie wymagający sprawności mistrza jogi, aby wsiąść i spokoju Stevena Seagala, aby w środku wytrzymać. ( skądinąd ta joga to fajny sport – pozwala zobaczyć jak wygląda Twój tyłek z innej perspektywy- i to bez patrzenia w lustro).

    Czymże więc jest Aston? To dystyngowany Brytyjczyk. Samochód, w którym najlepiej wygląda się w garniturze ( przepraszam wszystkich fanów podwójnego zera i siódemki, oczywiście chodziło o smoking) z Svile Row i koszuli prosto z Jermyn Street (do tego oczywiście perfumy Burberry i The Who w głośnikach) . Samochód, do prowadzenia którego nie trzeba być Schumacherem czy Valentino Balbonim. Samochód, który stworzono po to, żeby był jednocześnie Grand i Turismo.

Komentowanie zostało wyłączone.