BMW 520d xDrive Luxury Line [test]

BMW Serii 5 jest z pewnością jednym ze wzorów jeśli chodzi o limuzyny klasy premium segmentu E. Jakiś czas temu producent z Monachium zaprezentował nam już siódmą generację Piątki noszącą oznaczenie G30. Sprawdziliśmy co tak naprawdę się zmieniło.

Jeśli chodzi o stylistykę zewnętrzną, możemy tutaj mówić raczej o ewolucji niż rewolucji. Na pewno samochód wygląda bardziej agresywnie niż jego poprzednik. Połączone z nerkami adaptacyjne reflektory LED z przodu oraz większe tylne światła to elementy, po których od razu odróżnimy generację G30 od F10. Nowa Piątka jest też lżejsza od poprzednika, nawet aż o 100 kilogramów. Stało się tak między innymi dzięki zastosowaniu aluminiowej maski, drzwi, klapy bagażnika oraz dachu.

Każdy egzemplarz może zostać ubrany w jeden z trzech pakietów stylistycznych: Sport Line, Luxury Line oraz M Sport. Nasz samochód to model z serii Luxury Line, który wyróżnia się dużą ilością chromowanych elementów oraz dosyć klasycznie wyglądającymi felgami. Osobiście nieco inaczej skonfigurowałbym swój prywatny egzemplarz, ale jeśli ktoś ceni sobie stonowane kompozycje, to bardzo prawdopodobne, że właśnie taką piątkę wybierze.

BMW 520d xDrive Luxury Line

Do testu otrzymaliśmy BMW 520d xDrive. Pod maską skryto zatem 2-litrową jednostkę wysokoprężną z turbosprężarką. Taki zestaw generuje 190 KM oraz 400 Nm momentu obrotowego. Maksymalna jego wartość jest dostępna w zakresie od 1750 do 2500 obrotów na minutę, dzięki czemu nawet przy dynamicznej jeździe jesteśmy w stanie osiągnąć bardzo zadowalające wyniki spalania. Producent podaje, że w trasie możemy zejść nawet do 4.2 litra na 100 kilometrów. Mi bez zbędnych przygotowań udało się uzyskać równe 5 litrów, a momentami nawet zejść do 4.5. W połączeniu z 66-litrowym zbiornikiem paliwa BMW 520d staje się idealnym narzędziem dla długodystansowych kierowców. Przejechanie ponad 1000 kilometrów na jednym baku nie będzie żadnym problemem. Jazda po mieście skutkowała wzrostem spalania do około 8-9 litrów na 100 kilometrów.

Nie można też zarzucić braku dynamiki. Mamy tu w końcu aż 400 Nm, które są dostępne praktycznie od samego dołu. Przyspieszenie do 100 km/h trwa około 7.5 sekundy, a za naszą zachodnią granicą możemy się rozpędzić nawet do 232 km/h. I uwierzcie mi, że będzie to jazda bardzo komfortowa i stabilna. Dodatkowej pewności dodaje oczywiście napęd na cztery koła xDrive.

Wewnątrz natomiast zadziało się nieco więcej. Mamy tutaj przede wszystkim nowy ponad 10-calowy ekran systemu iDrive. Możemy go teraz obsługiwać aż na trzy sposoby: klasycznie za pomocą intuicyjnego pokrętła umieszczonego na tunelu centralnym, dotykowo oraz za pomocą gestów. Ten ostatni sposób ma dosyć ograniczone możliwości, bo jesteśmy w stanie sterować jedynie trzema funkcjami, no ale jaki świetny bajer!

Nowoczesnych technologii jest tu jeszcze więcej. Przed oczami kierowcy znalazło się miejsce dla cyfrowych zegarów, czyli tak zwanego wirtualnego kokpitu, mamy też nowy kolorowy wyświetlacz Head-Up Display, który teraz jest w stanie nam pokazać już chyba wszystkie najważniejsze informacje, wliczając w to wskazówki z nawigacji, ustawienia tempomatu aktywnego, aktualne ograniczenie prędkości, a także listę naszych kontaktów czy aktualnie odtwarzane multimedia.

BMW 520d xDrive Luxury Line

Oprócz tego: indukcyjne ładowanie telefonu, kamery ułatwiające parkowanie z widokiem 360 stopni, oświetlenie ambientowe, system rozpylania zapachów, prywatny Concierge, hotspot WiFi, genialne fotele z funkcją masażu, no i oczywiście, po raz pierwszy w przypadku Serii 5 – inteligentny kluczyk z wyświetlaczem dotykowym. Możemy na nim sprawdzić czy nie zapomnieliśmy zamknąć szyb, albo po prostu centralnego zamka, zobaczymy ile mamy jeszcze paliwa, ustawimy opcje ogrzewania/wentylacji postojowej oraz… zdalnie zaparkujemy samochód! Jeśli mamy dosyć ciasny garaż, lub ktoś zaparkował zbyt blisko drzwi kierowcy, możemy bez problemu za pomocą samego kluczyka wyjechać naszym samochodem do przodu lub do tyłu. Podobnym systemem może się pochwalić również Mercedes-Benz, razem z zaprzyjaźnionym portalem Autowizja.pl przeprowadziliśmy nawet mały wyścig!

Poprawiono też izolację między kabiną a komorą silnika. Oczywiście, nadal wewnątrz słychać charakterystyczny dla wysokoprężnych silników BMW klekot, ale jest wyraźnie ciszej. Do tego 8-stopniowa skrzynia automatyczna zmienia biegi bardzo płynnie, co dodatkowo podnosi poziom komfortu. Warto też wspomnieć o adaptacyjnym zawieszeniu, które jest teraz standardowym wyposażeniem każdego egzemplarza Serii 5. W zależności od wybranego trybu jazdy nasz samochód może zachowywać się jak auto sportowe lub ultra-wygodna limuzyna. Nowością jest również adaptacyjny tryb jazdy. Po jego wybraniu komputery analizują nasz styl prowadzenia i dostosowują ustawienia auta do naszych upodobań. Dodatkowo nowy układ kierowniczy reaguje wyraźnie szybciej oraz jest bardziej precyzyjny od tego znanego z generacji F10, co jeszcze mocniej zachęca nas do jazdy.

Planując zakup nowej Serii 5 należy wyjąć z portfela co najmniej 212 500 złotych. Co ciekawe, najtańszym egzemplarzem w cenniku jest model z silnikiem wysokoprężnym, dokładnie takim jaki mieliśmy w teście. Jedyną różnicą jest brak napędu na obie osie oraz manualna skrzynia biegów. Najtańsza wersja benzynowa, czyli 520i z automatyczną skrzynią biegów to wydatek co najmniej 214 600 złotych. Aktualnie na szczycie listy jest wysokoprężna odmiana M Performance, czyli M550d xDrive kosztująca 423 400 złotych. Ale już wkrótce zostanie ona zdetronizowana przez nowe M5. Nasz dobrze wyposażony egzemplarz wyceniono na około 300 tysięcy złotych.