Jak Skoda z napędem 4×4 jeździ po śniegu?

Pierwsze opady śniegu w tym sezonie mamy już za sobą. Kolejki do wulkanizatorów dają się we znaki wszystkim tym, którzy wymieniają opony na zimowe w ostatniej chwili. Inni całkowicie porzucają swoje samochody na rzecz środków lokomocji, ponieważ kompletnie nie czują się za kierownicą na białym puchu.

Faktem jest, że jazda po śniegu wymaga nieco więcej umiejętności i z pewnością nie należy do prostych czynności. W prowadzeniu bardzo pomaga napęd na cztery koła, dlatego nic dziwnego, że każdy ceniący się producent oferuje klientom przynajmniej jeden model z takim napędem. W Laponii (Finlandia) miałem okazję sprawdzić czteronapędowe modele najpopularniejszej w Polsce marki – Skoda. 

-24 stopni Celsjusza. Dokładnie taką wartość pokazywał termometr w miejscowości Levi. Miejscowi mówią nawet o -40 C, a rekordowo o -50 C w niektóre dni! W takich warunkach poznałem trzy modele Skody z napędem 4×4 – Kodiaqa (również w wersji Scout), Octavie Scout i zupełną nowość – Karoq 4×4.

Największa wyczuwalna różnica między Kodiaqiem i Karoqiem występuje podczas offroadowej jazdy po lesie. Kodiaq jest większy i szerszy, dzięki czemu w terenie prowadzi się jak czołg. Nie robią na nim wrażenia zaspy śnieżne i możesz go prowadzić praktycznie jedną ręką. Karoq jest sporo lżejszy i mniejszy, przez co wymaga większej kontroli i uwagi, aby przypadkiem nie ściągnęło nas do rowu. Inaczej sytuacja wygląda w codziennym użytkowaniu, podczas którego Karoq pokazuje wszystkie swoje atuty wynikające z mniejszych rozmiarów.

Napęd 4×4 w Skodach nie jest napędem stałym. To inteligentny system, który rozdziela moment obrotowy w zależności od panujących warunków. Tak więc, w przypadku przepisowej jazdy po drodze ekspresowej większość mocy przekazywana jest na przednią oś. Takie działanie pozwala na mniejsze zużycie paliwa. W przypadku jazdy po trudniejszym terenie do gry wchodzi system, który zapewnia rozdział osi w stosunku 96%–4% a nawet 10%–90%. W prostych słowach oznacza to, że w przypadku jazdy po śniegu lub innej śliskiej nawierzchni napęd inteligentnie przenosi moment obrotowy na wszystkie koła, aby jak najszybciej ruszyć z miejsca i zapewnić najlepszą kontrolę nad samochodem. 85% całej mocy może zostać przekazane na jedno koło, w przypadku gdy drugie wpadnie w poślizg.

Jak naprawdę przydaje się napęd na cztery koła (i oczywiście dobre opony zimowe) można przekonać się podczas szybkiej jazdy na śliskim torze, a szczególnie w sytuacjach awaryjnych (test łosia, slalom). Wszelkie manewry stają się znacznie prostsze, a kierowca czuje się zdecydowanie bezpieczniej. Ile fun’u dają takie testy, zobaczysz na krótkim materiale wideo poniżej na przykładzie Skody Octavii Scout.

A to jest Karoq:

Napęd na cztery koła zdecydowanie ułatwia prowadzenie pojazdu w trudnych warunkach, ale warto pamiętać, że nawet nowoczesne systemy i najlepsze opony nie zastąpią zdrowego rozsądku kierowcy.