TVR zarejestrowało nazwę ‘Griffith’ – powraca kolejna brytyjska marka

Jeszcze w zeszłym dziesięcioleciu sportowe samochody niszowej brytyjskiej marki TVR dzięki unikalnemu stylowi i nietuzinkowym nazwom zwracały uwagę fanów motoryzacji i często gościły w programach typu Top Gear. Po latach przerwy wszystko wskazuje na to, że producent z Blackpool powraca wreszcie na rynek.

Informacje o odrodzeniu się marki zbiegają się z wiadomościami o powrocie na europejski rynek innego brytyjskiego producenta samochodów, który z bagażem wieloletniej tradycji ponownie zawita do salonów – MG. Historia marki TVR ma jednak w sobie o wiele więcej goryczy.

Istniejący od 1947 roku producent małoseryjnych, oryginalnych samochodów z brytyjskiego Blackpool przeżył małe trzęsienie ziemi na początku zeszłego dziesięciolecia. Rosyjscy oligarchowie i biznesmeni uwielbiają Zjednoczone Królestwo lokując tutaj wiele biznesów, edukując tutaj swoje dzieci i szukając okazji do interesu. Ich zainteresowanie wzbudzają także lokalne przedsiębiorstwa i marki. Jedną z nich okazała się mała samochodowa manufaktura. Należące od lat do brytyjskiego Wheeler TVR latem 2004 roku wpadło w szpony wówczas 24-letniego bankiera i biznesmena Nikołaja Smoleńskiego. Rosjanin za około 15 milionów funtów kupił brytyjską manufakturę i obiecał, iż mimo jego narodowości pozostanie ona w pełni brytyjska.

Nowy właściciel niestety nie wprowadził marki w złoty okres. Wręcz przeciwnie – rozpoczął jej bolesną śmierć. W 2006 roku najpierw spadła tygodniowa produkcja z 12 do 4 samochodów, a następnie z tego powodu konieczne było zwolnienie 300 członków załogi. Smoleński szukał recept na poprawienie kondycji firmy, które wywoływały oburzenie i protesty u (pozostałych) pracowników – najpierw chciał przenieść produkcję nadwozia do Włoch, a następnie dokonywał zawiłych rozdziałów na mniejsze firmy w strukturze i tak niewielkiego TVR, gdzie co chwile zmieniali się dyrektorzy a produkcja – stała…

W 2008 roku po planach wznowienia produkcji modelu Sagaris dzieje marki zatrzymały się łamiąc serca fanów TVR z Wielkiej Brytanii i reszty świata. Znienawidzony przez Brytyjczyków Smoleński ostatecznie w 2013 roku sprzedał markę brytyjskiemu miliarderowi Lesowi Edgarowi. W tym momencie przechodzimy do odrodzenia się dziejów TVR.

W tym samym roku pojawiły się plotki twierdzące, że marka chce powrócić do wytwarzania samochodów. Po 4 latach nareszcie mamy sygnał potwierdzający, że moment ten jest już bardzo blisko realizacji. W ostatnich dniach TVR zarejestrował bowiem nazwę ‘Griffith’, którą stosowało już przeszłości dla swoich kilku modeli. Tym razem nazywać się tak będzie pierwszy od ponad 10 lat całkowicie nowy pojazd małoseryjnego producenta.

TVR

Griffith ma zadebiutować we wrześniu, prawdopodobnie na Salonie we Frankfurcie. Już teraz wiadomo, że otrzyma tylny napęd i umieszczoną z przodu jednostkę V8 opracowaną przez Coswortha o mocy 400 KM.

Ulokowana tym razem w Walii nowa fabryka marki ma rozpocząć produkcję jeszcze w tym roku. Pierwsza edycja Griffitha, na którą zebrano już 400 zamówień, trafi do klientów w 2018 roku. Cena? Około 450 000 złotych. Wszystko wskazuje na to, że złoty okres marki nareszcie ma szansę nadejść bez utrudnień. I bez pomocy z zewnątrz.

TVR