Hyundai ma problem – nazwa „Kona” nie tak udana, jak zakładano

W ostatnich dniach możemy mówić o pechowym czasie dla południowokoreańskiego Hyundaia. Parę tygodni temu marka oficjalnie zapowiedziała, że długo oczekiwany miejski crossover na m.in. rynek europejski i północnoamerykański otrzyma nazwę Kona, pod koniec kwietnia poznaliśmy z kolei oficjalny teaser przedniej części nadwozia. Niestety, ostatnie dni nie przynoszą Hyundaiowi szczęścia, sprawy wymknęły się bowiem spod kontroli.

Pierw podczas kręcenia spotu reklamowego spostrzegawczy internauta sfotografował niezamaskowany model prezentując w pełnej okazałości wygląd całego nadwozia na długo przed zapowiadaną jesienną premierą we Frankfurcie psując co nieco atmosferę stopniowania napięcia, jaką Hyundai próbował zaaranżować. Kolejne doniesienia w sprawie nowego modelu marki są jednak już o wiele poważniejsze i wskazują jednoznacznie, że premiera nowego modelu marki nie tylko ulegnie opóźnieniu, ale i prawdopodobnie niekoniecznie odbędzie się… pod nazwą Kona.

hyundai kona

Wczoraj za pośrednictwem portalu Carscoops dowiedzieliśmy się, że Hyundai będzie musiał się zmierzyć z poważnymi problemami z wdrożeniem na czas miejskiego crossovera do produkcji. Pracownicy lokalnego zakładu marki w Ulsan mają problemy z dojściem do porozumienia z zarządem fabryki w sprawie godzin pracy oraz poznaniem informacji ilu ludzi oddelegowane będzie do pracy przy produkcji. Wystąpiły także nieporozumienia w sprawie zewnętrznych dostaw elementów nadwozia potrzebnych do produkcji „Kony”, która miała wystartować latem tego roku. Aktualnie plan wdrożenia nowego produktu marki został zawieszony, zatem teraz – nie wiemy, kiedy marka rozpocznie produkcję „Kony” i czy miejsce debiutu planowane na wystawę we Frankfurcie nadal jest aktualne. Dlaczego bierzemy nazwę nadchodzącego (powolnymi krokami) Hyundaia w cudzysłów?

Otóż, jak gdyby obecne problemy były nie wystarczające, wczoraj wieczorem internet obiegła niepotwierdzona jeszcze oficjalnie informacja, jakoby Hyundai rozważał wycofanie się z nazwy „Kona”. Nazwa zdaje się pozornie prosta i przystępna, a wiąże się z Hawajami. Okazuje się jednak, że ‘risercz’ przed zatwierdzeniem nazwy nowego crossovera marki nie był zbyt rzetelny. Jak podaje Carscoops, w portugalskim slangu ‘cona’ to wulgarne określenie kobiecych stref intymnych. W języku norweskim nazwa kojarzyć się będzie wprawdzie mniej wulgarnie, ale wciąż niezbyt trafnie dla samochodu – z żoną. Warto wspomnieć, że zresztą także i w naszym języku słowo ‘kona’ nie ma najlepszego znaczenia – oznacza wszak umieranie.

Wedle ostatnich doniesień marka szybko odszukała alternatywny emblemat w tym samym rejonie świata i rozważa nazwę ‘Kauai’. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Południowokoreańczycy wybrną z problemów, które dość niespodziewanie narosły na drodze atrakcyjnego miejskiego crossovera do zdobycia serc klientów.

hyundai kona