GM coraz mniej globalny – Chevrolet znika z RPA i Indii

General Motors niegdyś należał do grona jednych, z najbardziej wszechobecnych koncernów samochodowych. Imperium amerykańskiego giganta składało się z kilkunastu marek, co oznaczało, że praktycznie na każdym kontynencie mogliśmy kupić auto ze stajni GM. Czołową pozycję zajmował Chevrolet, który obecny był na największej ilości rynków. Czasy jednak się zmieniły i wczoraj branżę motoryzacyjną dobiegły głosy, że GM wycofuje się z kolejnych dwóch państw.

Trudno zliczyć marki, z jakimi współpracowało GM. Na przestrzeni lat różnorodne mariaże wytworzyły czasem wyjątkowo egzotyczne połączenia, jak Toyotę Corollę na Holdena, Opla Zafirę ze znaczkiem Subaru, Isuzu ze znaczkiem Hondy i Acury, Subaru Imprezę przerobione na Saaba, Opla Omegę na Cadillaca czy też Nissana NV200 – na Chevroleta. Jednak gama marek, jakie na stałe były pod skrzydłami General Motors sukcesywnie w ostatnich latach topniała. Na początku obecnego stulecia upadło Oldsmobile. Kryzys motoryzacyjny, który w 2009 roku poważnie dotknął biznes motoryzacyjny nie oszczędzając GM spowodował z kolei, że do historii przeszedł Hummer, Saturn i Pontiac.

Chwilę potem marka sprzedała Saaba (który notabene niedługo później upadł). Na pozbyciu się zbędnego balastu jednak się nie skończyło – GM przeszło do wycofywania swoich niektórych marek w ramach restrukturyzacji z niepotrzebnych zdaniem nowego kierownictwa rynków samochodowych.

W 2013 roku ogromne kontrowersje wywołała decyzja amerykańskiego giganta w sprawie rynku australijskiego. Postanowiono zamknąć bowiem lokalne fabryki Holdena i tutejszy oddział tej marki zajmujący się konstruowaniem lokalnych samochodów przeobrażając markę w importującą auta wyłącznie z zagranicy. Chwilę później ku zaskoczeniu Europejczyków zdecydowano się na wycofanie Chevroleta z Europy. Idąc za ciosem – GM całkowicie zniknęło z Rosji przez zakończenie tam sprzedaży Opla i Chevroleta.

Po chwilowej ciszy w obecnym roku GM ponownie wstrząsnęło rynkiem motoryzacyjnym. Marka całkowicie wycofała się ze starego kontynentu sprzedając francuskiemu koncernowi PSA Opla i Vauxhalla, a wczoraj poinformowała o wycofaniu się z RPA oraz Indii i zamknięciu tamtejszych fabryk Decyzja co do drugiego państwa jest tym dziwniejsza, że Indie to rynek rozwijający się o ogromnym potencjale, któremu producenci od lat poświęcają specjalną uwagę.

Szefowa GM, Mary Barra poinformowała, że decyzja ta jest motywowana jest restrukturyzacją i nastawieniem firmy przede wszystkim na zdobywanie zysków. Inwestowanie rynek indyjski i południowoafrykański nie przynosi oczekiwanych korzyści.

Czasy w motoryzacji zmieniają się dynamicznie i skutecznie wpływają one na układ sił. Czas pokaże, czy bezkompromisowa polityka obecnej szefowej GM przyniesie oczekiwane zyski. Nie ma jednak wątpliwości co do jednego – luka po GM w Indiach i Afryce Południowej szybko zostanie zajęta przez konkurencję.