DS 7 Crossback – limuzyna nowego prezydenta Francji

Na całym świecie od dziesięcioleci kraje posiadające rozbudowany rodzimy przemysł motoryzacyjny mogą często liczyć na docenienie przez lokalne głowy państw. W zależności od statusu rządzącego rolę pierwszego samochodu w kraju przybierają różne rodzaje samochodów, niekiedy – powstałe tylko i wyłącznie dla głowy państwa.

W Wielkiej Brytanii Bentley w 2002 roku zaprezentował skonstruowaną od podstaw w dwóch egzemplarzach specjalnie dla Jej Królewskiej Mości ogromną State Limousine, która szybko stała się dobrze rozpoznawalnym atrybutem Elżbiety II. Podobnie kolejni prezydenci Stanów Zjednoczonych poruszają się zarówno w kraju, jak i podczas zagranicznych wizyt stworzonymi przez Cadillaca od początku z myślą o głowie państwa pancernymi, pięciometrowymi kolosami. W czasie wizyty byłego prezydenta USA Baracka Obamy parę lat temu w Polsce uwagę mediów zwrócił właśnie jego Cadillac One.

W mniej komfortowej sytuacji był do niedawna Władimir Putin. W latach 90. takie reprezentacyjne marki, jak ZIŁ czy GAZ popadły w problemy finansowe i nie wytwarzały już słynnych w czasach Związku Radzieckiego majestatycznych limuzyn, które służyły radzieckim I sekretarzom i jeszcze pierwszemu prezydentowi Rosji, Borysowi Jelcynowi. Obecny rosyjski prezydent musiał zatem zadowolić się w ostatnim czasie niemiecką technologią – przez lata poruszał się on opancerzonymi dwoma wcieleniami Mercedesa klasy S. Niebawem jednak przy współpracy z Porsche pokazana ma zostać powstała specjalnie z myślą o rosyjskim prezydencie limuzyna o przydomku Korteż, która ma być zdecydowanie bardziej rosyjska, niż dotychczasowe prezydenckie krążowniki.

Nie wszystkie głowy państw jednak są tak wymagające. Aby zamanifestować swoje wsparcie dla lokalnego przemysłu niektórzy prezydenci wybierają na swoje limuzyny samochody nie będące w czołówce pod względem oferowanego luksusu lecz najbardziej reprezentacyjne w gamie lokalnego producenta. I tak prezydent Czech Milos Zeman porusza się Skodą Superb, w wersji Laurin&Klement – od lat najbardziej luksusowym pojeździe marki z Mlada Boleslav.

Bardziej karkołomnie wygląda sprawa we Francji. Marki znad Sekwany od lat dzielnie prezentują różne samochody klasy wyższej mające być odpowiedzią na zdominowany przez niemieckie marki segment premium, z racji ich mizernej sprzedaży ich żywot rynkowy nie jest jednak długi. Z tego względu przez ostatnie lata prezydenci Francji poruszali się przeróżnymi samochodami, które w tamtej chwili były najbardziej reprezentacyjnymi produktami. Jacques Chirac jeździł Peugeotem 607, Nicolas Sarkozy – Renault Vel Satisem i Citroenem C6. Dotychczasowy prezydent, Francois Hollande poruszał się Citroenem DS5, a po modernizacji samochodu i zmianie nazwy – DS 5.

Podczas wczorajszej inauguracji nowego prezydenta Republiki Emmanuela Macrona w ostatnią niedzielę uwagę motoryzacyjnych mediów zwrócił jego samochód – nowa głowa państwa francuskiego pojawiła się bowiem w zaprezentowanym podczas marcowego salonu w Genewie crossoverze klasy średniej, DS 7 Crossback. Wybór takiego niekonwencjonalnego, jak na rolę prezydenckiej „limuzyny” (w tym przypadku słowo to bierzemy w cudzysłów) samochodu rozumiemy dobrze – jest to obecnie najnowszy i największy luksusowy samochód wśród francuskich marek.

Prezydencki DS 7 Crossback odznacza się rozsuwanym dachem oraz zamontowanymi na zderzaku poniżej reflektorów dwoma stojakami z flagą Francji. Prezydencki crossover – trudno o lepszy znak czasów, jakie nastały w motoryzacji.