Ostatnio przeczytać u nas mogliście o sporych zmianach, jakie nastąpiły w polityce General Motors w ostatnich latach. Amerykański koncern pod rządami Mary Barra przechodzi głębokie reformy w celu nastawienia firmy przede wszystkim na zyski. W ramach tej taktyki GM bez sentymentów znika ostatnio z kolejnych rynków, gdzie obecność nie była wyjątkowo opłacalna, a także zamyka niektóre dotychczas pracujące intensywnie fabryki. Na mocy restrukturyzacji motoryzacyjnego giganta w 2014 roku marka postanowiła zamknąć australijskie fabryki Holdena nastawiając słynną markę z Antypodów od końca 2017 roku wyłącznie na oferowanie modeli importowanych.

Decyzja ta okazała się bolesna dla miłośników australijskiej motoryzacji, gdyż opisana decyzja równa się z zakończeniem produkcji legendarnej serii Commodore. Na bazie tego produkowanego w wielu generacjach auta powstała niezliczona ilość wersji pochodnych, które niekiedy wykroczyły swoim zasięgiem poza Antypody.

Na np. Bliskim Wschodzie, w Brazylii i RPA Commodore oferowano bowiem z kierownicą po lewej stronie pod nazwą Chevrolet Lumina, a jeszcze parę lat temu w ofercie brytyjskiego Vauxhalla znajdował się nieznany ze znaczkiem Opla model importowany wprost z australijskiej fabryki – piekielnie szybki sedan VX8 powstały na bazie wyczynowej wersji Commodore opracowanej przez sportowy oddział marki, HSV.

Australijskie samochody miały też swój epizod w innym rejonie świata po ichniejszej przeciwnej stronie półkuli – Ameryce Północnej. W zeszłym dziesięcioleciu w USA i Kanadzie sprzedawano powstałe na bazie starszej wersji Commodore sportowe coupe Holden Monaro pod nazwą Pontiac GTO. W 2013 roku do Ameryki ponownie wkroczyło australijskie auto pod lokalnie znanym znaczkiem, marka postanowiła bowiem zaoferować tutaj usportowione wcielenie Holdena Commodore pod nazwą Chevrolet SS.

Napędzany 6,2 litrowym V8 wyczynowy sedan rozwijał moc 415 KM i należał do grona jednych, z najszybszych sedanów na północnoamerykańskim rynku. Niestety, pisać możemy o tym aucie już tylko w czasie przeszłym, gdyż właśnie w australijskich zakładach marki końca dobiegła jego produkcja. Jesienią bieżącego roku z taśm w Australii zjedzie ostatnie lokalne auto. Australijczykom szczerze współczujemy końca rodzimej motoryzacji, ale i dobrze ich rozumiemy.