Nissan wycofuje Pulsara z polskiej oferty

Japońska marka posiada długie doświadczenie w klasie kompaktów, jednak obecność producenta w tym segmencie na rynku europejskim po wycofaniu w 2006 roku ostatniego wcielenia Almery wystawione zostało na próbę. Wprowadzona chwilę po niej ekscentryczna Tiida okazała się egzotyczną propozycją o marginalnej sprzedaży – model o uwielbianej przez Japończyków pudełkowatej, wąskiej sylwetce w stylu minivana nie pasował do europejskich realiów i w 2011 roku zniknął z oferty.

Po 3 latach nieobecności w segmencie C Nissan spróbował jeszcze raz. Przeprojektował zaprezentowaną w 2011 roku z myślą o rynkach azjatyckich drugą generację Tiidy, upodobnił ją wyglądem do lubianego Qashqaia, dał stare-nowe imię Pulsar (w Australii znane od dziesięcioleci, w Europie po raz pierwszy raz) i przedstawił europejskim klientom jako pierwszą od czasu wycofania ze sprzedaży Almery tradycyjną, wręcz do bólu poprawną propozycję w segmencie aut kompaktowych. Niestety, nie udało się.

Produkowany od 2014 roku w hiszpańskich zakładach marki Pulsar nie zawojował rynku. Nie pomogło pięciodrzwiowe nadwozie oraz wyjątkowo przestronna, jak na realia segmentu, kabina pasażerka. Przeszkodziły między innymi niezbyt atrakcyjne ceny, bezpłciowa sylwetka i brak innych odmian nadwoziowych w ofercie.

Zobacz: Opinia o Nissan Pulsar

Polski oddział Nissana nie potrzebuje dalszych złudzeń i wczoraj w rozmowie z redaktorem portalu Samar.pl oficjalnie potwierdził, że samochód został wycofany z polskiej oferty sprzedaży po zaledwie trzech latach od rynkowego debiutu. Oznacza to, że do kupienia pozostały ostatnie egzemplarze pozostałe u dealerów.

Pulsar to kolejny model marki, jaki w ostatnim czasie bez żalu pożegnał się z polskim rynkiem. Podobny los spotkał ostatnio Note’a. Nissan to marka, która od lat stawia na crossovery i to one stanowią trzon oferty. Miejski Juke i kompaktowy Qashqai od lat cieszą się największą popularnością w gamie marki. Klienci marki są zdecydowanie mało konserwatywni, a jej miejsce jest bez wątpienia w innej lidze, niż Skoda czy Toyota. Z tego powodu Nissana ani klasy średniej, ani klasy kompaktowej raczej już nigdy więcej w Europie nie zobaczymy.

  • Alek Grzywacz

    “do bólu poprawna propozycja” – to i tak dyplomatyczne określenie tego koszmarnie nijakiego auta.
    Nie dziwię się, że się nie sprzedawał.