Mercedes-Benz odświeża gamę modelową, nie obędzie się bez ofiar

Gama samochodów osobowych niemieckiej prestiżowej marki jest w ostatnim czasie duża i rozległa jak nigdy wcześniej. Stuttgarcki producent zdając sobie sprawę z ciągłego powstawania kolejnych nisz w chłonnej i elastycznej klasie samochodów premium serwował ostatnio wiele premier. Maraton debiutów wciąż trwa i w tym roku spodziewać możemy się pierwszego pick-upa w portfolio producenta. Producent jednak niebawem prawdopodobnie jednocześnie uszczupli gamę o jeden segment.

Britta Seeger, szef marketingu marki zwraca uwagę, iż ważne jest zachowanie prestiżowego charakteru i statusu marki, dlatego producent musi zachować umiar i ostrożnie prezentować się w nowych segmentach.

Marka już jakiś czas temu usunęła z gamy zbędny produkt. Mercedes nie przedstawił w 2013 roku następcy dla kontrowersyjnego i niezbyt ciepło przyjętego przez rynek modelu Klasa R, który przez niekonwencjonalne balansowanie swoim rodzajem nadwozia między vanem, a dużym crossoverem nie posiadał zresztą bezpośredniej konkurencji i pozostał na rynku ekscentryczną niszą.

Mercedes-Benz zapowiada, iż w przyszłości ostrożnie będzie inwestować w nowe modele mając na względzie ryzyko i potencjalną nieopłacalność danych segmentów. Wspomniana Klasa R podana za przykład pozwala domniemywać, że marka niebawem wycofa się z segmentu aut rodzinnych, gdzie posiada przecież kompaktowego reprezentanta.

Mowa oczywiście o Klasie B, która w latach 2005 – 2011 powstawała w pierwszym wcieleniu, a od 2011 roku wytwarzana jest jej druga i obecna generacja. Model został ciepło przyjęty przez rynek motoryzacyjny, a jego sprzedaż okazałą się nawet wyższa, niż Stuttgarcki producent pierwotnie zakładał. Skąd więc domysły o nieuchronnym końcu tego modelu w gamie marki?

Połączenie słów szefowej marketingu Mercedesa z faktem, iż po 6 latach od debiutu wciąż brak zapowiedzi w sprawie nowego wcielenia Klasy B w czasie, gdy zaprezentowana w podobnym czasie Klasa A już w przyszłym roku otrzyma testowanego od paru miesięcy następcę pozwala sądzić, że w ramach „cięć segmentów” ofiarą padnie Klasa B. Czy będzie po czym płakać? Podejrzewamy, że po premierze nowej Gelendy fani marki o wszystkim zapomną.

Źródło: autoevolution