Czy nadchodzi już czas Insignii OPC?

Po premierze kolejnego wcielenia Opla klasy średniej tradycyjnie już nadchodzi czas na wersję usportowioną spod znaku OPC. Dodaje ona nieco sportowego akcentu w samochodzie, który pierwotnie powołano do całkowicie przyziemnych zadań.

Opel na przekór konkurencji, która usportowione warianty pozostawia dla miejskich i kompaktowych modeli od lat już prezentuje sportowe warianty najpierw Vectry, a teraz Insignii. Jej druga generacja prawdopodobnie nie przerwie tej małej firmowej tradycji i miejmy nadzieję już niebawem zadebiutuje w ‘wyostrzonej’ odmianie spod znaku Opel Performance Center.

Ostatnio na niemieckich drogach przyłapano zamaskowany egzemplarz nowej Insignii z widocznymi dodatkowymi nakładkami na nadwozie i z większym rozmiarem felg. Nie jest przesądzone, że Opel testuje już odmianę OPC, gdyż testowany pojazd nie jest nawet… modelem marki Opel.

Zdjęcia szpiegowskie po bliższym przyjrzeniu się zwracają uwagę ciekawym szczegółem – pod folią na grillu znajduje się logo nie Opla, lecz Holdena. Patrząc na umiejscowienie kierowcy wszystko się zgadza – siedzi on po prawej stronie. Insignia oferowana będzie bowiem także w Australii jako najnowsze wcielenie modelu Commodore. Ku irytacji Australijczyków produkcja po raz pierwszy w historii legendarnego modelu odbywać się będzie na (dla nich) drugim końcu świata, bo w niemieckich zakładach Opla. Nie jest zatem niczym dziwnym testowanie także australijskiej odmiany w sąsiedztwie zakładów w Russelsheim.

Portal autoevolution dowiedział się, iż testowany model pod maską skrywa nowy 3,6-litrowy silnik o mocy 313 KM w połączeniu z 9-biegową automatyczną przekładnią. Testy tej specyfikacji byłyby uzasadnione, gdyż zadebiutuje ona niebawem w australijskim Holdenie Commodore. Biorąc pod uwagę nieprzeciętną moc tej jednostki bardzo prawdopodobne jest, że może ona trafić do potencjalnej przyszłej Insignii OPC oraz, co za tym idzie, brytyjskiej Insignii VXR.

Nowa, usportowiona Insignia byłaby ciekawą i unikatową propozycją wśród popularnych samochodów klasy średniej na rynku. W klasie premium usportowione wersje limuzyn segmentu D to chleb powszedni, bardziej popularna strona tego segmentu w kwestii sportowych odmian zawsze pozostawała z kolei niszą. Ostatni model opracowany w pełni w ramach koncernu GM będzie miał wtedy szansę zostać jednym z ciekawszych modeli w gamie marki.

Źródło: autoevolution