Jeżeli zabezpieczyli Państwo swój samochód korzystając z któregoś z systemów odzyskiwania samochodów po kradzieży – lepiej zajrzyjcie do regulaminu. I nie dajcie się zwieść słowu „radiowy” – kilka firm na polskim rynku nadużywa tego zwrotu.

Systemy GPS nie nadają się do odzyskiwania samochodów po kradzieży – wiedzą o tym wszyscy w branży, a już najlepiej same firmy oferujące takie usługi. Dlatego w reklamach i materiałach marketingowych muszą posługiwać się manipulacją. Kto kupiłby system za setki lub tysiące złotych, kiedy tak naprawdę jest praktycznie nieskuteczny?

Na warsztat wzięliśmy jedną z firm oferujących usługi odzyskiwania samochodów po kradzieży. Porównaliśmy jej ulotkę z regulaminem i… zdrowym rozsądkiem. Sprawdźcie co nam wyszło.

Niemal każde zdanie w materiałach marketingowych tego typu jest, delikatnie mówiąc, przekłamaniem lub manipulacją. Zacznijmy od:

1. „Lokalizujemy na terenie całej Europy.”

Zacznijmy od definicji słowa „zlokalizować”. Zlokalizować to znaczy określić pozycję, miejsce usytuowania. Lokalizowanie nie ma nic wspólnego z odzyskiwaniem. Systemy tak jak ten prezentowany na ulotkach nie odzyskują pojazdów na terenie całej Europy, a jedynie pozwalają je zlokalizować. Co więcej – lokalizacja ta ma miejsce tylko i wyłącznie w przypadku kradzieży. Użytkownik nie wie, gdzie jest jego samochód. Udostępnia on możliwość śledzenia swojego pojazdu osobom trzecim. Co więcej, powyższy usługodawca w regulaminie zastrzega, że “nie ponosi odpowiedzialności z tytułu całkowitego lub częściowego zaprzestania świadczenia Abonentowi określonych w Umowie usług spowodowanego przyczynami niezależnymi od GGS, a zwłaszcza: (…) znalezienie się Obiektu poza zasięgiem operatora GSM, którego sieć teleinformatyczna jest wykorzystywana rzez GGS”. Usługodawca jednoznacznie przyznaje, że powyższy system GPS/GSM lokalizuje, a nie odzyskuje samochody po kradzieży i tylko wtedy, gdy znajdzie się on w zasięgu anten BTS. Ale idźmy dalej.

2. „Urządzenie opiera swoje działanie o pasma częstotliwości radiowych, których nie jest w stanie
zniwelować żaden nawet najlepszy sprzęt do zagłuszania fal elektromagnetycznych” (pisownia i
interpunkcja oryginalna).

Systemów GPS, taki jak ten powyżej, są na polskim rynku dziesiątki. Starają się więc czymś wyróżnić. W tym przypadku chodzi o zastosowanie elementów niby-radiowych, które pozwalają powyższej firmie napisać w materiałach, że mają system radiowy. Jest to kolejna manipulacja. Dlaczego?

Potrzebujemy definicji – „fale elektromagnetyczne” to pojęcie niezwykle szerokie. Zawiera się w nim mnóstwo rodzajów promieniowań – od promieniowanie gamma, przez światło widzialne, po radiowe. Nie wchodząc zbyt głęboko w szczegóły, fale radiowe również dzielą się na różne rodzaje. Nasze telefony komórkowe (GSM) działają na częstotliwościach około 900 i 1800 Mhz. CB radio – około 27 Mhz. GPS – około 1500 Mhz.

Radio otacza nas ze wszystkich stron. Pilot do garażu to też jest de facto technologia radiowa. Wifi – to też technologia radiowa. Jak się w tym połapać?

Na całym świecie w branży odzyskiwania skradzionych pojazdów rozróżnienie na tzw. „radiówkę” czy „system radiowy VHF” a GPS/GSM jest bardzo wyraźne. System radiowy w przypadku odzyskiwania skradzionych pojazdów oznacza całkowitą niezależność od systemów GPS/GSM i innych systemów pomocniczych. Powyższa firma nie oferuje systemów radiowych, a jedynie elementy niby-radiowe o niezwykle małym zasięgu, bez własnych masztów (infrastruktury naziemnej).

Dla przykładu w przypadku awarii wszystkich sieci GSM oraz wszystkich satelitów GPS system radiowej lokalizacji i odzyskiwania skradzionych pojazdów będzie działał dalej, bez najmniejszej zmiany. Powyższy system natychmiast staje się całkowicie nieskuteczny. Elementy niby-radiowe są tylko pomocnicze i działają na bardzo krótkie odległości.

Aby elementom niby-radiowy nadać większą wagę, powyższa firma zmieniła po prostu definicję. W regulaminie dowiadujemy się więc, że to system „zaawansowanej technologii radiowej, w tym GSM i GPS, za pomocą którego następuje lokalizacja obiektu”. Znowu – lokalizacja, a nie odzyskiwanie.

Czytając powyższe zdanie na ulotce można mieć wrażenie, że system rzeczywiście nie jest możliwy do zagłuszenia. Sięgnijmy więc znowu do regulaminu usługi powyższej firmy. Firma nie odpowiada za nieprawidłowe działanie systemu związane z “zakłóceniami transmisji danych niezależnych od GGS, takich jak w szczególności (…) znalezienie się Obiektu w strefie silnych zakłóceń sygnałów radiowych“. Czemu mamy bardziej ufać – ulotce, czy regulaminowi firmy? Z jednej strony dowiadujemy się, że systemu nie można zagłuszyć, a z drugiej, że nie działa, kiedy będzie zagłuszany. Tych sprzeczności jest jednak więcej.

3. „W przeciwieństwie do standardowych lokalizatorów typu GPS/GSM, moduł GanTrack nie traci zasięgu w garażach podziemnych czy stalowych kontenerach” (pisownia i interpunkcja oryginalna).

System GanTrack jest system typu GPS/GSM, ale próbuje się wyróżnić – między innymi pisząc, że nie jest „standardowym” systemem tego typu. Znowu sięgamy do regulaminu – po co zapis o tym, że firma nie będzie w stanie zlokalizować pojazdu poza zasięgiem GSM? Właśnie dlatego, że jest to system GPS/GSM. Na czym polega jego niestandardowość? Trudno powiedzieć.

4. „Zalety systemu.” Czy rzeczywiście?

„Lokalizacja na terenie całej Europy” – omówiono to szczegółowo w punkcie pierwszym. Lokalizacja – może i tak (jeżeli pojazd będzie w zasięgu GSM, a sygnał nie zostanie zagłuszony), ale nie ma to nic wspólnego z odzyskaniem samochodu. Pomiędzy ewentualnym zlokalizowaniem samochodu kilka tysięcy kilometrów stąd a jego zabezpieczeniem i odzyskaniem jest gigantyczna przepaść.

„Jedyny na rynku nie podłączony do zasilania” – nieprawda. Jest bardzo wiele tego rodzaju urządzeń z własną baterią starczającą nawet na kilkadziesiąt miesięcy.

„Niewykrywalny i niezagłuszalny przez zagłuszarki GPS/GSM” – znowu nieprawda, o czym napisano w punkcie drugim. Fale GPS/GSM są bardzo łatwe do zagłuszenia, a usługodawca sam przyznaje w swoim regulaminie, że system nie działa w przypadku zagłuszania.

„Proces namierzania pojazdu w oparciu o współpracę z policją” – policja nie ma nic wspólnego z namierzaniem pojazdu w przypadku tego typu systemów. Ewentualnie może przyjąć zgłoszenie kradzieży i udać się we wskazane miejsce, ale na pewno nie będzie udzielać informacji stronom trzecim – jest to całkowicie zabronione.

5. „(…) skradziony pojazd udaje się zlokalizować najczęściej w ciągu 24 godzin od zgłoszenia”.

Brzmi pięknie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną sytuację: w ciągu roku klienci powyższej firmy zgłosili łącznie 10 kradzieży pojazdu. Skuteczność systemów GPS jest bardzo różna i zależy od wielu czynników, przede wszystkim od złodzieja. W przypadku pojazdów marek premium złodzieje to zawsze „wykształceni” profesjonaliści, a system GPS/GSM jest przez nich natychmiast zagłuszony.

Co z naszymi dziesięcioma pojazdami? Wyobraźmy sobie, że powyższa firma odzyskała jeden z dziesięciu samochodów. „Skradziony pojazd udaje się zlokalizować najczęściej w ciągu 24 godzin od zgłoszenia” nabiera zupełnie innego znaczenia, prawda? Nie oznacza to, że większość samochodów jest tak szybko odnajdywana, lecz że jeżeli uda się odnaleźć samochód, to tylko w ciągu pierwszego dnia.

W dzisiejszych czasach szumu informacyjnego ciężko się połapać w manipulacjach i chwytach marketingowych lub PRowych. Jeżeli nie chcemy paść ofiarą manipulacji musimy czytać wszystko. Nawet drobnym druczkiem.

  • Mateusz

    TopGUARD – nowość na rynku – o wiele uczciwiej podchodzi do sprawy. Nie ma żadnych haczyków tego typu. No i mają już ponad 10 000 klientów

    • Kamila

      jesteś ich menagerem?

    • Paweł Kosiński

      Na stronie informacja że produkt jest polski, w google prawie nic o tym nie ma, najwyżej jakieś linki do holenderskich stron firmy o takiej nazwie. Na samej polskiej stronie ani słowa o cenie, dealerach czy sposobie działania – może to takie same badziewie co opisywane w artykule…

    • Diabeł tkwi w szczegółach “o wiele uczciwiej”? 😉 Jak wiele? Nie całkowicie uczciwie?

  • gosc

    niezla zenada, niezagluszalny chyba ze ktos zagluszy 😉

  • Jan Wozicki

    U mnie GanTrack się sprawdził, jak mi podprowadzili auto. Lepiej niech się wypowiedzą ci co z systemów korzystają, a nie ogólnikowo i o ilościach klientów. Tu są mile widziane własne doświadczenia.

    • Kris

      No ale nie przeszkadza Panu, że Pana oszukali? No w końcu jest jak wół w regulaminie, że wyłączają odpowiedzialność w przypadku zagłuszania… “Firma nie odpowiada za nieprawidłowe działanie systemu
      związane z „zakłóceniami transmisji danych niezależnych od GGS, takich
      jak w szczególności (…) znalezienie się Obiektu w strefie silnych zakłóceń sygnałów radiowych”.

      Nie problem w tym, że ta firma jest nastawiona na forsę – od tego w końcu są firmy, co nie? Chodzi o to, że nie jest nastawiona na zupełnie nic innego. Ważne są dla nich tylko słupki sprzedaży. Klient jest tylko „targetem”.

      Mi się trochę, tak po ludzku, troche marzy, żebyśmy już wyszli z tego polskiego posttrasnformacyjnego dziadostwa. Takich rzeczy się w krajach rozwiniętych po prostu nie robi, piszę się prawdę. Jakaś misja, rzetelność. Trzeba wierzyć w to co się robi, lubić.

      Polecam książkę: “Oszustwa i nieuczciwość w organizacjach”, autorstwa Ambroziaka i Maja. O anomii. Bardzo często pracownicy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że oszukują swoich klientów, mają tak przeprane mózgi – a to w ogóle nie jest ich wina!

    • Tadeusz Mochnacki

      Szef Ci kazał to napisać, Janku?