Ludzie stają coraz bogatsi. Nic dziwnego, że na rynku przybywa propozycji skierowanych do osób z bardziej zamożnym portfelem. Jedna z wartych rozważenia pochodzi od Forda, który proponuje Mondeo w luksusowej wersji Vignale. Mieliśmy okazję przetestować model wyposażony w silnik 2.0 TDCi Twin-Turbo PowerShift o mocy 210 KM.

Wersja Vignale powstała na klasycznej odmianie Mondeo i właściwie wygląda, jak… Mondeo. Poza kilkoma różnicami w postaci innego grilla, chromowanych akcentów, lekko zmodernizowanego tylnego zderzaka z inaczej umieszczonymi końcówkami układu wydechowego czy innego wzoru aluminiowych felg. Niby niewiele, ale wierzcie mi, że te subtelne zmiany doskonale komponują się z bryłą nadwozia Mondeo.

Prawdziwy luksus zaczyna się wewnątrz Mondeo Vignale. Deska rozdzielcza obszyta skórą, piekielnie wygodne fotele z funkcją masażu, grzaniem i wentylacją, bardzo dobre wykończenie i wyciszenie godne prawdziwego samochodu premium. Nic nie stuka i nic nie skrzypi. Właściwie nie ma się tutaj do czego przyczepić. Warto dodać, że Mondeo Vignale oferowane jest w wersjach sedan i kombi, ale nawet ten pierwszy oferuje ogromną przestrzeń dla pasażerów i całkiem spory bagażnik – 516 litrów.

Przeczytaj więcej o systemie multimedialnym

Pod maską testowanej wersji siedzi 210-konny diesel o pojemności 2.0 l i maksymalnym momencie obrotowym 450 Nm. Auto bardzo żwawo przyspiesza (setka w czasie 7,8 s), przez co daje wrażenie mocniejszego niż jest w rzeczywistości. Podczas tygodniowego testu i ponad tysiącu przejechanych kilometrów ani razu nie zdarzyło mi się narzekać na brak mocy. Nie tęskniłem nawet za benzynową jednostką, ponieważ w przypadku Vignale silnik wysokoprężny cechuje się bardzo wysoką kulturą pracy za sprawą specjalnego systemu Active Noise Cancellation (redukuje niechciane szumy).

Mondeo Vignale bardzo pozytywnie zaskakuje spalaniem. Wierzcie lub nie, ale podczas spokojnej jazdy udało mi się zejść do wartości nawet 4,8 l oleju napędowego na 100 km. Bardziej dynamiczna jazda powoduje wzrost spalania do około 6,6-7,0 l oleju napędowego na 100 km. Jak na 1.6-tonowy luksusowy okręt mówimy o kapitalnych wynikach.

Jeszcze bardziej do gustu przypadło mi prowadzenie auta. W sumie nie jestem zaskoczony – w końcu to Ford, a te zawsze dokładnie słuchają poleceń kierowcy. Mondeo Vignale doskonale sprawdza się jako podróżnik i zachowuje się stabilnie nawet przy prędkościach grubo ponad dozwolonych na autostradzie. Zawieszenie zostało perfekcyjnie zestrojone i wyśmienicie radzi sobie na dziurawych drogach (nawet na 19-calowych kołach!). Nadwozie na zakrętach nie przejawia tendencji do przechylania – no chyba, że kierowca przesadzi i pomyli limuzynę ze sportowym hatchbackiem. Skrzynia biegów dysponuje sześcioma przełożeniami, a więc jak na dzisiejsze czasy, trochę mało. Radzi sobie za to bardzo dobrze; nie szarpie i nie drażni.

Wyposażenie Mondeo Vignale obejmuje właściwie wszystko, czego można zapragnąć. Nie brakuje licznych systemów bezpieczeństwa, LED-owego oświetlenia czy aktywnego tempomatu… lista jest długa.

Forda Mondeo Vignale możemy nabyć w specjalnych strefach salonów Forda – Vignale Lounge. W Polsce istnieje sześć takich salonów. Każda taka strefa została odpowiednio dopracowana pod względem estetycznym i komfortu. Na miejscu czeka wygodna skórzana kanapa i stolik z dotykowym tabletem, na którym sprzedawca prezentuje ofertę modeli Vignale.

Mondeo Vignale startuje od około 150.000 złotych. Fajnie wyposażony egzemplarz można skonfigurować za około 170-180 tysięcy złotych. Przyzwoita cena, tym bardziej, że w cenę wchodzi nielimitowana usługa myjni i możliwość przejażdżki Fordem Mustangiem lub Focusem RS na czas serwisowania auta… Ford Mondeo Vignale jest oferowany z silnikiem 2.0 l EcoBoost o mocy 240 KM i 2.0 l turbodieslem o mocy 180 KM i 210 KM. W katalogu istnieje także wariant hybrydowy o mocy 187 KM.

FOT: Materiały własne/ zdjęcia wnętrza namasce.pl