Volkswagen Tiguan 2.0 TDI 4Motion [test]

Na nowego Tiguana przyszło nam czekać 9 lat od premiery pierwszej generacji mniejszego SUVa Volkswagena. Zupełnie nowy design i nowe technologie. Sprawdziliśmy co tak naprawdę się zmieniło.

Volkswagen Tiguan zbudowany został na modułowej platformie MQB. Dzięki temu, nawet mimo dłuższego i szerszego nadwozia, a także bogatszego wyposażenia, masa pojazdu spadła o ponad 80 kilogramów. Pojemność bagażnika wzrosła do 615 litrów (1,655 l przy złożonej kanapie), a próg załadunku został zaprojektowany niżej. Dodajmy do tego genialną stylistykę, a szczególnie jeśli wybierzemy na liście opcji pakiet R-Line(w naszym egzemplarzu go niestety zabrakło).

2016 Volkswagen Tiguan Highline

Wewnątrz znajdziecie technologię znaną już między innymi z nowego Passata. Za kierownicą zauważycie wirtualne zegary, które za przyciśnięciem guzika mogą się zmienić w wielki ekran z mapą nawigacji. Jest tu również Head-Up Display, system nawigacji Discover Pro z usługami Car-Net, hotspot WiFi, kamerę cofania 360 oraz asystenta parkowania, który poradzi sobie nawet jeśli mamy przyczepę(dołączoną oczywiście do elektrycznie wysuwanego haka holowniczego). Wyposażenie nowego Tiguana powinno zadowolić każdego.

Na nasz parking trafił egzemplarz napędzany 2-litrowym silnikiem TDI o mocy 150 KM i maksymalnym momencie obrotowym 340 Nm. Nie jest to najwyższa z możliwych opcji, w ofercie Volkswagena znajdziecie jeszcze 190- i 240-konnego diesla. Połączono go z 7-stopniową skrzynią biegów DSG oraz napędem 4Motion. Takie połączenie daje bardzo dobry kompromis pomiędzy świetną dynamiką oraz niskim spalaniem. W trasie z Warszawy do Gdańska, przy normalnym trybie jazdy, bez przesadnego eco-drivingu udało mi się osiągnąć wynik 5 litrów na 100 kilometrów. Przyznajcie, że to świetny wynik jak na auto tej wielkości. Jazda po mieście skutkowała wzrostem spalania do około 7,5 litra na setkę.

Napęd 4Matic w połączeniu z bezbłędną skrzynią DSG o 7 przełożeniach sprawia, że Tiguanem po prostu chce się jeździć. Nie tylko po mieście, nie tylko na autostradzie, ale również na bocznych, krętych drogach, niezależnie od warunków pogodowych. Pewność prowadzenia, czucie całego samochodu to jest coś, co nie jest tak bardzo oczywiste w tej klasie pojazdów.

Niestety taki rozwój Tiguana wiąże się również ze wzrostem cen. Za najtańszego Tiguana w wersji Trendline z silnikiem 1.4 TSI 125 KM i manualną skrzynią biegów trzeba zapłacić 99 280 złotych. Aby wyjechać z salonu wersją Highline należy zostawić u dealera już conajmniej 136 880 złotych. Mamy wtedy samochód ze 150-konnym silnikiem 1.4 TSI i skrzynią DSG. Nasz egzemplarz z opcjonalnym między innymi szklanym dachem, skórzaną tapicerką z podgrzewanymi 4 siedziskami czy wyświetlaczem HUD kosztował 193 800 złotych. A to nie jest wierzchołek góry, bo można przecież zamówić samochód z jeszcze mocniejszym silnikiem i pakietem R-Line. Maksymalnie wyposażony Volkswagen Tiguan to koszt około 250 tysięcy złotych.