Kilka ostatnich lat to prawdziwe wyzwanie dla motoryzacji. Producenci montują coraz mniejsze silniki do swoich limuzyn, w celu minimalizacji zużycia paliwa i dostosowania modeli do rygorystycznych norm emisji spalin. Lexus wprowadził do swojej oferty 2,0-l, czterocylindrowy silnik turbo, które można zamówić m.in. pod maską GS-a.

Prezentowany model wyceniono na ponad 260.000 złotych i został wyposażony w automatyczną ośmiobiegową przekładnię, a także wiele elementów poprawiających komfort podróżowania, w tym fantastyczny 17-głośnikowy zestaw audio Mark Levinson, wyświetlacz Head-Up, wentylowane i podgrzewane fotele czy 12,3-calowy wyświetlacz z „dżojstikiem” działającym podobnie do myszki komputerowej.

Auto, szczególnie w niebieskim kolorze nadwozia i pakiecie F-Sport prezentuje się bardzo agresywnie. Można powiedzieć, że jest to chyba jedna z najciekawszych propozycji stylistycznych w swojej klasie. Ten egzemplarz jest tak ładny, że ludzie odwracali się za nim nawet w piekielnie drogim Monako!

Sterowanie systemem multimedialnym jest bardzo proste, a nawigacja dokładna podczas prowadzenia do celu. Niektórzy dziennikarze narzekają w swoich testach na sterowanie „dżojstikiem”, ale prawda jest taka, że do niego trzeba się po prostu przyzwyczaić. Dużą przewagą Lexusa jest intuicyjność – tutaj nie pogubisz się, jak w Mercedesie Klasy E i łatwo odnajdziesz każdą interesującą Ciebie funkcje samochodu.

Komfort zawsze był mocną stroną Lexusa. GS200t nie jest wyjątkiem – bardzo wygodne fotele regulowane w wielu płaszczyznach, świetne materiały wykończeniowe i perfekcyjnie leżąca w dłoniach kierownica dają szansę poczuć się każdemu kierowcy bardzo wyjątkowo.

Wrażenia z jazdy

Przede wszystkim – jest płynnie i cicho. Dostępnych jest kilka trybów napędu – ECO, Normal, Sport i Sport+. Dwulitrowy turbodoładowany silnik generuje 245 KM i 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego i pozwala na sprint od 0-100 km/h w czasie 7,3 s. Wynik jak najbardziej poprawny. Automatyczna skrzynia biegów dobrze współpracuje z silnikiem i szybko zmienia przełożenia; na pokładzie mamy też łopatki przy kierownicy, dzięki czemu kierowca może w przyjemny sposób zmieniać przełożenia. Zawieszenie zestrojono komfortowo, choć pokonywanie zakrętów należy do bardzo przyjemnej czynności. Samochód nie przechyla się i daje pewność prowadzenia nawet przy maksymalnej prędkości 230 km/h.

Dźwięk czterocylindrowego silnika nie może być przyjemny. Lexus doskonale o tym wie i proponuje system dźwięku w formie elektronicznej, który wydobywa się z głośników i „oszukuje” kierowcę, że pod maską siedzi zdecydowanie mocniejszy silnik. Oczywiście Japończycy oferują GS-a z naprawdę mocnymi i męskimi silnika (patrz GSF), ale główną zaletą GS200t jest spalanie. Średnie spalanie podczas naszego testuje oscylowało na poziomie 7,9 l paliwa na 100 km. Wykręcić taki wynik V6 czy V8 byłoby niezwykle trudno.

Lexus po raz kolejny pokazał, że zna się na luksusowych samochodach. GS200t jest dobrą propozycją – szczególnie, jeśli zależy ci na niższym zużyciu paliwa, a nie chcesz hybrydy. To dobra propozycja, a japoński model jest doskonałą alternatywą dla niemieckich marek.

Wybrane dane techniczne:
Silnik: 2,0 l benzynowy turbo, czterocylindrowy
Moc: 245 KM
Moment obrotowy: 250 Nm
Skrzynia biegów: 8-biegowa, automatyczna
Napęd: tylna oś
Czas przyspieszenia do 100 km/h: 7,3 s
prędkość maksymalna: 230 km/h
Średnie spalanie: 7,9 l na 100 km

  • Roman

    Jak dla mnie jeszcze trochę za drogi ale za parę lat… :]

    http://www.Bikestar.pl

  • Dziadek

    Pojechać tyle km w takie miejsca i wrócić z takimi biednymi zdjęciami… trochę żal, ale ważne, że się dobrze pobawiliście.