Shell Helix Ultra – największa zmiana w moim samochodzie [jest ciszej!]

O tym, że pod maską mojego samochodu pracuje silnik o pojemności 2,5 l i mocy 208 KM już wiecie. To, że kilka miesięcy temu zdecydowałem się na zalanie jednostki napędowej olejem Shell Helix Ultra 5W-40 na pewno też. Wspominałem o tym niejednokrotnie, chociażby podczas pierwszego wpisu z testu nowego oleju na dystansie 5.000 km, podczas którego mogliście przekonać się głównie o tym, że auto jest sprawne i jeździ bez zarzutu.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden bardzo istotny plus nowego oleju, który uwidocznił się szczególnie w czasie ostatnich wypraw przed- i poświątecznych – w głównej mierze autostradami. Mój Lexus IS 250 pracuje zdecydowanie – podkreślam – ale to zdecydowanie ciszej niż na oleju silnikowym, który miałem zalany przed Shell Helix Ultra. Każdy z pasażerów, który miał w przeszłości okazję przejechać się ze mną moim prywatnym samochodem samodzielnie zwrócił uwagę na cichszą pracę samochodu. Jedna z przewożonych osób wyraziła nawet zaniepokojenie, że jeśli zwykły olej potrafi tak bardzo zauważalnie wpłynąć na pracę silnika, to czy nie wyciska z niego ostatnich soków? Czy nie odbija się to na żywotności silnika?

Przypomnijmy, że Shell Helix Ultra to absolutnie najnowsza technologia, która powoduje, że silnik pracuje nie tylko ciszej, ale też eliminuje szlamy i inne zanieczyszczenia. Nie ma absolutnie żadnych powodów do jakichkolwiek zmartwień. To syntetyczny olej, który spełnia najbardziej rygorystyczne normy na całym świecie. Jest używany także w najbardziej wymagających i najszybszych samochodach świata, w tym Ferrari…

SHELL HELIX ULTRA CZYSZCZENIE

Olej syntetyczny czy mineralny?

Zapomniałbym – od kilku dni męczą nas mrozy. Temperatury spadają nawet do 20 stopni poniżej zera. Wreszcię mam szansę na przetestowanie oleju Shell Helix Ultra w prawdziwie zimowych warunkach. Bądźcie czujni, ponieważ kolejny wpis z cyklu testów może pojawić się lada moment…