Shell Helix Ultra, czyli na jakim oleju pracuje mój samochód?

Jak już z poprzedniego wpisu mogliście się dowiedzieć, mój prywatny Lexus IS 250 wyposażony w 208-konną jednostkę benzynową V6 od niedawna pracuje na oleju silnikowym Shell Helix Ultra. Nie będę wyjątkiem, jeśli powiem, że miałem obawy przed zmianą oleju; wszakże od lat stosowałem ten zalecany przez dealera/mechanika, który w przypadku mojego modelu pochodzi od innego producenta. Dlatego też oprócz samego zalania oleju postanowiłem wziąć pod lupę i zagłębić się w technologię Shell Helix Ultra.

Shell Helix Ultra należy do grupy olejów syntetycznych, natomiast naukowcy przekonują, że produkty syntetyczne mają znacznie lepsze właściwości niż oleje mineralne. Działają skuteczniej, ponieważ produkuje się je na bazie zaawansowanych procesów chemicznych, dzięki czemu cała ich stuktura jest precyzyjnie określana.

Shell zapewnia, że elementy czyszczące zastosowane w oleju Shell Helix Ultra opracowano w taki sposób, że szlamy i inne zanieczyszczenia są eliminowane. I najwyraźniej nie są to tylko puste słowa, ponieważ testy pokazały, że Shell Helix Ultra radzi sobie w tej kwestii nawet pięciokrotnie lepiej niż zwykły olej mineralny. Właściwości czyszczące i ochronne oleju są tak dobre, że Shell Helix Ultra spełnia najbardziej rygorystyczne normy na całym świecie. I to są fakty.

Należy także dodać, że olej syntetyczny gwarantuje lepszy przepływ w warunkach, kiedy ten jest najbardziej narażony na zużycie, w tym podczas rozruchu. Shell Helix Ultra jest bardziej odporny na ciepło i lepiej chroniony dzięki dodatkom przeciwutleniającym. Nie można pominąć również niższej lotności od oleju mineralnego oraz faktu, że jest to jedyny olej silnikowy stosowany przez… Ferrari.

Te wszystkie usprawnienia i technologia powodują, że „serce” samochodu zwiększa swoją wydajność; jednocześnie zużywa mniej paliwa oraz obniża temperaturę oleju. To z kolei przekłada się na wydłużony i bezproblemowy żywot samochodu.

W teorii nie powinienem mieć żadnych obaw przed i po zmianie oleju. I rzeczywiście – po ponad miesiącu testów na nowym oleju silnikowym nawet minimalne zaniepokojenia u mnie nie występuje. Co więcej, po 50 dniach i 4000 przejechanych kilometrach mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że Lexus IS 250 V6 pracuje na pewno trochę ciszej i pewnie odpala za każdym razem.

Cały czas porównuje spalanie w każdych warunkach, które na razie wychodzi na korzyść Shell Helix Ultra – na nowym oleju mój samochód spala niewiele mniej, ale jednak 0,1 l paliwa w cyklu mieszanym mniej w porównaniu do pracy na poprzednim oleju. Więcej spostrzeżeń będziecie mogli przeczytać niebawem.

Tak się bawią blogerzy motoryzacyjni:

olej silnikowy REWOLUCJA

  • dziadek klozetowy

    szczerze powiem nie wiem czy to artykuł sponsorowany ale oczywistym jest że w każdym nowszym samochodzie stosuje się syntetyczne oleje.

    ja powinienem mieć porównanie bo kiedyś mi wlali mineralny i samochód się nie zachowywał inaczej, ale naprawiłem to zalecili mi wypłukanie silnika bo może się zbierać nagar czy coś podobnego więc wolałem to naprawić.

    tak czy siak faktem jest że nie rozpoznałbym dobrego oleju nawet gdyby do mnie podszedł i kopnął mnie w cztery litery 🙂 rozróżniam tylko mineralne i syntetyczne, wiem że do malucha się lało mineralne, a już do nowszych konstrukcji syntetyczne