BMW 435i Coupe – szczęście [test]

Chyba udało mi się znaleźć auto idealne. Idealne przynajmniej dla mnie. Przez parę dni testowałem BMW 435i, i wiecie co? Zakochałem się! Oto dlaczego.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem design nowej serii 3, nie do końca byłem z niego zadowolony. Uważałem, że poprzednia Trójka wygląda dużo lepiej. Jednak jak to zwykle bywa, po czasie przyzwyczaiłem się do nowej twarzy małej Beemki i zaczęła mi się ona podobać. Zapewne wiecie już, że nowa seria 4 to nic innego, jak 3 coupe ze zmienioną nazwą (BMW stwierdziło bowiem, że od teraz wszystkie coupe będą posiadały parzyste cyferki).

Gdy nadszedł czas testu, byłem bardzo ciekawy jak będzie mi się jeździło świeżą Czwórką. Te auta znane są przecież z idealnych wręcz właściwości jezdnych i z tego, że przynoszą kierowcy ogromną ilość frajdy. Musiałem się przekonać na własnej skórze!

BMW 435i Coupe

Mnie akurat przytrafiła się najlepsza z możliwych opcji, ponieważ otrzymałem coupe w wersji 435i, czyli najmocniejszą dostępną wówczas odmianę (M4 dopiero powoli wchodziło na rynek). Pod maską 435i umieszczono trzylitrowy motor benzynowy w układzie R6, wspomagany przez dwie turbosprężarki. Takie zestawienie dało mi do dyspozycji aż 306 KM oraz 400 Nm momentu obrotowego, który jest dostępny w zakresie już od 1200 do 5000 obrotów na minutę! Niemała moc zostaje przekazywana na tylną oś dzięki GENIALNEJ 8-stopniowej skrzyni automatycznej. Stylistycznie też chyba nie mogło mi się dużo lepiej trafić. Przed moimi oczami stanęła bowiem niebieska (Estoril Blue) ślicznotka z beżowym wnętrzem oraz na dziewiętnastocalowych obręczach. Dodajmy do tego M-Pakiet, i mamy do czynienia z jedną z najlepszych możliwych konfiguracji. W takim wydaniu wóz prezentuje się epicko!

BMW 435i Coupe interior

Pierwsze wejście do auta, otwieram bezramkowe drzwi, zajmuję pozycję na pokrytym mięciutką skórą wygodnym fotelu i wciskam przycisk odpowiadający za rozruch. Szybko opuszczam szyby, żeby jeszcze lepiej słyszeć to, co dzieje się w okolicach tylnego zderzaka. Każde dodanie gazu sprawia, że do naszych uszu dobiega wspaniały dźwięk rzędowej szóstki, a podczas schodzenia z obrotów z wydechu wydobywają się charakterystyczne ‚piardnięcia’- coś wspaniałego!

Ale czas ostrzej ruszyć naprzód. Rzeczywiście, jazda BMW 435i przynosi mnóstwo frajdy. W trybie sportowym elektryczne wspomaganie kierownicy sprawia, że układ pracuje ciężej, tak jak byśmy się tego spodziewali po samochodzie sportowym. Wszystko jest bardzo precyzyjne, pedał gazu reaguje na każde nasze polecenie w mgnieniu oka, a skrzynia biegów, cóż, nie znalazłem ani jednej jej wady, jest po prostu idealna! Adaptacyjne sportowe zawieszenie również sprawdza się świetnie, dostosowując działanie do wybranego trybu jazdy lub rodzaju nawierzchni. Beemka może być albo twarda, gdy musimy szybko pokonać partię zakrętów, albo komfortowa, gdy chcemy trochę odpocząć od dynamicznej jazdy. Pod wspomnianymi felgami znajdziemy układ hamulcowy M z niebieskimi zaciskami, który nie tylko ładnie wygląda, ale, co dużo ważniejsze, świetnie hamuje. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z samochodem, który nierzadko bywa rozpędzany do znacznych prędkości. A jeśli już o rozpędzaniu mowa, pierwsza setka na prędkościomierzu pojawia się już po 5,1 sekundy. Maksymalnie pojedziemy oczywiście 250km/h, ale to zasługa standardowej elektronicznej blokady.

BMW 435i Coupe rear view

Gdy zauważymy, że brakuje już nam paliwa, lub po prostu mamy ochotę pojechać oszczędniej (a niestety w przypadku BMW taka ochota raczej nie pojawia się nazbyt często), możemy uruchomić tryb ECO PRO. Co nam to daje? Wszelkie systemy zainstalowane w pojeździe będą się starały, aby samochód stał się bardziej oszczędny. Pedał gazu będzie działał delikatniej, hamując naszą ciężką nogę, a skrzynia biegów wcześniej zacznie zmieniać przełożenia, aby obniżyć obroty silnika, a w przypadku 8-stopniowej przekładni jest czym się pobawić. Efektem włączenia tego trybu może być uśmiech na naszej twarzy z powodu średniego spalania w trybie pozamiejskim na poziomie około 6 litrów na 100 kilometrów, w mieście ta wartość powinna wzrosnąć do maksymalnie 8-9 litrów. Skoro już o spalaniu mowa, wspomnę o wyniku uzyskanym podczas dynamicznej jazdy: wówczas należy być przygotowanym na wynik rzędu 13-15l/100km. Jednak BMW 435i to chyba pierwsze auto, które tankowałem z uśmiechem na ustach, ponieważ wiedziałem, że już za chwilę dalej będę mógł czerpać niesamowitą przyjemność z każdego jego detalu.

BMW 435i Coupe brakes

Najwięcej jest ich wewnątrz, dlatego poświęćmy jeszcze chwilę przestrzeni pasażerskiej. Cztery osoby bez problemu wygodnie spędzą podróż, a dosyć duży bagażnik (445 litrów) pomieści wystarczającą ilość toreb. Sportowa kierownica jest dosyć gruba i genialnie leży w dłoniach, zupełnie jakby uszyto ją na miarę. Na środku deski rozdzielczej umieszczono duży wyświetlacz, na którym pojawią się wszelkie potrzebne informacje. Mamy też dostęp do internetu oraz pełnego pakietu opcji BMW ConnectedDrive. Jeśli będziemy chcieli posłuchać muzyki, do naszej dyspozycji jest zestaw głośników Harman Kardon i nie muszę chyba mówić o jego wysokiej jakości, gdyż jest to oczywiste. Nasze bezpieczeństwo podniesie między innymi wyświetlacz Head-Up Display, który przy pomocy przedniej szyby przekaże najważniejsze informacje dotyczące między innymi prędkości, aktualnego biegu, czy wskazówek nawigacji. Dodatkowo podczas jazdy nocą genialnym rozwiązaniem są inteligentne reflektory wykonane w technologii LED, które nie oślepiają innych uczestników ruchu i zapewniają perfekcyjną widoczność nawet w najgorszych warunkach.

Ile trzeba zapłacić za ten ideał na kołach? Otóż podstawowa wersja BMW 435i będzie nas kosztowała 230 900 złotych, ale oprócz czterech kółek i silnika otrzymamy pokaźną listę opcji, nad którymi warto się zastanowić. Testowy egzemplarz był doposażony praktycznie wszystkim co możliwe, co wywindowało cenę do ponad 345 tysięcy złotych. Czy to dużo? Moim zdaniem jak na samochód, który tak dobrze wygląda i oferuje nam naprawdę wiele, to niekoniecznie i uważam, że warto wydać tę kwotę. W końcu nikt nigdy nie mówił, że miłość nie kosztuje.

+ atrakcyjny design
+ doskonała skrzynia biegów
+ świetna jednostka napędowa i układ jezdny
+ wysoka funkcjonalność

– niestety nie jest mój

Dane Techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, podwójnie doładowany, R6
Pojemność: 2979 cm3
Oś napędzana: tylna
Moc maksymalna: 306 KM / 5 800-6 000 rpm
Maks. moment Obr: 400 Nm / 1 200- 5 000 rpm
Skrzynia biegów: automatyczna, 8 biegów

Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4 638 / 1 825 / 1 377 mm
Rozstaw osi: 2 810 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 445
Masa własna: 1585 kg

Dane eksploatacyjne(test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 5,1 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 6,2 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 9,5 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 8,0 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 60 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 179

  • Aneta Lubowicka

    Szczytowym wykładnikiem sukcesu producenta, głównie w zakresie inżynierskiej strony projektu, jest długotrwała pamięć wrażeń wyniesionych z testu, utrwalona późniejszymi porównaniami – nawet nieformalnymi. 🙂
    Jeśli przechowacie na dłużej choć połowę powyższych superlatyw, będzie to znaczyło, że auto deklasuje konkurencje, pozostając liderem „przedziału”.
    Z głebokim westchnieniem czytam o możliwości kilkudniowego obcowania z „Czwórką”. Znam na ten moment jedynie jej poprzedniczkę, a Wasz artykuł mocno podsyca głód ciekawości innowacji. 😉
    Przyznam, iż trudno mi sobie wyobrazić jakiekolwiek udoskonalenia na „E92 / 335i”, tymczasem są one nieodzownym czynnikiem nowej generacji. 🙂
    Co tu dużo mówić, koneserski wymiar motoryzacji, narkotyzujące technologie, Nibylandia dla wytrawnego, sportowego kierowcy. <3

  • Znawca

    Jak to ma być test panie Rydzewski to ja dziękuję, te skromne wypocinki ze znikomą ilością informacji to chyba teścik…

    • Przemysław Plichta

      Jeżeli brakuje Panu informacji to proponuję wejść na stronę BMW i poczytać zamieszone broszury, tam zamieszone są wszelkie informacje.. Tutaj umieszona jest subiektywna opinia autora
      PS Genialne zdjęcia 🙂

  • Super samochód, znam właściciela tego BMW i mówi że jest niezawodny, zresztą widać też tutaj jakie ma wady… 😉

  • Alecki

    Łukasz,
    przepięknie sfotografowałeś tę czwórkę. Podwójna uczta dla oczu!

  • camillo

    jak na test to jednak zabraklo faktow i krytyki. recenzja sprawia wrazenie, jakby jej autor pierwszy raz jechał mocnym BMW. a akurat w tym modelu (a nawet egzemplarzu) jest do czego się przyczepic.
    – procedura startu raz dziala, raz nie; po 3-4 probach uklad sie przegrzewa i trzeba odczekac kilkadziesiat minut zeby sie schłodził;
    – elektryczny uklad kierowniczy dziala bardzo slabo w pierwszej w fazie ruchu kierownicą (brak rekacji w polozeniu centralnym); jest to spora wada, zwłaszcza na tle tego co bylo w e46 czy e36;
    – opony Bridgestone w tym egzemplarzu nie dają rady, muszą się długo nagrzewac zanim zaczynają kleić do drogi (niebezpieczne zwłaszcza w trakcie jazdy nocą, przy temperaturze ok. 10 stopni)
    – autu brakuje sportowego charakteru; to typowe gran turismo a nie sportowe coupe, ale dla zwykłego kierowcy to moze byc zaleta; nie jest to jednak Porsche, a jednak dawniej BMW moglo stanowic takową alternatywę;
    – w aucie za 340 tys. zł brak kamery cofania to kpina;
    – jakosc skóry jest przecietna; na tle tej z lexusa jest za twarda a szwy ktorymi jest obszyta sa niedbale wykonane;
    -reflektory rozpoznają auta, ale nie dostrzegaja pieszysz, ktorzy są oślepiani;

    oczywiście suma zalet jest znacznie większa niz łaczna liczba wad, ale takie rzeczy doświadczony dziennikarz motoryzacyjny musi dostrzegac.

    pozdrawiam i zyczę większej skrupulatności i odwagi

  • koneser

    to nie jest test tylko reklama. pojezdzili, nacieszyli sie i musza cos napisac dobrergo zeby dostac kolejne auto. ja przyczepic sie mogę chociażby do elektrycznego wspomagania. jest sztuczne i nie daje czucia przednich kół. Poza tym zawiasy tylnej klapy wnikaja do bagaznika. przecietna jest tez regulacja zaglowków. nie przesuja się plaszczyzną do przodu tylko samym rogiem. sorry ale to jakas amatorka 🙂