Volkswagen Polo R-Line 1.2 TSI [TEST]

Pojawia się w tylnym lusterku. Czarny pas w ostro narysowanym, nisko poprowadzonym przednim zderzaku nie zapowiada nic grzecznego. Po chwili przemyka obok tak szybko, że zauważasz tylko nieduże auto z wielkimi felgami. Zrównując się na światłach widać więcej detali. Czarny tylny dyfuzor kontrastujący z bielą nadwozia i wreszcie literka R na przednim grillu. Znasz się na rzeczy i wiesz, że w Wolfsburgu znaczy to tyle, co M w Monachium. Zaczynasz czuć respekt.

Volkswagen wchodząc do klasy rajdowej WRC z modelem Polo, jak każdy producent otrzymał wymóg – musi powstać 2500 sztuk modelu produkcyjnego, aby rajdówka otrzymała homologację. VW zatem bez skrupułów przeszczepił silnik Golfa GTI do lekkiego nadwozia Polo i nazwał je Polo R. Moc? 220 KM. Przyspieszenie 0-100 km/h w nieco ponad 6 sekund. Brzmi dobrze? Dziś niestety nie o tym, bo obok litery R na atrapie chłodnicy, małym druczkiem widnieje dopisek „Line”…

Mały pozer

W tym przypadku oznacza to wyłącznie pakiet stylizujący jak najbardziej cywilne Polo na jego wyczynową wersję. Mamy zatem komplet agresywnych zderzaków z nakładkami na progi. W nadkola małego miejskiego auta wciśnięto 17 calowe felgi z oponami o symbolicznym profilu. Linię boczną bojowo domyka spojler nad tylną szybą. Jakby tego było mało, pakiet R obejmuje też utwardzone i obniżone o 15 mm zawieszenie. W trzydrzwiowym, białym nadwoziu, czarne dodatki wyglądają genialnie i sprawiają, że miejskie, wydawałoby się zwykłe Polo staje się obiektem zainteresowania.

Volkswagen Polo R-Line

Wystarczy rzut oka, by zrobić sobie ogromny apetyt na przejażdżkę. Zajmując miejsce za kierownicą zauważymy więcej smaczków. Logo R przeniesiono również do wnętrza na listwach progowych i hafcie na zagłówkach kubełkowych foteli. Czarna podsufitka dodaje sportowego klimatu. Do pełni szczęścia brakuje nieco mniejszej, wyprofilowanej i spłaszczonej na dole kierownicy dostępnej jako opcja. Między innymi dlatego, że jej pierwsze obroty dają do zrozumienia, że będziemy chcieli z niej często korzystać.

Jak to jeździ?

Kilka nierówności i już wiadomo, że czucie drogi jest temu samochodowi nieobce. Zabawa pojawia się na zakrętach. Twarde zawieszenie utrzymuje Polo na właściwym torze jazdy, przenosi na kierowcę dużo informacji o nawierzchni, a lekkość i zwinność nadwozia daje namiastkę jazdy hot-hatchem. Chciałoby się pokonywać jeden ostry zakręt za drugim, a potem jeszcze więcej. Na prostej wciskam pedał gazu do końca. I… Niewiele się dzieje. Na początku moment obrotowy z turbosprężarki sprawnie odpycha 1000 kg, lecz im wyższe obroty, tym większe rozczarowanie.

Volkswagen Polo R-Line 1.2 TSI

Za ten stan rzeczy odpowiada malutka turbodoładowana jednostka 1.2 TSI o mocy 105 KM. Owszem, w tak lekkim aucie gwarantuje przyjemną elastyczność i w zupełności wystarczające osiągi jak na codzienne auto miejskie… No właśnie. Jeżdżąc Skodą Fabią z tym silnikiem, byłem nim zachwycony. Niestety, po tak wyglądającym samochodzie spodziewalibyśmy się o wiele więcej. Trzeba po prostu pamiętać, że Polo z pakietem R-Line nie jest hot-hatchem, a jedynie jego „repliką”.

Szaleństwa na bok

Traktując go jako codzienne auto miejskie zmienia się perspektywa. W dojazdach do pracy i na zakupy mocy nie brakuje. Polo sprawnie rozpędza się także poza miastem, a dzięki 6-biegowej skrzyni biegów we wnętrzu nie jest zbyt głośno i wskazania zużycia paliwa będą akceptowalne. Trzydrzwiowe nadwozie mocno ogranicza korzystanie z tylnej kanapy, przeznaczonej raczej dla dwóch, niezbyt wysokich osób. Bagażnik z podwójną podłogą jest rozmiarów wózka sklepowego i bezproblemowo będzie woził jego zawartość. Przymykając oko na dodatki stylistyczne R, wnętrze to typowe auto z grupy Volkswagena. Projekt nie powala na kolana, ale jest funkcjonalne i z zachowaniem przyzwoitej jakości.

Volkswagen Polo R-Line

Jednak nawet z takim podejściem, R-Line nie pozwoli o sobie zapomnieć. Obniżone zawieszenie zmusza nas do ciągłego pamiętania o niskim przednim zderzaku. Każdy nadprogramowy krawężnik potrafi go okaleczyć. Jego sztywność w połączeniu z brakiem amortyzacji od opon na dłużsżą metę okazuje się uciążliwa. Lekkie i krótkie auto podskakujące na każdej nierówności nie jest wzorem komfortu. Oczywiście zawieszenie R potrafi dać sporo frajdy z jazdy, ale żeby wyrzeczenia były uzasadnione, powinny za nim iść osiągi. A jednostka 1.2 TSI zwyczajnie za nim nie nadąża.

Pozostaje jeszcze cena zakupu. Maluch ze zdjęć – niemal 80 tysięcy zł. Co prawda egzemplarz był wyposażony w prawie wszystko, co się dało, ale w tym przedziale cenowym są inne ciekawe opcje od tej samej marki. Numer 1 – szukamy przyjemnego miejskiego samochodu na co dzień, rezygnujemy z dodatków i za tą cenę kupimy niemal dwie podstawowe wersje Polo. Numer 2 – za tę samą kwotę otrzymamy gorzej wyposażone, ale dużo szybsze, 180 konne Polo w wersji GTI. Należy zadać sobie pytanie – funkcjonalność czy zabawka. Polo R-Line leży pośrodku. Z jednej strony brakuje mu nieco komfortu, z drugiej osiągów, co sugeruje, że nie będzie częstym widokiem na ulicach. A szkoda, bo w dalszym ciągu jestem pod wrażeniem jego linii.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Dunda

Dane Techniczne:

Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy turbodoładowany R4
Pojemność: 1197 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 105 KM / 5000 rpm
Maks. moment Obr: 175 Nm / 1550-4100 rpm
Skrzynia biegów: 6-biegowa manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 3976/1682/1475 mm
Rozstaw osi: 2468 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 280 / 952
Masa własna: 1088 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9.7 s
Prędkość maksymalna: 190 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.5 l/100km (5.5)
Zużycie paliwa – miasto: 6.8 l/100km (7.7)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5.3 l/100km (6.5)
Pojemność zbiornika paliwa: 45 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 124

Cena podstawowej wersji – 47 290 zł
Cena testowanego egzemplarza – ok. 79 470 zł

  • rf

    fajna wersja, ale za droga

  • mis

    wooow jakie Foty