Renault Captur oczami kobiety

To nie jest test, jakiego się spodziewacie i prawdopodobnie też nie taki, jakiego oczekujecie. To jest test napisany przez kobietę. Nie opowiem zatem o mocy auta, bo się po prostu na tym nie znam. Jestem tylko dziewczyną maniaka samochodowego i choć od trzech lat staram się nadążać i rozumieć, o czym rozmawia z kolegami z branży, to jednak mój umysł opornie chłonie wszystkie informacje związane z techniką samochodową. Właśnie dlatego, moim zadaniem po siedmiu dniach jazdy było ocenienie funkcjonalności i komfortu z amatorskiego, kobiecego punktu widzenia.

Kobieta i samochód, myślisz sobie – to pewnie jakieś cacuszko, malutkie, biel lub zielone jabłuszko, trzydrzwiowe i bez dachu. Kiedy dowiedziałam się, że zostanę „zatrudniona” przez MotoFilm do przetestowania auta kobiecym okiem, tak sobie to wszystko wyobraziłam. Zaskoczenie. Zamiast srebrnego puzderka z falbanką i koralikami, moim oczom ukazał się miejski crossover od Renault – pan Captur.

Pułapka pierwszego wrażenia

Najpierw była złość: „Jak Ty sobie mnie wyobrażasz w takim dużym aucie?”. Jednak gdy przyjrzałam się mu z bliska, a już na pewno gdy usiadłam za kierownicą – cały strach zniknął. Captur prezentuje się bardzo dumnie, robi wrażenie „mini terenówki” – wysokiej, szerokiej i dość długiej, wydawałoby się – męskiego auta. Jednak zbudowany jako podwyższona odmiana Renault Clio, ma w sobie tę samą lekkość i po kilku minutach wcale się go nie bałam, a raczej pękałam z dumy, jak tylko ktoś przechodził obok nas ulicą. To ładny samochód. Nie z tych „ślicznych” i „słodkich” dla blondynki w szpilkach i z różową torebką. Gdy stałam oparta o niego, czułam się raczej kobietą z klasą. I nie dlatego, że akurat tego dnia dobrałam eleganckie kozaki do równie eleganckiego płaszcza. Captur ma przede wszystkim ciekawe linie, a nietypowy, wpadający w pomarańcz kolor jeszcze bardziej je uwydatnił. Pozwolę sobie użyć oksymoronu i stwierdzić, że sprawia wrażenie dość dużego, ale naprawdę bardzo zgrabnego auta.

Renault Captur 1.2 TCe

Liczy się wnętrze

Jako kobieta chwytająca się wielu zajęć, studiująca, pracująca i aktywna fizycznie, jestem bardzo wymagająca co do funkcjonalności wnętrza. Potrzebuję miejsca na ulokowanie każdej z moich trzech toreb: jedna na uczelnię, druga z materiałami do pracy, a trzecia wielkości dorosłego labradora na siłownię. Oczywiście do tego dwie butelki wody, kilka mniejszych papierowych torebek z posiłkami na cały dzień, termos z kawą i cały pakiet kosmetyków, gdyby po całym dniu okazało się, że to dzisiaj wypada miesięcznica/ półrocznica/ rocznica i ukochany zabiera mnie na kolację.

Renault Captur 1.2 TCe

TO JEST SAMOCHÓD DLA MNIE – pomyślałam, zadomowiając się w nim w poniedziałek rano. Kieszenie, kieszonki, schowki, a do tego mistrz nad mistrzami – szuflada. Nie żartuję, szuflada! Zamiast schowka w kokpicie, gdzie wszyscy przetrzymujemy zazwyczaj płyty CD, nawigację, ewentualnie smakołyki dla pasażerów – producenci Renault zrobili mi miłą niespodziankę i umieścili długą, obszerną, powiem to jeszcze raz „szufladę”. W sam raz na wszystkie torebki z jedzeniem w poniedziałek albo, sprawdzone!, na mniejszą torebkę w sobotę. Wkładając ją w to magiczne miejsce od razu pomyślałam, że jedną z projektantek musiała być genialna KOBIETA ;). Niestety, jest też pewien minus, mianowicie brak miejsca na termos/kubek z kawą. Uchwyty na napoje co prawda są, ale w miejscu absolutnie niewłaściwym i niefunkcjonalnym dla kierowcy.

Renault Captur 1.2 TCe - szuflada

Wnętrze jest bardzo obszerne, czuję się na pewno tą wielkość samochodu, jednak nie przytłacza. Z tyłu miejsce na dwa albo i trzy foteliki dla dzieci, wszystkie mamy byłyby zachwycone. Tak samo bagażnikiem, który pomieściłby plecaki do szkoły całej trójki, a do tego popołudniowe siatki z zakupami spożywczymi dla pięcioosobowej rodziny i psa z kotem. Wada? Brak haczyków na reklamówki i torebki, co skutkuje zbieraniem pod domem rozsypanych jabłek i pomidorów. Sytuację lekko uratuje podwójna podłoga bagażnika, którą można ustawić pod skosem.
Napomknęłam tu o mamach, ale jestem przekonana, że i mężczyzna czułby się w parze z Capturem komfortowo. Jeśli mowa o wyglądzie zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym, nie jest to auto ani całkowicie kobiece, ani całkowicie męskie. Każdy z reprezentantów obu płci znalazłby w nim swoje miejsce i prezentował się równie dumnie.

Renault Captur 1.2 TCe

Wasza „moc”, mój „komfort z jazdy”

Jako była przeciwniczka dużych aut dla kobiet, muszę powiedzieć, że siedem dni z Capturem zmieniło moje podejście o 180 stopni. Okazało się, że większe auto wcale nie musi być ospałe. Mój przyjaciel rewelacyjnie reaguje nawet na te szybkie, nagłe ruchy, kiedy stojąc na pasie do skrętu w lewo przypominamy sobie, że tutaj miałyśmy przecież skręcić w prawo. Niesamowita zaleta dla kobiet zmiennych! Dzięki temu, że jest taki zwinny, można czuć się w nim bezpiecznie. Perspektywa patrzenia na innych lekko z góry, dodaje pewności siebie na drodze. Jestem w szoku, duże auto może być ładne, sprawne, wygodne i kobiece. No i ci mężczyźni, którzy przepuszczają mnie za każdym razem, gdy musimy się razem z Capturem włączyć do ruchu ;).

Renault Captur 1.2 TCe

Mimo gabarytów auta, nie odczułam żadnych problemów w poruszaniu się nim po mieście. Czujniki parkowania, a nawet kamerka spowodowały, że parkowanie jest samą przyjemnością i nie wywołuje zbędnego stresu. (A może to po prostu mój chłopak wyszkolił mnie już do tego stopnia?) Kolejną zaletą jest na pewno bardzo dobre, intuicyjne działanie systemu multimedialnego. Nawigacja Captura ani razu mnie nie zawiodła w wyznaczaniu trasy do miejsca docelowego, nawet jeśli była nim malutka, nikomu nieznana uliczka osiedlowa. Pochwalić muszę również wygodę automatycznej skrzyni biegów. Dzięki niej mogłam sobie pozwolić na wypicie kawy przemieszczając się, a raczej pełzając w żółwim tempie o godzinie 17 zakorkowanymi ulicami Warszawy.

Renault Captur 1.2 TCe

Kropka nad ‘i’.

Jednak bezkonkurencyjnie wygrywa, będąc numerem 1 na mojej liście wygodnictwa… Mr. Klucz Wielki. Dlaczego? Ponieważ uratował nas, kobiety, z największych męczarni świata! Aby odpalić auto, wystarczy wcisnąć guzik ‘start’ i gotowe, klucz jest nam do niczego niepotrzebny. Ale to nie wszystko! Absolutnym hitem jest funkcja, która pozwala na otwarcie auta za pomocą przycisku na klamce. Wystarczy mieć klucz/kartę przy sobie, a Captur od razu nas wykrywa i nie potrzebuje żadnych innych dowodów. Koniec z godzinnymi poszukiwaniami klucza w każdym zakamarku torebki, krzyczeniem na chłopaka/męża, że to wszystko i tak jego wina!

Renault Captur 1.2 TCe

Komfort i funkcjonalność

Mimo kilku wad, muszę przyznać, że 7 dni spędzonych z Capturem było tylko i wyłącznie przyjemnością. Mimo że mamą nie jestem, to jednak pamiętam bardzo dobrze, z jakimi problemami borykała się moja, wożąc mnie i mojego brata z jednych zajęć na kolejne. Dlatego polecam to auto przede wszystkim aktywnym i odpowiedzialnym nie tylko za siebie mamom. Może większość 20-latek wolałaby pastelowe cabrio, ja jednak stawiam na funkcjonalność i wygodę. Wybieram Captura.

Renault Captur 1.2 TCe

  • incridible

    ta Pani powinna zdecydowanie więcej testować 😉

  • freaky

    najlepszy tekst na tej stronie

  • Karol

    7 dni z Capturem, a tyle wspomnień. Fajny tekst. Coraz więcej kobiet na ulicach w swoich blaszakach. Warto dowiedzieć się co w “nim widzą”.