Nowe Audi A8 2014 [pierwsza jazda]

Mówisz – luksusowy samochód, myślisz – Audi A8, BMW serii 7 i Mercedes klasy S. I słusznie. Cała ta trójka dominuje w rankingach sprzedaży modeli przeznaczonych dla zamożnych.

Mercedes zaprezentował niedawno zupełnie nową klasę S, więc na odpowiedź konkurencji długo czekać nie musieliśmy. Audi wprowadza do sprzedaży odświeżone A8, które charakteryzuje się nie tylko bardziej wyrazistą stylistyką, ale również wieloma nowinkami technologicznymi, w tym reflektorami Matrix LED. Do dyspozycji na kilka godzin miałem wersję 3,0 l diesel o mocy 258 KM oraz 4.2 TDI o mocy 385 KM i maksymalnym momencie obrotowym 850 Nm. Brzmi dobrze, a jak ta przygoda wyglądała w praktyce?

Nie będę ukrywał, że nowe A8 na zdjęciach nie zaskakuje niczym nowym. Początkowo uważałem nawet, że “Matrixy” szpecą samochód i poprzedni model wygląda po prostu lepiej.

Przekonywać się do założeń techników z Ingolstadt zacząłem dopiero po bliskim kontakcie z A8. Kurczę! W realnym świecie całość prezentuje się zupełnie inaczej, wręcz zaskakująco dobrze. Pozytywnie zdziwiony udałem się więc na lunch i przedyskutowałem temat z Mariuszem z Audi-blog.eu, który zaczął wymieniać szereg pozytywów wynikających z nowych reflektorów.

Matrix LED to fajna opcja. Reflektory te składają się z 25 pojedynczych diod, które w zależności od sytuacji, wyłączają się lub ściemniają. Dzięki temu, tor jazdy zostaje maksymalnie najlepiej oświetlony, nie oślepiający przy tym innych uczestników dróg. Niestety nie mogłem tej nowinki przetestować na własnej skórze, bo autem jeździłem przy blasku słońca, ale wierzę na słowo.

Sama stylistyka nadwozia została poprawiona. Tył wygląda jakoś tak bardziej estetycznie; nie ucieka od przodu, dzięki czemu mamy fajny efekt auta luksusowego połączonego ze zwinnym i przyjemnym dla oka modelem. Ogólnie rzecz biorąc, Audi A8 wygrywa tylną częścią z BMW i Mercedesem. A już szczególnie po uruchomieniu migaczy, które działają niczym fala, jeszcze bardziej podkreślając kierunek skrętu i przykuwając uwagę innych uczestników dróg.

Audi A8 2014 reaer tył

Wewnątrz znajdziemy materiały najwyższej jakości. Nie można się do niczego przyczepić. Kierowca zawsze znajdzie dla siebie idealną pozycję, a pasażerowie nie odczują nawet kilkusetkilometrowej podróży. Jazdę nowym A8 umilał mi masaż dostępny w kilku opcjach. Do gustu najbardziej przypadło mi… pukanie. Tak, tak – mogę powiedzieć, że pukano mnie w Audi.

Na pokładzie znajdziemy oczywiście szereg innych udogodnień, w tym system nawigacji MMI Navigation z Audi Connect, a nawet wyswietlacz HUD, dzięki któremu mamy wrażenie, że informacje na temat samochodu (prędkość, wskazówki nawigacyjne) wyświetlają się 2 m przed pojazdem.

Audi A8 2014 interior wnętrze

No dobra, jedna rzecz mi się nie spodobała. Masaż na tylnej kanapie w wersji A8L. Jest słabszy od masażu dla pasażerów siedzących z przodu, co wydaje się niedorzeczne, zważając na fakt, że Audi A8L kierowane jest raczej do klientelii podróżującej z tyłu…

Silniki – 3,0 l i 4,2 l diesel

Przetestowałem oba. 3,0 l TDI o mocy 258 KM spisuje się dobrze. Auto przyspiesza do setki w 6,1 s, osiąga prędkość maksymalną elektronicznie ograniczoną do 250 km/h i spala niewiele. I gdy myślałem, że to mi w sumie wystarczy… wsiadłem do A8 4,2 l TDI o mocy 385 KM i 850 Nm. Ta jednostka pod maską tego samochodu to majstersztyk. Przyspieszenie przy każdej prędkości jest odczuwalne i terminy “stres przy wyprzedzaniu”, “brak mocy” czy “nie dogonię tego Porsche” są tu nieznane. Przyspieszenie do pierwszej setki w okolicach 5 sekund w luksusowej limuzynie to wynik więcej niż zadowalający.

Obie wersje silnikowe prowadzą się pewnie i przewidywalnie, nie tracąc na komforcie; napęd quattro i adaptacyjne zawieszenie (po pierwszym kontakcie) oceniam na bardzo dobre. Nie bez znaczenia jest nadwozie wykonane z aluminium, która waży zaledwie 231 kg i nie skupia na sobie całej uwagi. I gdyby nie cena oscylująca w granicach pół miliona złotych, to najzwyczajniej udałbym się do salonu i kupił nowe A8.

Aaaa… Jean-Claude Van Damme może się schować!

Audi A8 Jean-Claude Van Damme
Bartosz Pokrzywiński (autokult.pl, tirstop.pl)
  • Czytelnik

    czyli co, auto idealne! ani jednego minusa poza slabszym masazem na tylnej kanapie. No i dlatego musi Pan pisac na jakims blogu a nie w renomowanej gazecie. napisze dlaczego. bo nie widzi Pan albo nie chce widziec wad tego auta. A jak kazde ma takie. Finalnym efektem takiego slodzenia jest tekst bezwartościowy. Gdy pytałem Was o pomoc tez mnie zignorowaliście, nie potrafiac odpowiedziec na pytanie, ktore dla innego portalu nie bylo zadnym problemem. Zachęcam do pogłębiania swojej wiedzy i zrozumienia pojęcia profesjonalizm.