Kawa i jej wpływ na organizm kierowcy + test 100% Arabica serwowanej przez Wild Bean Coffee

Lubię kawę. Do jej jakości przywiązuje ogromną uwagę. Możecie wierzyć lub nie, ale potrafię wybrać się na 2 dni do Włoch tylko po to, żeby skosztować kawy naprawdę wysokiej klasy. Nieekonomiczne rozwiązanie, ale za to jakie smaczne!

Nie jest to jednak tekst o moich chorych przyzwyczajeniach. Każdy wie, że kawa to bardzo ważny czynnik wpływający na kierowców. Możesz jej nie lubić, ale wybierając się w dłuższą trasę, ciężko jej nie skosztować przed i w trakcie wyjazdu.

Wyobrażasz sobie pokonanie odcinka Gdańsk-Zakopane bez choćby łyka smacznej kawy? Ja też nie. To nawet niebezpieczne!

Nie zawsze jednak dysponujemy kubkiem ulubionej kawy pod ręką; z oczywistych względów. Wówczas pozostają wizyty w barach, restauracjach czy stacjach benzynowych. Dziś chciałbym skupić się na trzeciej opcji, a konkretniej na Wild Bean Coffee – kawiarni, która istnieje na większości stacji BP.

Sieć BP od niedawna zaczęła serwować kawę 100% Arabica. W prostych słowach oznacza to, że szefostwo postawiło na jakość, ponieważ jest to jedna z najlepszych kaw. W związku z faktem, że w miesiącu potrafię przejechać nawet 5000 km po polskich drogach, jestem niejako „zmuszony” do odstawienia mojej włoskiej kawy i korzystania z usług przeróżnych stacji.

Postanowiłem sprawdzić, co tak naprawdę BP ma do zaoferowania. 100% Arabica brzmi dobrze, ale wiecie jak to jest… co innego mówią, co innego oferują. Nie mogłem przejść obojętnie obok tego tematu. Dlatego więc wybrałem się na stację BP i poprosiłem o kawę z „najnowszej serii” – latte. W gratisie dostałem ciasteczko; prawie mnie tym kupili, ale pozostałem twardy… 🙂

Zajmuje miejsce przy stoliku i wyciągam aparat. W końcu należało to udokumentować:

Kawa z ciastkiem
Muszę przyznać, że już sam zapach kawy zachęcał do jej degustacji. Kilka sekund delektowania się aromatem i nastała odpowiednia pora na pierwszy łyk. Do tego doszło ciasteczko… i 15 minut minęło jak z procy.

Co to oznacza? BP kontynuuje dobrą passę i serwuje w swoich kawiarniach coraz lepszą kawę. Nie ukrywam, że przypadła mi do gustu i nie żałuje kilku wydanych złotych. Zaspokoiłem chęć napicia się dobrej kawy, a w dodatku nabrałem nowych sił do pokonania następnych kilometrów.

A więc warto – nie dla mnie, nie dla BP – tylko dla BEZPIECZEŃSTWA i lepszego samopoczucia. Po co ryzykować, jak można połączyć przyjemne z pożytecznym?

Koniecznie zapoznajcie się także z wideo poniżej; Panowie omawiają kilka ciekawych sposobów na wyeliminowanie zmęczenia.