Wyobraźcie sobie wizytę w we włoskiej knajpie w Warszawie. Siedzicie w lokalu, którego wystrój jednoznacznie podkreśla klimat śródziemnomorski. W tle gra muzyka rodem z półwyspu Apenińskiego, a na gorącym talerzu dostajecie najprawdziwszą włoską pizzę. Z przymrużeniem oka jesteście we Włoszech. Prawda jest taka, że osoby, które to wszystko przygotowały to Adam i Agnieszka, a Italia powstała w naszych głowach. W Fiacie Bravo miałem podobne wrażenie - to włoscy kelnerzy – Giovanni i Luigi podali mi soczystego wursta z kuflem bawarskiego piwa.

Po włoskiej marce spodziewałem się typowej dla tej kultury finezji, czasem niezbyt logicznych ale cieszących oko rozwiązań. Mimo, że specjalistką od tych cech była od lat Alfa Romeo, to może cokolwiek udało się przemycić i do włoskiego ‘auta dla ludu’. Jednym słowem – przygotowałem się na to, że Bravo będzie dużo lepiej wyglądać niż jeździć. Jedno spojrzenie wystarczy, by określić samochód jako włoski. Jednak przy głębszym poznaniu znalazłem w nim inny pierwiastek – ten zza naszej zachodniej granicy…

Widząc Grande Punto po raz pierwszy, dotarło do mnie, że Włochom udał się ten model. Projekt osobiście nadzorował Giorgetto Giugaro –najlepszy projektant samochodów XX wieku. Przednie lampy inspirowane Maserati (których kilka wyszło spod tej samej ręki), tylne z kolei odświeżone, nawiązujące do poprzednika. Nie trzeba wprawnego oka, by zauważyć, że Bravo jest z nim silnie spokrewnione gdyż zostało zaprojektowane na tych samych zasadach. W ten sposób powstała urodziwa rodzina o linii, która łatwo kojarzy nam się z włoską motoryzacją. Jest w tym wszystkim jednak poważna wada. Ponad sześć lat obecności na rynku i ilość Fiatów na naszych ulicach sprawiły, że sylwetka wywołuje mniej emocji niż dziurawa droga. Nie patrzymy już na nie, jak na coś ładnego. Kierowca kompaktowego Maserati nie powie ‘Mogę Cię podwieźć, przyjechałem Bravo’. Powie ‘Dziś przyjechałem samochodem’.

Egzemplarz Punto, który zdobył moje serce, był wiśniowy  z dużymi ciemnymi felgami. Musicie mi więc wybaczyć zachwyt nad tym konkretnym Bravo. Najwyraźniej mam słabość do projektów Giugaro. Jego biuro projektuje nie tylko samochody. W swoim portfolio mają kilkanaście aparatów fotograficznych, a jednego z nich jestem posiadaczem. Ot, ciekawostka.

Projekt całego wnętrza zaczyna przegrywać w wyścigu z czasem, choć wykorzystane materiały dobrze rokują na przyszłość. Jako że jest to samochód dla szerszego grona odbiorców, nie mogłem się do niczego przyczepić. Podobne, a może nawet nieco gorsze wrażenie odniosłem siedząc w Alfie Romeo MiTo, która z założenia uplasowana jest o półkę wyżej. Przyzwyczajony raczej do niemieckiej myśli technicznej, odnalazłem tu kolejny włoski pierwiastek. Po raz pierwszy miałem problem z podłączeniem pendrive’a. Siliłem się jak mogłem, radio nie dawało możliwości wyboru źródła jako USB, a męczenie gniazda wyjmowaniem i wkładaniem czytnika nie przynosiło rezultatów. Po dwóch dniach porozmawiałem z systemem Blue&Me, który poinformował mnie, że wyłączone jest automatyczne odtwarzanie urządzenia USB. To takie logiczne, bo jak wtykam coś w gniazdo to wcale nie chciałbym z niego skorzystać. Ale jak to włosi – lubią porozmawiać zanim wezmą się do pracy.

Długą chwilę później odkryłem, że można tę opcję znaleźć też w menu obsługiwanym z kierownicy. Szybko się w nim pogubiłem, bo na tym samym prostym wyświetlaczu jest jeszcze drugie, do którego dostaniemy się przyciskami z prawej strony radia. Dodajmy ‘ę’ z szaty graficznej i dojdziemy do wniosku, że to nie jest mocna strona Fiata. Świetne wrażenie robią jednak dwie tuby z licznikiem i obrotomierzem w środku i odpowiednio wyprofilowana kierownica. Z kolei funkcja City pozwoli nam manewrować za pomocą jednego palca – bardzo przyjemne, nie tylko dla kobiet.

Jak udało mi się skojarzyć Fiata z Niemcami? Wystarczyło kilka przejechanych kilometrów. Bravo jest solidne i zwarte jak niemiecki samochód. Koła dobrze reagują na ruch kierownicy, skrzynia biegów pracuje bez zarzutu, a zawieszenie jest kompromisem między komfortem, a pewnością prowadzenia. Przy tym wszystkim nie uświadczymy nieprzyjemnego hałasu. Zdecydowane bravo za wrażenia z jazdy. Nie tylko kierowca będzie zadowolony. Na wygodę foteli nikt nie powinien się skarżyć, zaś w tylnym przedziale wygospodarowano zadowalającą ilość miejsca. Nie ucierpiał na tym bagażnik, który mieści aż 400 l – czyli o prawie dwie zgrzewki wody więcej niż Golf. Problematyczne może być jego otwieranie. Klapa odskakuje po wciśnięciu znaczka, ale gdzie złapać, by pociągnąć ją do góry?

Pod maską klekocze diesel o pojemności 1.6 litra wprowadzony do oferty w ubiegłym roku. Być może jego kultura pracy nie należy do najwyższych, ale spalanie rzędu 4,7 litra podczas weekendowych wyjazdów i 8 litrów w codziennych dojazdach do pracy są w stanie to wynagrodzić. Dzięki 120 KM pierwsza setka pojawi się na liczniku po nieco ponad 10 sekundach, co uznajemy obecnie za standard. To wynik, który powinien zadowolić większość użytkowników, choć mi Bravo w tej konfiguracji wydało się nieco ‘ospałe’.

Wielu z Was zapewne pamięta Stilo, poprzednika Bravo. Wprowadzenie tego modelu do oferty postawiło Fiata na krawędzi bankructwa. Duża ilość nowinek technicznych i mnogość oferowanych opcji okazała się zbyt droga w produkcji i dla klientów. Następca nie powtórzył tych błędów. Oferowana jest wyłącznie wersja 5-cio drzwiowa, a cena startująca od 45 tys. zł za samochód z tego segmentu to okazja. Z pewnością to przyczyniło się do plagi tych aut na polskich drogach. Po wielu latach obecności możemy też mieć pewność, że konstrukcja została pozbawiona większych wad, a serwisowanie i dostęp do części, nawet z drugiej ręki, nie stanowią problemu.

Co zatem przemawia za Bravo? To namiastka niemieckiej kuchni we włoskim wydaniu za relatywnie niewielkie pieniądze. Jeżeli nie przeszkadza Wam jego powszechność, a cenicie sobie uniwersalność i praktyczność, to jest to na pewno pozycja, nad którą warto się zastanowić.

Tekst i zdjęcia:  Mariusz Dunda

Dane Techniczne:
Napęd:
Rodzaj silnika: wysokoprężny, R4
Pojemność: 1598 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 120 KM
Maks. moment obr.: 300 Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4336/1792/1498 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 400/1175
Masa własna: 1320 kg
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 10,5 s
Prędkość maksymalna: 195 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 3,9l/100km (4,5)
Zużycie paliwa – miasto: 6l/100km (8)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4,7l/100km (6)
Pojemność zbiornika paliwa: 58 litrów

Cena podstawowa – 44 900 zł
Cena testowanego egzemplarza – 71 900 zł