Gdyby ktoś zapytał mnie o najlepszych niemieckich producentów samochodów, z biegu wymieniłbym Audi, BMW i Mercedesa. Następnie dodałbym VW, niemal zapominając o Oplu. Ta marka zawsze wydawała mi się nijaka.

Dotychczas samochody z błyskawicą na masce wyglądały przeciętnie i nie cieszyły się wieloma pochlebnymi opiniami. Gdy po raz pierwszy wsiadłem za kierownicę testowanej Insignii pomyślałem, że jestem w ukrytej kamerze. To nie mógł być Opel! Po przejechaniu nią 1500 km czuję to samo, to zupełnie nowa jakość.
Insignia towarzyszy nam już od ponad 4 lat, lecz w dalszym ciągu potrafi przyciągać wzrok. Jej linia pozostała świeża i dynamiczna. W niczym nie przypomina swojej konserwatywnej poprzedniczki – Vectry. Szeroki przód z dużym grillem wygląda agresywnie, zaś tylny spojler to majstersztyk. Wiele elegancji dodają jej liczne chromowane elementy – klamki, pas na klapie bagażnika, listwy szyb, obwódki przednich lamp i halogenów oraz ogromne alufelgi. Całości dopełnia wprowadzony do oferty w 2012 roku perłowy lakier Luxor, który najlepiej pokazuje swoje walory w słońcu i ostrym świetle.

Wnętrza poprzednich Opli były toporne, projektowane bez finezji. Wsiadając do Insignii, ponownie możemy się przekonać, jak wielki krok naprzód poczynił producent. Całość jest bardzo spójna i z pewnością nie wieje nudą. Zdecydowana większość elementów wnętrza jest przyjemna w dotyku i sprawia wrażenie solidnych. Za kierownicą momentami zapominamy, że nie siedzimy w aucie klasy Premium, a moc pod pedałem jest ograniczona. Poza jakością i spasowaniem zastosowanych materiałów pomaga w tym również niezwykłe wyciszenie wnętrza. Nawet przy niskich temperaturach nie docierają do nas prawie żadne niepożądane odgłosy. Prawie, ponieważ plastik imitujący aluminium na kierownicy lubi odzywać się za każdym razem gdy złapiemy jej dolną część. Po tygodniu jazdy w dalszym ciągu nie mogłem się z tym pogodzić.

Tapicerka zastosowana w testowanym egzemplarzu jest zarówno podgrzewana jak i wentylowana – idealne rozwiązanie dla osób, które narzekają na zimną skórę zimą i nagrzaną latem. Zaporowa może być jedynie cena – 16,9 tys. zł dopłaty. Odpowiednia pozycja za kierownicą jest niezwykle łatwa do ustawienia, komfort podnoszą podłokietniki: na boczkach drzwi i środkowy, które znajdują się na odpowiedniej wysokości, co nie zawsze jest tak oczywiste. Wygodnie podróżować mogą również 2 osoby na tylnej kanapie. Efekt zadowalającej ilości miejsca na nogi i głowy psuje jednak umieszczona pod przednimi siedziskami dmuchawa wentylacji foteli, przez co pasażerowie mogą skarżyć się na brak miejsca na stopy. Nisko poprowadzona linia tylnej szyby sprawia, że widoczność do tyłu jest niemal zerowa – trzeba przyzwyczaić się do manewrowania ‘na lusterka’. Z pomocą przychodzą nam przednie i tylne czujniki parkowania, choć uzasadniona byłaby obecność kamery cofania.

Mnogość ostrzeżeń dźwiękowych jest przytłaczająca. Przednie czujniki parkowania są dość czułe i nawet w niegroźnej sytuacji potrafią przyspieszyć bicie serca. Dodatkowo mamy system ostrzegania przed zderzeniem czołowym – głośny sygnał alarmujący o zbyt szybkim zbliżaniu się do samochodu przed nami, system wykrywania opuszczania pasa ruchu… Trochę zajmuje zrozumienie co jest czym, tak samo jak rozszyfrowanie funkcji wszystkich przycisków na konsoli środkowej. Gdy już pokonamy ten etap możemy cieszyć się znakomitym nagłośnieniem Infinity z obsługą USB i Bluetooth. Również nawigacja spisuje się nadzwyczaj dobrze manewrując po bocznych polskich drogach. Dla osób, które mają problem z parkowaniem równoległym, przewidziano asystenta parkowania. Na wyświetlaczu między zegarami wyświetlają się polecenia, które musimy wykonać, aby znaleźć się na odnalezionym miejscu. Opcja może być przydatna, szczególnie, że system potrzebuje jedynie 1m ‘zapasu’, aby rozpocząć parkowanie. Kolejnym przydatnym i skutecznym rozwiązaniem jest system automatycznego sterowania światłami drogowymi. Bardzo przypadły mi do gustu również skrętne reflektory ksenonowe z doświetlaniem zakrętów – sprawiają, że jazda w nocy staje się przyjemnością.

W wersji hatchback dostęp do sporego bagażnika o pojemności 530l umożliwia klapa unoszona wraz z tylną szybą. Duży otwór i regularny kształt ułatwiają załadunek. Składając tylne oparcia można powiększyć go do imponujących 1470l. Wygodnym rozwiązaniem są uchwyty do zamykania klapy bagażnika po obu stronach, dzięki czemu możemy użyć prawej lub lewej ręki w zależności od sytuacji. Cztery osoby nie powinny mieć problemu ze zmieszczeniem bagażu na kilkudniowy wyjazd. Tutaj mam małe zastrzeżenie do tylnej półki, która ma tendencje do podskakiwania i stukania na wybojach.

Zgodnie z panującym trendem downsizingu, w 2012 roku Opel postanowił wprowadzić kolejną nowość do oferty. Testowana Insignia jest wyposażona w turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1.4. Inżynierom General Motors udało się wykrzesać z tej malutkiej jednostki moc 140 KM. Zestrojony z precyzyjną 6-cio biegową skrzynią manualną, w ważącej 1,5 tony limuzynie, spisuje się przyzwoicie. Mimo że poniżej 2 tys. obrotów/min mocno wyczuwalna jest turbodziura, potem jest już tylko lepiej, aż do samego końca obrotomierza. Wyprzedzanie w trasie wiąże się z częstą zmianą biegów, zaś ‘sprint’ do setki trwa niecałe 11 sekund. Po samych liczbach można wnioskować, że ta jednostka nie została stworzona do startów spod świateł czy zbierania punktów karnych. Producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 5,7l/100km. Niestety niedelikatne obchodzenie się z gazem skutkuje nieprzyzwoitym wzrostem spalania. Przy bardzo spokojnej jeździe miejskiej silnik potrzebuje ok. 8l/100km, zaś w trasie 6-7.5l na każde 100 km, w zależności od prędkości z jaką podróżujemy. Średnie spalanie w naszym teście po 1500km wyniosło 8.1l/100km. Osoby, które nie mają lekkiej nogi, bardziej docenią jednostki diesla. Godny pochwały jest system start-stop, który działa bez zarzutu.

Mimo silnika, który nie zachwyca, jest w tym samochodzie coś, co wygrało z obecnością na kilku wykładach na uczelni. Ten tajemniczy element to sposób w jaki Insignia się prowadzi. Po niskoprofilowych oponach na 18-to calowych felgach spodziewałem się utraty większości plomb w zębach, a tu… niespodzianka. Aktywne zawieszenie FlexRide (3,5 tys. zł dopłaty) bardzo skutecznie tłumi nierówności jezdni w podstawowym ustawieniu, a jeżeli to za mało mamy do wyboru dwa dodatkowe. Pierwsze z nich – Tour, zwiększa skok amortyzatorów, zmniejsza ich twardość, przez co wyraźnie zyskujemy na komforcie. Jednak to drugi z przycisków wydał mi się bardziej interesujący – odpowiada on za tryb Sport. Na początek zauważamy zmianę podświetlenia zegarów – z białej na czerwoną. Później wyczuwamy, że układ kierowniczy jest twardszy, bardziej bezpośredni, a na deser pedał gazu reaguje dużo szybciej. Dodajcie do tego równą, krętą drogę i uśmiech na twarzy gwarantowany. Nawet przy zbyt wysokiej prędkości w zakręcie podsterowność nie jest wyczuwalna, a jeżeli się pojawi, od razu koryguje ją odłączalne ESP. Za naciśnięciem jednego przycisku przesiadacie się z komfortowej limuzyny do auta o sportowych aspiracjach. Wrażeń z jazdy nie zepsuje nawet silnik 1.4 pod maską. W ramach ciekawostki dodam, że jadąc tym samochodem w trasie miałem wrażenie, że 90% kierowców jeździ zgodnie z przepisami.

Po ilości Insignii na polskich drogach można wnioskować, że wielu klientów doceniło flagową limuzynę Opla. Poza atrakcyjną stylistyką, oferuje też przestronne i solidnie wykonane wnętrze. Ogromną zaletą jest skuteczne zawieszenie, które możemy dostosować do indywidualnych potrzeb. Samochód dobrze sprawdzi się jako auto rodzinne jak i reprezentacyjna limuzyna. Niestety, w przypadku silnika 1.4 ciężka noga mocno odbija się na spalaniu.

Przy cenie bazowej w bogato wyposażonej wersji Cosmo wynoszącej 108 750 zł, jest dobrą alternatywą dla VW Passata czy Forda Mondeo. Z pewnością jest to model, który odmienił stylistykę Opla, sprawił, że ich samochody w końcu wywołują emocje i to niekoniecznie te negatywne.

Dane Techniczne:

Napęd:
Rodzaj silnika: benzynowy, rzędowy 4 cyl.
Pojemność: 1364 cm3
Oś napędzana: przednia
Moc maksymalna: 140 KM
Maks. moment obr.: 200Nm
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie:
Długość / Szerokość / Wysokość: 4830/1856/1498 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 530/1470
Masa własna: 1503kg
Rozstaw osi: 2737mm
Dane eksploatacyjne producenta:
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 10,9 s
Prędkość maksymalna: 205 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4,7l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7,5l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,7l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 70 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 134

Cena podstawowa wersji COSMO – 108 750 zł
Cena testowanego egzemplarza – 152 450 zł