Skoda Superb 1.8TSI 4×4 – wielozadaniowy karawan

Skoda Superb 1.8TSI 4x4

Moje spragnione testowania ręce dorwały kluczyki do Skody Superb. Serce i rozum podpowiedziało, że tłumienie przewidywanych przeze mnie zdolności długodystansowych tego auta w mieście, to grzech. Tak więc wybrałem się największą Skodą w sporą trasę. Odebrałem ją z przebiegiem 1500km i postawiłem sobie jasny cel – podwojenie tej wartości. Nic prostszego.Kierunek? Akurat był to Kraków. Superb miał być jednocześnie częścią eksperymentu dotyczącego jego legendarnej pojemności – częściowej przeprowadzki. Cztery osoby na pokładzie, auto zatankowane prawie do pełna i lecimy.

Plan był następujący. Jadąc do Krakowa wykorzystujemy maksymalnie Polskie autostrady. Dlatego zaraz po minięciu rogatek Warszawy, skierowałem Superba na A2, którą dotarłem do Łodzi. Lawirując w kilku miejscach między pachołkami ostrzegającymi o robotach drogowych, sunąc w strugach lejącego deszczu, dziękowałem Bogu i Wszystkim Świętym, że mam 4×4. Wycieraczki dzielnie czyściły szybę, a Superb po prostu pruł do przodu, jakby panujące warunki w ogóle go nie dotyczyły. Nie było w jego zachowaniu żadnej nerwowości. Podmuchy wiatru? Absolutnie nieodczuwalne. Stabilność i pewność prowadzenia w cięższych warunkach to ogromne zalety tego auta.

Tuż przed Łodzią zdecydowaliśmy się na krótki postój. Zmęczenie pleców? Brak. W zdecydowanej większości aut odczuwałbym w tym momencie kilometry, a tutaj po prostu za chwilę wsiadłem z przyjemnością za kółko. Nie spodziewałem się, że Skoda umie robić takie dobre fotele.

Ruszamy dalej – kolejny przystanek to Częstochowa. Pasażerowie z tyłu rozkoszowali się ogromem miejsca na nogi. Gdy oglądałem się przez ramię, myślałem, że jadę Rolls Roycem. Nie ma żadnego auta w tej cenie, które może konkurować z przestronnością Superba. To jest coś nieprawdopodobnego i szalenie przydatnego. Jeśli masz małe dzieci, będziesz mógł im tam urządzić plac zabaw.

Postój w Częstochowie – następny przystanek to Kraków. Po pewnym czasie wpadamy na A4 i prujemy przed siebie. Ten odcinek tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Superb to świetny długodystansowiec. Trójka pasażerów chrapała, a ja słuchałem delikatnych dźwięków płynących z głośników. Zwykłe zmęczenie zaczynało się już powoli dawać we znaki, ale na szczęście dopiero w momencie mijania wjazdu do Krakowa. Zegarek wskazywał 23 gdy zaparkowałem na parkingu. Szybko zabraliśmy, co potrzebne z auta i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. Średnie spalanie? Około 8 litrów.

Pobudka o 7 rano – kilometry same się nie zrobią. Część wycieczki zostawiam w Kalwarii Zebrzydowskiej, sam uderzam do Wadowic. Spotkanie z naszym byłym redakcyjnym Bartkiem, który miał pokazać dobre miejsca do zdjęć. Oczywiście to nam się nie udało i skończyło się pod jakimś starym mostem po jakiejś godzinie poszukiwań. Zdjęcia zrobione (mniejsza o to, że ich potem nie użyłem), kilometry nabite. Jest dobrze. Górskie, kręte drogi nie są naturalnym środowiskiem Superba, ale 160KM, całkiem dobrze zestrojony układ kierowniczy i trochę twardsze zawieszenie pozwalają poczuć przyjemność z jazdy. Mając na uwadze granice rozsądku. Suma summarum wyszło na to, że zdjęcia i tak zrobiłem w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdy wracałem po trójkę moich pasażerów. Cóż – najciemniej jest pod latarnią. Jak się później okazało, miałem sporo szczęścia. Podobno gdybym przyjechał tam w weekend (byłem w piątek), na próżno szukałbym tam wolnego miejsca. A tak wyszło to, co widzicie na samym dole.

Kolejny dzień to wielkie pakowanie. W ruch idą kartony i taśma klejąca. Po wypełnieniu ich po brzegi znosimy najważniejsze rzeczy do bagażnika Superba. 633l brzmią obiecująco. I w rzeczywistości sprawdzają się – regularne kształty pozwoliły na upchanie praktycznie wszystkiego. Całkiem pojemne kieszenie znajdujące się w bocznych ściankach bagażnika również się przydały.

Zapakowani dosłownie po brzegi, wyruszamy telepiąc się przeokropną drogą wyjazdową z Krakowa na Warszawę. Pasażerowie znowu pozwalają sobie na dłuższą drzemkę, a ja niestrudzenie prowadzę cały ten majdan. Osiągi uległy z jasnych względów pogorszeniu, ale na szczęście każdego wyprzedzenia nie trzeba było planować kilometr wcześniej. Jestem na tak. Z czasem docieramy do przedmieść Warszawy, gdzie zatrzymujemy się na posiłek.

Napełniwszy żołądki znowu pakujemy się do Superba i przebijamy przez Warszawę. W ruchu ulicznym jakoś specjalnie nie czuć sporych rozmiarów auta. Przypomnimy sobie o nich z reguły na wąskich uliczkach bądź podczas parkowania. Na szczęście na liście wyposażenia dodatkowego jest system, który parkuje za nas. Jesteśmy uratowani. Nie korzystając jednak z jego możliwości (po prostu go tu nie było i akurat nie zahaczyliśmy o żaden sklep), obieramy kierunek dalej na wschód.

200km mija szybko i przyjemnie. Superb ze sporym obciążeniem na zwykłych krajowych drogach zadowolił się 7,8l/100km. Nie czując zmęczenia, parkuję samochód przed domem. Pasażerowie również nie narzekają. Wygramolają się z auta i kłócą, kto rozpakuje cały bagaż. Ja udaję zmęczonego i umykam ich uwadze…

Podsumowując więc. 1500km podwoiłem i w momencie oddania auta, jego licznik pokazywał wartość powyżej 3000km. Czego się nauczyłem o Superbie? Że to naprawdę dobre auto. Wygodne i do tego całkiem eleganckie. Jeśli macie rodzinę, nie przepadacie za SUV-ami, wolicie auto nowe, a nie używane, możecie lokować swoją gotówkę w tej Skodzie. Będziecie usatysfakcjonowani tym zakupem.

Cena? Boli – testowany egzemplarz z silnikiem 1.8TSI, napędem 4×4 i wyposażeniem Ambition kosztował prawie 133 000 zł. To dużo. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż tak naprawdę niewiele z ciekawszych dodatków było na pokładzie. Na szczęście konfigurator Skody jest na tyle elastyczny, że każdy powinien stworzyć Superba dostosowanego do swoich własnych upodobań i możliwości finansowych.

Coś mi się spodobało:
+ ogromna ilość miejsca w środku
+ pewność prowadzenia
+ duży bagażnik
+ dynamika silnika
+ spore możliwości konfiguracji

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
– twarde materiały w środku (wyższe wersja mają lepsze)
– tapicerka niezbyt miła w dotyku

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1798cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 160KM (przy 4500-6200 obr/min)
Maks. moment obr.: 250Nm (przy 1500-4500 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4838/1817/1510
Pojemność bagażnika w litrach: 633/1865
Masa własna: 1624kg
Ładowność: 638kg
Rozstaw osi: 2761mm
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 8,8 s
Prędkość maksymalna: 215 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 6,7l/100km (7,8l/100km)
Zużycie paliwa – miasto: 10,7l/100km (11,5l/100km)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 8,2l/100km (10,5l/100km)
Pojemność zbiornika paliwa: 60 litry
Emisja CO2 [g/km]: 191
Cena – od 82 900 zł
Cena testowanego egzemplarza – 132 940 zł

  • Hornets

    Ford Focus ST 2.0 EcoBoost 250 KM M6 ST2 – 124 300 – 🙂 a więc Skoda Superb 1.8TSI 4×4 jest bez szans,a SUV-em który wybieram jest Mazda CX-5 SkyPASSION 160 KM 2.0 Manualna-6 SKYACTIV 4×4 – 129 400.

  • Yyy porównanie do Focusa ST jest takie trochę ekhmm… nietrafione 🙂 Przecież to zupełnie inne auta i osoba, która rozważa kupno superba raczej nie będzie brała pod uwagę st i odwrotnie 😉 A Mazda rzeczywiście fajna, ale nie oferuje tyle miejsca wewnątrz, co Superb.

  • Taką limuzynę porównać z Docusem? Też mi się to wydaje trochę przekombinowane. Lubię Skody, kiedyś prowadziłem tą najmocniejszą wersję SuperB 3.6 FSI 260 KM – najmilej w życiu przejechany odcinek A4 Kraków-Katowice.

  • rlx

    Używam superba od ponad roku, samochód jest rewelacyjny mam wersję z napędem na przód ale za to z silnikiem 2.0 i skrzynią DSG co do której mieliśmy spore obawy (cały dział handlowy jeździ takim samym modelem). Trasa Łódź-Gdańsk czy Łódź-Kraków nie robi najmniejszego wrażenia po prostu wsiadasz i bez zmęczenia czy wysiłku jesteś na miejscu. Podpisuję się też pod jego zwrotnością, manewrowanie na ciasnych jednokierunkowych uliczkach czeskiej Pragi przyszło bez najmniejszego problemu. Jeśli miał bym sobie kupować auto w przedziale cenowym 100-150 tyś pln. Wybrał bym Superba:)