Oszczędź na paliwie z MotoFilm i Ministerstwem Środowiska! “Zostań ekojeźdźcem” [TEST]

Zostań ekojeźdźcemWzrost cen paliwa, taniej tankować już nie będziemy, idzie kolejna fala podwyżek cen, ropa w USA drożeje, bariera 6 zł za litr przebita. To tylko nieliczne nagłówki gazet czy artykułów dostępnych w internecie. Na nieszczęście dla nas, spotykamy je szczególnie ostatnio bardzo często.

Pamiętacie czasy, kiedy tankując za 50 zł można było przejechać naprawdę sporo? Ja tak. Niestety takie czasy szybko nie wrócą. Przetrwać mogą jedynie Ci, którzy najszybciej zaadoptują się do nowych warunków. Jak żyć, a raczej jak jeździć? Odpowiedź jest prosta – oszczędnie.Eco-driving to pojęcie, z którym na co dzień się nie spotykamy. Chyba, że jesteśmy pracownikami różnych szkół doskonalenia jazdy lub poświęcamy trochę czasu na lekturę czasopism czy programów telewizyjnych o tematyce motoryzacyjnej. O zgrozo większość z nas po prostu wsiada do samochodu i nawet nie wie, że swoim stylem jazdy wpływa na ilość zużywanego przez auto paliwa. Nieświadomość to czasem błogosławieństwo, ale uwierzcie mi – nie tym razem.

W trosce o wasze portfele chcemy pokazać wam na konkretnym przykładzie, że stosowanie pięciu zasad eco-drivingu pozwala obniżyć zużycie paliwa. I to wcale nie trzeba do tego supernowoczesnych samochodów wyposażonych w milion technologii poprawiających ekonomikę. Test ten przeprowadziłem za kierownicą sześcioletniego auta wyposażonego w niezbyt wyrafinowany silnik 1.6 o mocy 110KM.

Dlaczego właśnie taki wybór? Jest właściwie tylko jeden powód. Większość użytkowników polskich dróg jeździ właśnie podobnie wyposażonymi autami, więc…? Idealny materiał do takiego testu. Owszem – żadnym problemem byłoby przeprowadzenie tego doświadczenia w autach, które są reklamowane jako mega oszczędne, mają start/stop i inne unowocześnienia. W takim przypadku nietrudno byłoby jednak natrafić na zarzuty, że to przecież nowiutkie auto, inna technologia, a ja mam 5-10 letnie bez tego wszystkiego.

Zanim razem ze mną wsiądziecie do auta, przeanalizujmy pięć zasad, dzięki którym średnie zużycie paliwa staje się mniejsze.

1. Usuwanie zbędnych rzeczy z bagażnika – najłatwiej jest to zobrazować porównując człowieka grubego i chudego. Pierwszy, żeby wprawić w ruch sporą masę musi zjeść więcej. Drugi natomiast do normalnego funkcjonowania potrzebuje o wiele mniej. Morał jest prosty – im więcej musimy dźwigać na plecach, tym więcej energii jest niezbędnej do wprawienia całej masy w ruch. Identycznie jest z samochodem. Różni się właściwie tylko jednym – głodzenie nic tu nie da. PS. koło zapasowe jest oczywiście ważnym elementem, tutaj zostało wrzucone tylko jako element poglądowy i potrzebny do eksperymentu ; )

Usuwanie zbędnych rzeczy z bagażnika

2. Regularne sprawdzanie ciśnienia w oponach – tutaj wytłumaczenie również nie jest zbyt trudne. Na pewno każdy z was jechał kiedyś rowerem z oponą, która była nie do końca napompowana. Żeby osiągnąć prędkość taką jak kolega bądź koleżanka jadąca obok nas z właściwym ciśnieniem w oponach, musieliśmy mocniej naciskać na pedały. W konsekwencji szybciej się męczyliśmy, co było efektem szybszego zużycia zmagazynowanej energii. Nasze samochody zachowują się podobnie. Jeśli koła będą miały zbyt niskie ciśnienie, potrzebne będzie wytworzenie większej ilości energii do rozbujania auta. Powierzchnia tarcia będzie zbyt wysoka, a same opony będą zużywały się o wiele szybciej (nawet o 45%). Pamiętajmy jednak aby nie przedobrzyć. Nadmierne napompowanie prowadzi do pogorszenia komfortu podróżowania i zmiany właściwości jezdnych. Ciśnienie trzeba więc regularnie sprawdzać – powinno być ono zgodne z zaleceniami producenta zawartymi najczęściej w instrukcji obsługi.

Regularne sprawdzanie ciśnienia w oponach

3. Hamowanie silnikiem – jest to jeden z ważniejszych elementów eco-drivingu. Powiedzmy najpierw, o co tutaj tak właściwie chodzi. Przecież nie ma specjalnej wajchy ani pedału do tego stworzonego. W praktyce polega to na tym, że przy dojeżdżaniu do np. skrzyżowania nie wrzucamy biegu jałowego (luzu), a po prostu puszczamy gaz, sprzęgło wciskając dopiero wtedy, kiedy za chwilkę mamy się zatrzymać. Zapewne spora część z was jeżdżąca autami wyposażonymi w komputer pokładowy pokazujący chwilowe spalanie zauważyła, że przy puszczeniu gazu samochód zużywa 0,0l/100km, a gdy wciśniecie sprzęgło lub wrzucicie na luz, zawsze jakaś wartość się wyświetla. Błąd? Skądże. Gdy auto jedzie swobodnie na biegu, w nowoczesnych autach wyposażonych we wtryskiwacze, paliwo do silnika nie dopływa. Podróżujemy więc praktycznie za darmo. W przypadku wciśnięcia sprzęgła lub wrzucenia luzu, podawane jest paliwo niezbędne do utrzymania biegu jałowego, czyli tak, jakbyśmy stali z odpalonym silnikiem. Wybierając więc hamowanie silnikiem oszczędzamy. Proste. Nie wspominając o tym, że jazda na luzie może być niebezpieczna. Powtórzę słowa mojego instruktora nauki jazdy – „na luzie to na imprezie”. I tego się trzymajmy.

Hamowanie silnikiem

4. Ograniczenie używania klimatyzacji – sprawa dość oczywista. Używanie klimatyzacji powoduje wzrost zużycia paliwa. Największy notuje się na samym początku – wtedy w gorący dzień, stojąc w korku, średnie spalanie może wzrosnąć aż o 4litry! Jak temu zapobiec? Wsiadając do auta, które stało przed chwilą na słońcu, warto otworzyć okna i przewietrzyć wnętrze. Klimatyzacja będzie miała wtedy łatwiejszy orzech do zgryzienia i przez to zużyje mniej paliwa. Warto też włączyć zamknięty obieg powietrza. Wówczas chłodzone jest coraz chłodniejsze powietrze z wewnątrz, a nie gorące z zewnątrz. O ile jednak korzystanie z niej w upalne dni jest jak najbardziej wskazane, o tyle włączanie jej w te chłodniejsze mija się z celem i zamiast podniesienia komfortu podróżowania, podnosi zużycie paliwa.

Ograniczenie używania klimatyzacji

5. Płynna jazda – po raz kolejny warto sięgnąć po przykład jazdy na rowerze. Jeśli energicznie naciskamy na pedały, staramy się szybko rozpędzić, nagle hamujemy, a później znowu ostro startujemy, nasz organizm pochłania spore ilości energii. W przypadku jednak spokojniejszej jazdy, wolniejszego rozpędzania się, przewidywania tego, co może stać się przed nami, sił wystarcza nam na dłużej. Na jednym posiłku i bez odpoczynków dojeżdżamy dalej. Nie inaczej jest w przypadku samochodu i jego silnika. Duszenie pedału gazu, nagłe hamowania i ostre starty spod świateł sprawiają, że podawane są większe ilości paliwa. W konsekwencji na jednym zbiorniku przejeżdżamy zdecydowanie mniej. Zalecane jest delikatniejsze operowanie gazem. Rozpędzić należy się zdecydowanie, ale bez pisku opon. Rozbujajmy całą masę, w silnikach benzynowych zmieniajmy biegi przy 2000-2500 obrotów, w dieslach w okolicach 1500 i utrzymujmy stałą prędkość. Spełnienie tych warunków to prosta recepta na niższe spalanie.

Jazda na zamek

Cóż, oto pięć zasad, które pozwolą zmniejszyć zużycie paliwa. Nie mogło się obejść oczywiście bez faktycznego sprawdzenia – wspomniane 1.6 i 110KM pod maską, ruszamy. Dwa słowa a propos tego silnika – do oszczędnych nie należy. To opinia nie tylko moja, ale również różnych serwisantów. Zajmijmy się więc matematyką.

Dzień pierwszy to jazda bez jakichkolwiek zasad eco drivingu. Do bagażnika włożyłem dodatkowe kilogramy (zapas z drugiego samochodu i trochę oleju), dojeżdżałem do świateł na luzie, ruszałem ostro. Frajda? Szczerze mówiąc żadna. To nie silnik, który takową daje. Ani auto. Efekt kilkudziesięciu kilometrów takiej jazdy po mieście – prawie 12l/100km (a dokładnie 11,9).

Jazda nieekonomiczna

Dzień drugi. Wsiadam za kółko i zamieniam się w ekojeźdźca. Nagle przypominają mi się wszystkie zasady. Bagażnik opróżniam, hamuję silnikiem, przewiduję sytuację na drodze, jadę płynnie, klimy nie używam, bo za oknem jest przyjemne 18 stopni. Efekt? 10l/100km. 2l mniej niż pierwszego dnia. Różnica jest. Ogromna? Niekoniecznie. Ale warta świeczki. Czytajcie dalej.

Jazda ekonomiczna

Załóżmy, że cena benzyny to optymistyczne 5,70 za litr. Na 100km oszczędzamy więc 11,40zł. Bak ma prawie 60l. 11,40 mnożymy więc razy 6 i wychodzi nam… 68,4zł. Tyle oszczędzamy na jednym tankowaniu jeżdżąc ekonomicznie. Dobra, załóżmy, że miesięcznie robimy 1800km. Jeden bak starcza na jakieś 600km. Tankujemy zatem 3 razy. Po raz kolejny mnożymy – 3×68,4zł=205,20zł. Tyle miesięcznie oszczędzamy jeżdżąc ekologicznie. Kwota nie powala na kolana, ale można przecież te pieniądze wydać na przyjemniejsze rzeczy. A ciśnięcie miejskiego auta, którego zawieszenie wcale nie jest do tego przystosowane, zmiana biegów mało precyzyjna, a prowadzenie nie powala, na pewno do nich nie należy. Nie można oczywiście zapomnieć o rachunku rocznym – oszczędzamy 2462,40zł.

Jeszcze na koniec przysłowiowa gwiazdka. Sporo zależy od auta i tego w jaki sposób było docierane. Akurat te, którym jeździłem nie miało zbyt miłego dzieciństwa, więc i różnica między eko i nieeko nie jest aż tak znacząca. Jednak w każdym, ale to w każdym samochodzie da się zmniejszyć zużycie paliwa stosując powyższe zasady. Jestem tego w 100% pewien. I wam szczerze polecam sprawdzenie tego. Warto!

Kampania została przeprowadzona z udziałem Ministerstwa Środowiska w ramach działań „Zostań ekojeźdźcem! Oszczędź na paliwie 1000 zł rocznie!”

  • strasznie nieekonomiczny ten wasz wózek musi byc. ale i tak ładnie jak 2 lity w dół to już coś.

  • Andrzej

    No… te prawie 2500zł rocznie to niezła sumka. A wydawałoby się, że 2 litry na 100 to nie tak dużo.

  • luk90

    Jeżdżę alfą, która pali 15l w mieście. Nogę mam ciężką, ale przynajmniej dla zabawy zobaczę ile mogę zaoszczędzić jeżdżąc według tych zasad.

  • Mark

    Haha – przy jeździe nie eko w radiu rmf maxxx, a przy ekonomicznej classic. Przypadek?;)

  • @Mark – nie sądzę… 😀

  • Przemek

    2500 zł to ładnie 😀 w rok laptop za darmo :D:D:D:D