BMW 525d xDrive – czterocylindrowy diesel [test]

Pamiętacie BMW 530d xDrive, które jakiś czas temu gościło na naszym redakcyjnym parkingu? Sześciocylindrowy silnik wysokoprężny wyśmienicie sprawował się pod maską BMW serii 5 F10. 3,0 l motor zaskoczył nas ponadprzeciętną dynamiką, przyjemnymi dla ucha doznaniami dźwiękowymi i akceptowalnym spalaniem.

Należy jednak pamiętać, że w ofercie BMW widnieje jeszcze jeden diesel – czterocylindrowy o pojemności 2,0 l. Różnica w cenie między 3,0 l i 2,0 l wynosi blisko 40 000 zł, a to powoduje, że wielu boryka się z problemem, w który wariant zainwestować. Postanowiliśmy odpowiedzieć na to pytanie i na dystansie prawie 1400 kilometrów przetestowaliśmy model 525d xDrive.

Najatrakcyjniejszy w klasie?

Czy jest tu ktokolwiek, komu nie podoba się nowe BMW serii 5? Osobiście nie spotkałem się z takim poglądem. Ba, wielu mówi, że F10 to najładniejsza generacja serii 5. I trudno się tej opinii dziwić – stylizacja tego samochodu jest bardzo atrakcyjna i przyznają to nawet najwięksi krytycy bawarskiego producenta. Na szczególną uwagę zasługuje długa maska, dająca poczucie wysokiego poziomu bezpieczeństwa, liczne aluminiowe akcenty, „płetwa” na dachu oraz charakterystyczne dla każdego BMW dwie “nerki” i podwójne “ringi”.

BMW 525d xDrive przód

Nasz egzemplarz testowy za sprawą koloru nadwozia (brąz hawański met) i skóry Dakota (beż wenecki) jest do bólu dystyngowany i młodsze osoby raczej nie będą zainteresowane taką konfiguracją. Zawsze można jednak dokupić M-pakiet, który obejmuje m.in. bardziej agresywny przedni zderzak, inne koła i liczne emblematy serii.

Wnętrze

Gdyby Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i Cyprian Norwid żyli w XXI wieku, wnętrze serii 5 byłoby dla nich głównym źródłem inspiracji. Dopiero tutaj tak naprawdę zaczyna do nas docierać, za co płacimy ten w końcu gruby pieniądz.

BMW 525d xDrive wnętrze

Materiały wykończeniowe są miękkie i przyjemne w dotyku. Kierownica dobrze leży w dłoniach, a dzięki komfortowym przednim fotelom, które bardzo dobrze sprawdzają się podczas pokonywania zakrętów (dopłata 9.223 zł), każdy znajdzie najbardziej dogodną dla siebie pozycję za kierownicą. Nawet kilkusetkilometrowa podróż nie wpływa negatywnie na wygodę pasażerów. Duża w tym zasługa rewelacyjnie wyciszonego wnętrza.

Podobny komfort czeka także na pasażerów siedzących z tyłu, aczkolwiek osoby mierzące blisko 2 metry mogą narzekać na małą ilość przestrzeni na głowę. Nie będzie natomiast problemu z zabraniem większej ilości bagażu. Kufer o pojemności 520 litrów pojemności pomieści więcej, niż można było się tego spodziewać.

Z elementów, na które warto zwrócić uwagę można wymienić potężny 10,2-calowy ekran zamontowany w górnej części konsoli środkowej i funkcję HeadUp Display, która wyświetla na przedniej szybie wszelakie komunikaty, prędkość z jaką jedziemy i wskazówki nawigacyjne. Niby zbędny bajer, ale pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo jazdy i naprawdę warto za niego dopłacić (5.672 zł).

Jeśli chodzi o audio, to czy ktokolwiek ma wątpliwości, że te jest niemalże doskonałe?

Nazwa 525xd sugeruje, że pod maską pracuje jednostka o pojemności 2,5 l. W rzeczywistości znajdziemy tam 2,0 l, czterocylindrowy wariant turbo o mocy 218 KM i 450 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Taka moc pozwala na przyspieszenie do pierwszej setki w 7,0 s oraz osiągnięcie prędkości maksymalnej 234 km/h.

Cztery cylindry, 218 KM i 450 Nm

Trzeba przyznać, że jak na ważące ponad 1700 kilogramów auto, jednostka napędowa pracuje nadzwyczaj dobrze. Właściwie to bardzo dobrze – jest dynamiczna i nie ma problemów z wyprzedzaniem nawet kolumny samochodów. Co prawda sześć cylindrów pracuje żwawiej, ale 218 KM w zupełności wystarcza do komfortowego podróżowania, również podczas autostradowych prędkości.

Przyczepić się można jedynie do dźwięku silnika; nie jest jakiś szczególny w porównaniu do wariantu 3,0 l, ale jak najbardziej da się go zaakceptować. Tym bardziej, że głównym atutem tej jednostki jest niskie spalanie. I jak się okazało podczas testu, nie tylko na papierze.

Producent podaje, że seria 5 wyposażona w ten silnik zadowala się średnio 5,2 l na 100 km w cyklu mieszanym. Możecie wierzyć lub nie, ale nam udało się uzyskać wynik 6,1 l na 100 km, a w trasie nawet 5,5 l na 100 km. To o blisko 2 litry mniej w porównaniu do wariantu 530d. Jeśli postanowimy solidniej depnąć pedał gazu, spalanie wzrasta do 9-10 litrów – wynik satysfakcjonujący. Duża w tym zasługa m.in. systemu start/stop i 8-biegowej automatycznej skrzyni biegów, dla której tzw. „moment zawahania” jest obcym pojęciem.

xDrive i właściwości jezdne

Za napęd na cztery koła xDrive trzeba słono dopłacić – około 20.000 zł. Czy to się opłaca? Zdecydowanie tak. BMW 525d xDrive prowadzi się jak na szynach i pokonywanie ostrych zakrętów to czysta przyjemność. Nie ma mowy o jakiejkolwiek nadsterowności, o czym przekonałem się choćby podczas nieplanowanego “testu łosia”.

Co ważne seria 5 oferuje kilka trybów pracy – ECO PRO, Comfort +, Comfort, Sport i Sport +. Na każdym trybie auto charakteryzuje się innymi właściwościami jezdnymi. Na “Comforcie” seria 5 płynie niczym okręt i wszelakie nierówności są tłumione, podczas gdy na “Sporcie” nadwozie się utwardza, a silnik szybciej reaguje na pedał gazu.

530d czy 525d?

525d xDrive jest udaną limuzyną i zaspokoi nawet najbardziej wymagającego klienta. Czy jest to jednak dobra alternatywa dla zainteresowanych modelem 530d xDrive? Jeśli lubisz poczuć, że prowadzisz “mocniejsze auto”, oferujące bardzo dobre osiągi i przyjemny dźwięk silnika, a samochód jest dla ciebie czymś więcej niż tylko środkiem transportu, wybierz 530d i nie żałuj tych 40 000 zł. Jednak jeśli jesteś kierowcą preferującym jazdę na niskich obrotach i często podróżujesz, 525d będzie dobrym wyborem.

Cena

Prezentowane dziś BMW 525xd to wydatek rzędu 306.748 zł. Jeśli odrzucimy wszystkie dodatki, które kosztują aż 86.848. zł, przyjdzie nam zapłacić 219.900 zł. W zamian otrzymujemy atrakcyjne, prestiżowe i komfortowe auto z bardzo dobrymi właściwościami jezdnymi i dynamiczną oraz ekonomiczną jednostką napędową. Czego można chcieć więcej od samochodu?

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbodiesel R4
Pojemność: 1995cm3
Typ napędu: xDrive (na wszystkie koła)
Moc maksymalna: 218KM (przy 4400 obr/min)
Maks. moment obr.: 450Nm (przy 1500-2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 8-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4899/1860/1464
Pojemność bagażnika w litrach: 520l
Masa własna: 1795kg
Ładowność: 600kg
Rozstaw osi: 2968mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 7,0 s
Prędkość maksymalna: 234 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4,8/100km
Zużycie paliwa – miasto: 6,2/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany 5,3l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 70
Emisja CO2 [g/km]: 138

Cena testowanego egzemplarza: 306 748 PLN
Cena podstawowego egzemplarza: 174 900 PLN

  • Przemek

    Miałem przyjemność jechać 525d i naprawdę były to przyjemne chwile, mi najbardziej przypadł do gustu system xDrive który sprawdza sie rewelacyjnie na krętych drogach, i wspaniałe, gustowne wnętrze.

  • Jestem z tych, którzy wyrzuciliby wszystkie dodatki, aby tylko kupić 3litrowego diesla BMW – jest genialny.
    mam pytanie odnośnie skrzyni biegów: nie jest tych biegów za dużo, tzn. nie żongluje skrzynia tymi biegami w górę i dół? Przy 100km/h który bieg wybiera automat?

    Fotki w tym artykule i przy 530d xdirve lepsze niz na stronie bmw 🙂

  • @ zza-kierownicy.bloog.pl – to prawda, 3-litrowy nie ma sobie równych. Co do skrzyni, 8 biegów pracuje bardzo płynie i tak jak pisałem w tekście, nie waha się szybko zmienić biegu. 8-biegowa skrzynia pracuje m.in w Lexusie IS-F i tam jest podobnie.

    To, który wybierze bieg przy danej prędkości, zależy tryb. Jeśli Comfort+ to prawdopodobnie najwyższy bieg (ósmy), jeśli Sport to podejrzewam ze 4-5 🙂

  • Zmiana trybów jazdy z pewnością musi być fajna. Jechałem dwa razy w 525d, ale jako pasażer więc nie mogę się za bardzo wypowiedzieć na temat prowadzenia samochodu, ale za to było mi bardzo wygodnie.

  • addam44

    Akurat dzis bodajze w AUTO SWIAT byl test porownawczy hybryd;Infiniti M35h,Lexusa Gs450h i Bmw5Hybrid.
    Auta po 340-364konie a spalily od 8.1(Lexus)do 9.3(Bmw)benzyny na 100km.
    Test wygral Lexus-m.in.za sprawa…bezstopniowej skrzyni biegow ktora testujacy uznali za -o dziwo-lepsza od 8(BMW)i 7(Infiniti)stopniowych skrzyn konkurentow.
    Ale nie o to mi chodzi.Przy tych wartosciach spalania jakie te hybrydy osiagaja to diesle maja juz chyba swoj labedzi spiew…
    Zakup przez Bmw(czy tez wymiana technologiczna)od Toyoty jej technologii hybrydowej swiadczy ze niemcy chyba tez uwazaja podobnie….

  • jeśli chodzi o technologię hybrydową to Lexus bezapelacyjnie wygrywa.

    niemniej jednak, nowoczesne diesle palą bardzo mało,czego dowodem jest np. m550d (380 KM) – realnie około 7-8 litrów na trasie.

  • addam44

    Tyle ze 550d jest drozszy od ww.hybryd japonskich o ponad grubo ponad 100tys zl a od swojego Bmw5Hybrid tez o ponad 50tys(uwzgledniam brak 4×4 w tym ostatnim).Jest tez drozszy o 30tys zl od 550i xDrive z 407konnym silnikiem.Trzeba ok.200tys km by ta roznica zwrocila sie w przebiegu…Ale tu dochodzimy do indywidualnych preferencji klientow-jeden woli brunetki,inny blondynki:)

  • jak zobaczyłem te zdjęcia to od razu w głowie mi zagrało “…feels like heaven” hah 😉