W życiu jest kilka rzeczy czy wydarzeń, na które odrzucenie zaproszenia będzie strzałem w stopę. Pozwolicie, że w tym przypadku odniosę się do porannego telefonu, w którym zaproponowano mi test najnowszego Audi A4. Z napędem na wszystkie koła quattro, 211-konnym, benzynowym silnikiem, w szarym kolorze i pakiecie S-line. Odmówilibyście? Wątpię. Dlatego owa rozmowa wyglądała mniej więcej tak: „tak, tak, bardzo chętnie, mhm, oczywiście, dziękuję, do widzenia”.

Tak oto na tydzień stałem się posiadaczem kluczyka, jak i samego, najnowszego Audi A4. Plan był ambitny – wyjazd do Włoch, sprawdzenie napędu quattro na malowniczych drogach… Ale. Oczywiście wystąpiły pewne komplikacje, które ową podróż pokrzyżowały. To nic. W Polsce też mogę świetnie takie auto przetestować.

Zazdrosne spojrzenia innych kierowców, podziwianie dużych felg i opon cienkich jak naleśniki, przyjazny wzrok właścicieli poprzednich A4 – mniej więcej tak ten test wyglądał. Do tego oczywiście pytania o silnik i gwizdanie pod nosem, że „to musi nieźle iść, co?”. Ano owszem, idzie, i to całkiem, całkiem… żartuję. To po prostu pruje. Czego innego spodziewać się jednak po 211 KM mocy? 6,5 sekundy do setki pozwala na wyprzedzenie mniej więcej wszystkiego, co porusza się po polskich trasach. Szybko działająca skrzynia S-tronic po wciśnięciu gazu do oporu zrzuca kilka biegów (towarzyszy temu niestety niezbyt przyjemny dźwięk wycia czterech cylindrów) i za sekundę jesteśmy już przed naszą ofiarą. Trzeba przy tym jednak uważać, bo na polskich drogach konieczna jest czasem walka o utrzymanie się w koleinach i należy naprawdę mocno trzymać kierownicę…

Jeżdżąc tym A4 zauważyłem też coś innego. Praktycznie zawsze stojąc pierwszy w szeregu do ruszenia spod świateł, po zapaleniu zielonego, wszystkie auta zostawiałem w tyle. Oni dopiero się wygrzebywali, a moje Audi już wiozło mnie z przepisową prędkością. A ja przecież nie szalałem, tylko konsekwentnie wciskałem pedał gazu, opony nie piszczały… Do dziś nie wiem o co w tym wszystkim chodziło. Zajścia te były jednak całkiem przyjemne.

Cały ten silnik o oznaczeniu TFSI, 211KM mocy i napędem Quattro, musi wypić. Pewnych rzeczy raczej nie oszukamy i musimy się z nimi pogodzić albo po prostu wziąć skromniejszą odmianę bądź diesla. Audi spaliło mi w trasie średnio 7,5l/100km. Jeśli jednak postanowimy jechać ostrzej, granica 10l pęka tak szybko jak przedwojenne prezerwatywy. Tryb miejski? Z załączonym Start/stop, realną wartością było 11,5-12l. Oczywiście uważając trochę na prawą stopę.

Kontynuując przejdźmy do komfortu. Tutaj szczerze mówiąc zaskoczenia nie było. Zawieszenie robiło, co mogło, ale bardzo niskoprofilowe opony najwyraźniej to nie obchodziło. Efekt był taki, że wybierałem raczej gładsze drogi. Strasznie żal było mi tych dużych felg, które wyglądały i pasowały do tej sztuki A4 po prostu wyśmienicie.

Skoro mowa o komforcie resorowania, muszę wspomnieć o fotelach, które są naprawdę wygodne. Większość podróży po gładkich drogach kończyła się wyjściem z auta wypoczętym i zrelaksowanym. Dużą zaletą było też dobre trzymanie boczne, które chyba nie muszę mówić, w aucie z takim silnikiem i napędem quattro, jest istotne.

Czas na prowadzenie. Audi to marka produkująca auta, które z reguły prowadzą się bardzo dobrze. A4 nie jest wyjątkiem. Duża prędkość, długi, ale ostry łuk, to dobry sprawdzian. Przejechałem ich kilka i mogę powiedzieć, że takie fragmenty trasy to przyjemność. Do tego wspomniany już napęd quattro – jedziemy autem, które fenomenalnie trzyma się drogi i pozwala na dobre wyczucie go.

Co do wyglądu. Niejednokrotnie oglądałem w lusterkach przody przedliftingowych modeli A4 i szczerze mówiąc mając w pamięci to, jak teraz wyglądają światła w tych Audi sprawiało, że jakoś te paski LED-ów wyglądały trochę… nieświeżo. Obecnie wszystko wygląda groźniej, krawędzie są ostrzejsze i mniej jest płynności. Mogłem na moje A4 patrzeć godzinami. Do tego w tym świetnym kolorze… Jadąc ulicami najbardziej obleganymi wieczorem, spoglądałem na swoje odbicie w witrynach sklepów. Nie pędziłem – chciałem się delektować chwilą, obserwować te felgi, ten lakier odbijający światło ulicznych lamp… Chwile, które są szalenie przyjemne.

I to wszystko w aucie, które czułem, że pasowało do mnie. Właśnie A4. Ja z moim wiekiem do osób z łysiną na głowie nie należę, więc A4 byłoby właśnie autem, które z gamy Audi wybrałbym. Jest uniwersalne, praktyczne, wygląda efektownie, ma do wyboru sporo różnych wariantów silnikowych. Rzadko kiedy używam w stosunku do auta testowego określenia „moje”, ale tutaj po prostu musiałem. To takie przyjemne myśleć, że przez tydzień jest się właścicielem tak dobrego auta.

Coś mi się spodobało:
+ osiągi 2.0TFSI
+ napęd quattro
+ jakość wykonania wnętrza
+ wygląd zewnętrzny

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
- mógłby mniej palić
- trochę mało miejsca w drugim rzędzie siedzeń

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1984cm3
Typ napędu: 4x4
Moc maksymalna: 211KM (przy 4300-6000 obr/min)
Maks. moment obr.: 350Nm (przy 1500-4200 obr/min)
Skrzynia biegów: 7-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4701/1826/1427
Pojemność bagażnika w litrach: 480
Masa własna: 1565kg
Ładowność: 550kg
Rozstaw osi: 2808mm
Dane eksploatacyjne producenta (test)
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 6,5 s
Prędkość maksymalna: 245 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 6,4l/100km (7,5l/100km)
Zużycie paliwa – miasto: 9,4l/100km (12l/100km)
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 7,5l/100km (10l/100km)
Pojemność zbiornika paliwa: 64 litry
Emisja CO2 [g/km]: 174
Cena – od 115 600
Cena testowanego egzemplarza – ok. 230 000 zł