[Ach, gdyby tak na dobrym audio] Kylie Minogue – Confide in Me #1

Kylie Minogue - Confide in Me

Zacznijmy od przydługiego wstępu, w którym wyjaśnię wam, co, jak i dlaczego. Z bardzo prostego powodu – bo uwielbiam słuchać muzykę. Jeśli chodzi o grę na jakimkolwiek instrumencie, to jestem kompletnym beztalenciem. Dobrym głosem nie zostałem obdarzony, ale jeśli jadę samochodem i trafi się kawałek, który akurat lubię, śpiewam pełną piersią – albo będąc w towarzystwie, przynajmniej mruczę. Gdy droga robi się pusta, jestem niczym dziewczyna za kierownicą z pewnego teledysku grupy Serebro.Lubię się dzielić tym, co uważam za godne uwagi, więc zarządziłem powstanie mojej własnej, autorskiej i w pełni subiektywnej serii pod tytułem „Ach, gdyby tak na dobrym audio”. Z reguły potępiam tych, którzy słuchają głośnej muzyki jadąc z otwartymi szybami, ale niejednokrotnie robię to samo – raczę przechodniów ułamkami piosenek, które w moim mniemaniu są najlepsze na świecie. Bo, umówmy się, takie są 😉

Rzadko kiedy usłyszycie tu piosenki, które w radiu puszczane są prawie tak często jak niektóre denerwujące reklamy. Już prędzej dojdzie do sytuacji, w której to dopiero po premierze właśnie tutaj, staną się one popularne 😉 Niech ta seria będzie dla was źródłem muzyki do słuchania podczas jazdy samochodem. Tymczasem czas na pierwszy utwór, który dostąpił zaszczytu bycia yyy… pierwszym.

Jeśli jesteś z wcześniejszej połowy lat 90, to prawdopodobieństwo, że nie słyszałeś o tej australijskiej piosenkarce (oraz aktorce) jest znikome. Kylie Minogue (właściwie Kylie Ann Minogue), bo to właśnie o niej mowa, urodziła się 28 maja 1968 roku w Melbourne.

Na koncie ma wiele przebojów. Z singlem The Loco-Motion w 1987 wspięła się na pierwsze miejsce listy przebojów w Australii. To jednak za sprawą drugiego hitu (I Should Be So Lucky) dała się poznać na arenie międzynarodowej.

Ja jednak chciałbym skupić się na przeboju z 1994 roku, który uważam za jeden z najlepszych utworów tej Australijki. Mówię tu o Confide in Me. Kawałka tego nie da się zakwalifikować do jednego gatunku muzycznego. Myślę, to właśnie jego różnorodność tak mnie zafascynowała. Mogę słuchać go godzinami. Jest chyba na każdej playliście z którą wybieram się w podróż. Nie sposób jest pominąć ten utwór. No i ten refren ze skrzypcami w tle (tak mi się wydaje…) pozwala zamknąć oczy (nie, nie próbujcie tego w czasie prowadzenia auta) i marzyć. To wyższy poziom muzyki. Parafrazując tytuł utworu, zaufajcie mi i dopilnujcie, żeby ten utwór znalazł się również na waszej samochodowej playliście. Tymczasem do słuchania marsz!

PS. Wiedzieliście, że w teledysku do Can’t Get You Out of My Head, Kylie jechała De Tomaso Mangustą?