Volkswagen Up! – małe jest wielkie

Małe auta są świetne. Testowanie ich to z reguły przyjemność. Nie wymaga się od nich wiele, więc bardzo rzadko zawodzą. Z reguły nie są zbyt skomplikowane, więc teoretycznie trudno jest w nich coś popsuć.

Nowość od Volkswagena to właśnie jeden z ich przedstawicieli. Nazywa się Up! i chce zwojować rynek niską ceną (o której słów kilka później) i niewielkimi gabarytami bardzo przydatnymi w mieście. Jak się jednak okazuje, to nie jedyne jego zalety.

Mój test Up-a miał podłoże poniekąd osobiste. Wojtek wybrał małego Volkswagena jako jedno ze swoich ubiegłorocznych aut roku. Ja tymczasem wciąż miałem w pamięci sytuację, która wydarzyła się jakiś czas temu – Wojtek zrobił mi niespodziankę i przetestował wybranego przeze mnie z tej samej okazji Peugeota RCZ. Zemsta musiała być słodka i akurat nadarzyła się ku niej okazja. Wreszcie mogłem dokonać odwetu. Umówiłem się na test Up!-a.

Małe czarne

Odebrałem go jakiś czas później – w trzeba przyznać – bogatej wersji. Na zewnątrz elegancki czarny lakier, sportowe (to ich nazwa) felgi, nieprzekombinowane, raczej klasyczne i proste kształty oraz trochę lepsze wyposażenie patrzące na mnie przez duże szyby sprawiły, że patrzyłem na nie mojego Up!-a trochę jak na małe auto premium.

Podobno pierwsze osiem sekund jest najważniejsze podczas nowej znajomości. W tym czasie nastawiamy się do osoby pozytywnie lub negatywnie. Up! może do rodzaju ludzkiego nie należy, ale tutaj ta zasada chyba zadziałała. Obszedłem auto dookoła i trzeba przyznać, że mi się spodobało. Po co silić się na niepotrzebne wodotryski, skoro można zrobić coś prostego, trochę przypominającego pudełko, ale jednak sprawiającego, że z przyjemnością się za nim obejrzymy?

Właśnie osiem sekund zajął mi wspominany obchód i już dobrze nastawiony do najmniejszego Volkswagena, pociągnąłem za klamkę. W oczy, pierwsze rzucają się drzwi, które są po prostu za długie. Fajnie się z nich korzysta na pustym parkingu, ale jeśli ktoś nas trochę zastawi, trzeba naprawdę wciągnąć brzuch, żeby móc wsiąść. Złotym środkiem wydaje się tu być rozwiązanie z pięcioma drzwiami. Te dodatkowe z tyłu automatycznie sprawiają, że przednie są krótsze.

Up! górą!

Druga rzecz, którą zauważymy po zajęciu miejsca w środku, to spora jak na takie auto przestronność wnętrza. Up! zawdzięcza to głównie dużemu rozstawowi osi – większemu niż w nowej Pandzie. Praktycznie nie istniejące zwisy pomogły nie tylko w wydysponowaniu dużej ilości miejsca z przodu, ale również akceptowalnej z tyłu. Bez bicia przyznam się, że nie jechałem Up!-em w więcej niż dwie osoby. Test ilości miejsca dla pasażerów w drugim rzędzie odbył się następująco – pochyliłem przednie fotele, wszedłem, usiadłem, siedzenia wróciły do poprzedniej pozycji, posiedziałem jakieś 5 sekund i wysiadłem z pewnym podziwem dla małego Volkswagena.

Pomiar pojemności bagażnika był już jednak nieco bardziej wyszukany. Na jakieś 30 minut, Up! zamienił się w wersję van. Drugi rząd foteli poległ po naciśnięciu dwóch magicznych przycisków. Do bagażnika chcieliśmy włożyć dwa kartony potrzebne do testu systemu automatycznego hamowania (więcej o nim później). Jeden to opakowanie po 37” telewizorze, drugi służył za to do przewozu skrzynki warsztatowej. Niosąc je słyszałem za sobą głos kumpla, który twierdził, że „no co ty… nie wejdzie”. Otóż weszło. Bez najmniejszego problemu.

Incepcja

Pozbawieni możliwości korzystania z centralnego lusterka wyruszyliśmy na test. Byłem na tyle mądry (lub brakowało mi odwagi), że system automatycznego hamowania postanowiłem sprawdzić na wiezionych przez nas kartonach (zamiast w ruchu ulicznym). Efekt możecie zobaczyć na jakże profesjonalnym filmiku. Przescrollujecie tam później, a tymczasem zdradzę wam, że działał wyśmienicie. I to za każdym razem. Kolega trzymający kartony (tak wiało, że czasem ciężko było je utrzymać w ryzach) miał na początku pewne obawy, ale na szczęście dla niego, wszystko szło zgodnie z planem. Maska Up!-a nie czuła tego, co Mazda 626 w pewnym serialu. Może poza momentem, kiedy owe kartony faktycznie przewrócił wspomniany wiatr. Sekstylion ujęć. Mamy to!

Up! nie miał ze mną lekko. Przyzwyczajony do jazdy po mieście, opuścił jego granice ze mną i moją dziewczyną na pokładzie. Udaliśmy się na Ułęż na pewną imprezę. Podróż w obydwie strony przebiegła bez większych problemów. Bawiliśmy się szyberdachem, którzy zamykając się przy większej prędkości wydawał dźwięk lądującego odrzutowca. Po pewnym jednak czasie zabawa stała się niebezpieczna dla naszego średniego spalania. Motor niczym przez plastikową słomkę podczas całej trasy wypił około 16,4l, co daje średnio 4,1l/100km.

Co ciekawe, w trasie było nie tylko oszczędnie, ale też całkiem komfortowo. Jak na auto wielkości wózka na zakupy, Up! zachowywał się poprawnie. Oczywiście z racji niewielkiego silnika bez turbiny konieczne były redukcje z 5 na 3, a mijane tiry trochę nami chybotały. Poza tym – siedzenia płaskie jak deska do prasowania nie dały się naszym plecom zbytnio we znaki. Trasy około 200km nie są problemem.

Korek na korku

W miejskich klimatach Up! czuje się świetnie. Czy to zaskoczenie? Nie. Przeciskanie się w korkach, parkowanie – przyjemność. Fajnie zestopniowana skrzynia sprawia, że nasza ręka bez drgawek obrzydzenia do niej sięga. Ciekawym atutem małego Volkswagena jest wspomniany system, który zapobiega najechaniu na pojazd nas poprzedzający. W zwykłym aucie wystarczy jedna sekunda nieuwagi, a przysłowiowo siedzimy. Tutaj jeśli toczymy się poniżej 30km/h i zagapimy się, Up! zahamuje sam. Niby nie jest to nowinka techniczna, ale za to niespotykany dotychczas element wyposażenia takiego małego autka. To system, który warto dodać w konfiguratorze, bo prędzej czy później docenimy go.

Godnym uwagi jest też system Maps&More, czyli połączenie nawigacji i komputera pokładowego w jednym. Za pomocą urządzenia przypominającego zwykły GPS, możemy poznać choćby aktualne spalanie, średnią prędkość, przebieg podróży (na jednym ekranie), zmienić piosenkę czy stację radiową (można zrobić to również zwykłymi przyciskami), temperaturę oleju czy tę na zewnątrz lub nawet obecne obroty silnika. Jeśli przebrniemy przez bardzo proste w obsłudze menu, natrafimy na wskazówki pokazujące nam to, czy jedziemy oszczędnie. Zostaną one nam zaprezentowane w postaci wykresów. Ogólny zamysł systemu Maps&More jest świetny. Wykonanie również nie pozostawia wiele do życzenia. Może tylko czułość samego ekrany mogłaby być większa, a cała ta zabawka mogłaby być w standardzie już od podstawowej wersji.

Ceny

Ceny Up!-a zaczynają się od 31 290 zł w wersji take up!. Dostajemy tutaj praktycznie gołe auto z bardzo skąpymi możliwościami personalizacji. Na pochwałę zasługuje fakt, że już take up! ma standardzie ESP i cztery poduszki powietrzne. Mimo to trudno nazwać auto z podstawowym wyposażeniem za optymalne. Lepiej spojrzeć w kierunku wyższej o jeden poziom move up!. To już wydatek 34 390 zł. Dzisiaj raczej nie da się obejść bez radia – w pakiecie z klimatyzacją płacimy za nie 2190 zł. Testowany egzemplarz z choćby szklanym dachem, system Maps&More czy perłowym, czarnym lakierem kosztował około 50 700 zł. Sporo.

Ciężko byłoby jednak tej recenzji nie zakończyć pozytywnymi słowami. Małe autko Volkswagena to powiew świeżości z Wolfsburga. Nowa nazwa wprowadza przyjemne urozmaicenie w gamie aut, którą mógłbym wymienić jednym tchem po wybudzeniu o 2 w nocy. Up! ma to do siebie, że może być tani, ale jeśli zechcemy, zrobimy z niego małe autko zahaczające elegancją o klasę premium. Wszystko zależy od zasobności naszego portfela. Czy Volkswagen wreszcie stworzył prawdziwe auto dla ludu? Tak – jest nim bez wątpienia Up!.

Mateusz Pietruszka
mateusz@motofilm.pl

Coś mi się spodobało:
+ przestronność wnętrza
+ niska cena podstawowej wersji
+ całkiem żwawy i oszczędny silnik
+ system Maps&More
+ ESP i 4 poduszki powietrzne w standardzie w każdej wersji

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
– cena Up!-a szybko idzie w górę po doposażeniu
– niektórych irytują blaszane elementy drzwi czy wnętrza bagażnika

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 999cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 75KM (przy 6200 obr/min)
Maks. moment obr.: 95Nm (przy 3000-4300 obr/min)
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 3540/1641/1489
Pojemność bagażnika w litrach: 234/934
Masa własna: 929kg
Ładowność: 436 kg
Rozstaw osi: 2420mm
Dane eksploatacyjne producenta (wg. komputera)
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 13,2 s
Prędkość maksymalna: 171 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4l/100km (testowe – 4,1)
Zużycie paliwa – miasto: 5,9l/100km (testowe – 5,9)
Zużycie paliwa – cykl mieszany 4,7l/100km (testowe – 5)
Pojemność zbiornika paliwa: 35 litry
Emisja CO2 [g/km]: 108
Cena podstawowego egzemplarza move up! – 31 290 zł
Cena testowego egzemplarza high up! – 50 700 zł