Skoda Yeti 1.8 TSI – prawdziwie miejskie auto

skoda-yeti-18

Wreszcie w mojej dłoni wylądował kluczyk do Yeti – Skody Yeti. Nawet nie wiecie jaki ubaw miał ze mnie nasz redakcyjny Sebastian, kiedy zwierzałem się z mojego gorącego oczekiwania na test tego auta. Niczym mantrę powtarzał, że to przecież tylko Skoda.

Cała historia zaczęła się dość dawno, bo w sumie już w momencie pierwszego spotkania z Yeti zaiskrzyło między nami. Po prostu polubiłem to auto. Na szczęście przyszedł moment, w którym wreszcie mogłem pełnoprawnie usiąść za jego kierownicą i odjechać w siną dal – dokładnie na siedem dni.Grunt To Dobre Towarzystwo

Ze mnie taki typ, że nie odwracam głowy tylko za Ferrari, Lamborghini czy Porsche. Tak, to wspaniałe auta. Do nich jednak wzdycham w inny sposób – robiąc jednocześnie zdjęcie. Mam już za sobą etap krycia się z tym. Niektórzy uważają, że robię przysłowiową „wiochę”, ale przecież Grunt To Dobre Towarzystwo – seria, którą zapewne część z was zna z naszego facebookowego profilu.

Oczywistością jest, że nie fotografuję zwykłych aut. O ile kierowca Bentleya pomyśli, że robię zdjęcie autu, a nie jemu, o tyle siedzący w takiej Yeti mógłby uznać mnie za prywatnego detektywa nasłanego przez podejrzliwą żonę. Nie, tak nie robię. Zostaje mi tylko delikatne pociągnięcie oczami za samochodem.

Tak było z Yeti. Kluczyki w dłoń, dowód do portfela. Przede mną 160 rączych jeleni, 6 biegów i napęd 4×4. Śniegu nie widziałem już dość dawno, wiec przydatność tego ostatniego uznałem za równą zeru. Niby prześwit jakiś tam jest, ale w teren nie odważyłbym się wjechać. Tak ni w pięć ni w dziewięć zacząłem od 4×4, ale dobra, kontynuujmy.

Wpadka na budowie

Moje założenie o zerowej przydatności szybko zweryfikowało życie. Na moją korzyść, a raczej niekorzyść. Na korzyść, bo nie kusiło mnie sprawdzanie, czy wjedzie „jeszcze tutaj…”. Na niekorzyść, bo kurde utknąłem. Sytuacja była szczerze mówiąc komiczna, bo przednie koła zakopały się w wilgotnym piasku na zjeździe prowadzącym do budowy nowej drogi, a jedno tylne wisiało w powietrzu. Połowa Yeti stała po felgi w piasku, druga natomiast bardzo chciała złapać pełną przyczepność w miarę utwardzonej drogi. Z wszystkich możliwych stron zaczęli nadciągać robotnicy z milionem różnych narzędzi, koparka zaczęła na mnie cofać, wywrotka 10 razy większa ode mnie zrzucała piasek… zginę, nie inaczej.

Ale to ja… ja jestem opanowany. Prawie zawsze. Na szczęście tutaj byłem i bujam się Yeti, i bujam… Jest! Wyjechałem! Niczym w GTA, robotnicy zaczynają mnie gonić. To nic. Wystarczy, że wcisnę pedał gazu odrobinę mocniej – to co przed chwilą wydawało się być miejscem mojej śmierci, w lusterku jest już wielkości komara, który właśnie na nim siedział.

160-konny silnik w tym aucie to po prostu ideał. Naprawdę. Szybko rozpędza sporą budę i daje przyjemność z jazdy. Wyprzedzanie z nim to absolutnie żaden problem. Dynamiczna jazda w mieście? Nie widzę przeciwskazań. Pomaga w tym jeszcze sześciobiegowa skrzynia, której przełożenia wchodzą mimo tego, że z praktycznie niezauważalnym oporem, to pewnie. Jeśli jeszcze do tego dołożymy sprzęgło, do którego wciśnięcia wymagany jest nacisk wytwarzany przez spadające piórko, otrzymujemy auto mega przyjazne kierowcy.

Tankuję…

1.8 ze wspomnianymi 160KM musi wypić. Na szczęście z reguły nie jest zbyt spragnione. Producent obiecuje, że poza miastem spalimy 6,9l/100km. Mi udało się zejść do 7,1l. Jak sytuacja wygląda w zatłoczonych miejskich arteriach? Cóż – moje średnie wyniki to okolice 11l. Nie są to rekordowo niskie wartości, ale w zamian dostajemy świetną dynamikę i przyjemność z jazdy.

Ważnym elementem jest też prowadzenie. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się takiego dobrego czucia na kierownicy w trasie czy w mieście. Nerwowość nie występuje. Pewnymi ruchami wchodzimy w zakręty. Bez kurczowego ściskania kierownicy – przyjemnie grubej zresztą. Sporej części dziur nie zauważamy, bo duże koła skutecznie je niwelują. Yeti idealnie wpasowuje się w nasz marsjański krajobraz. Prawie 100 km podróży w znacznej części po drodze dziurawej jak szwajcarski ser pokonałem z uśmiechem na twarzy. Nie mam cienkich jak naleśniki opon, zawieszenie radzi sobie z luzem w majtkach. To takie błogie uczucie – jechać i mieć świadomość, że nic się nie psuje ani nie rysuje.

Po prostu Skoda

Czas na wnętrze. Chyba każdy widział wnętrze którejś z nowych Skód – jeśli nie masz takiego auta na podwórku, to podjazd któregoś z sąsiadów na pewno jakaś okupuje. Jest prosto, logicznie i funkcjonalnie. Plastiki są różne – znajdziemy te twarde i te miękkie. Na szczęście nie wyglądają jakby to były przetopione chińskie zabawki. Do tego kilka przydatnych schowków i podłokietnik – to już standard. Moją uwagę zwróciły jednak dwie rzeczy. Ten konkretny egzemplarz wyposażony był w inne niż zwykle fotele – sportowe. Taka jest ich nazwa i ze sportem niewiele mają wspólnego. Mogą się jednak nazywać jak tylko chcą – nawet babcine czy kubełkowe. Bez względu na to, mam o nich świetne zdanie. Są wygodne, dobrze podtrzymują boczkami i też całkiem fajnie wyglądają. Druga sprawa jest w zasadzie banalna i odkryłem ją w głupi sposób.

Jeśli mam być szczery, to nie ja dokonałem tego odkrycia. Chodzi o osłony przeciwsłoneczne. Zabawa w korku skutkowała tym, że zauważyłem coś pod tą znajdującą się przede mną. Myślę – hmm… fajne miejsce na jakieś dokumenty, karteczki albo co. Oczywiście nie omieszkałem podzielić się swoim znaleziskiem z kumplem. On jednak postanowił to przeegzaminować i od razu zobaczył, że na dokumenty to to raczej nie jest… A wiecie co to? Podwójna osłona przeciwsłoneczna! Jedną rozkładasz, odkładasz na lewą stronę, żeby nie raziło słońce z boku, a drugą możesz rozłożyć w miejscu poprzedniej. To jest mega użyteczne rozwiązanie. Antidotum na słońce, które co chwila zmienia miejsce świecenia. Zapewne zaraz ktoś się odezwie, że przecież takie coś było już w jakimś Fordzie czy Chevrolecie w 1968 roku razem z silnikiem 12l bla bla bla, a w czymś produkowanym obecnie to standard. Spoko, ja widzę to pierwszy raz. Czy Skoda chce za taki ficzer miliony? Może Audi czy BMW by tak zrobiło, ale na szczęście to czeska marka i zapłacimy za taką wygodę jedynie 200 zł. Po prostu must-have.

Przestronny yeti

Kolejną zaletą Yeti jest przestronność. Z racji swojej wysokości nad głową mamy multum miejsca. Z tym na nogi też nie jest źle. Zajmując miejsca z przodu czy z tyłu, możemy spokojnie delektować się podróżą i widokami za oknem. Fajnym mykiem jest możliwość regulacji pochylenia tylnych oparć – niewielka, ale w dłuższej podróży może się przydać. Jeśli natomiast zechcemy zapakować do bagażnika coś większego, nie powinno być problemu. Siedzenia składają się całkiem łatwo – ¾ naszego cielska wchodzi do bagażnika i silnym ruchem pociąga za wajchę popychając ją jednocześnie do przodu. Kolejnym minusem tego rozwiązania jest to, że owe fotele nie są zbyt stabilne po złożeniu i szczególnie ten środkowy lubi się bujać.

Ale to nic. Bo Yeti to świetne auto. Jeśli chcecie mieć przyjemność z jazdy, koniecznie zamówcie je z tym silnikiem – 1.8 TSI 160KM. Nawet zakrywając oczy na to, co pod maską, można stwierdzić, że otrzymujemy konkretny kawał auta, który z napędem 4×4 (w testowanej wersji silnikowej jest w standardzie) da wam pewność wyjechania zimą z zasypanego parkingu. O banale typu załadunek całej rodziny na wakacje nie wspomnę. Miasto, czy trasa – w obydwu tych miejscach wasz nowy przyjaciel odnajdzie się wyśmienicie. Skoda Yeti to jeden z tych SUV-ów, które po prostu chciałbym mieć.

Mateusz Pietruszka
mateusz@motofilm.pl

Coś mi się spodobało:

+ świetny silnik
+ przyjemna praca skrzyni biegów
+ ergonomiczność, funkcjonalność i przestronność wnętrza
+ przyjemność z jazdy
+ możliwość zamówienia napędu 4×4

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
– wyraźnie trzeszczące nadwozie przy jeździe po wertepach
– brak możliwości po prostu podłączenia odtwarzacza do usb – konieczne kupienie specjalnej przejściówki

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1798cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 160KM (przy 4500-6200 obr/min)
Maks. moment obr.: 188Nm (przy 1500-4500 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4223/1793/1691
Pojemność bagażnika w litrach: 405/510 (w zależności od pochylenia tylnych siedzeń)
Masa własna: 1505kg
Ładowność: 620kg
Rozstaw osi: 2578mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 8,4 s
Prędkość maksymalna: 200 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 6,9/100km
Zużycie paliwa – miasto: 10,1l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany 8,0l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 60 litry
Emisja CO2 [g/km]: 189
Cena podstawowego egzemplarza 1.8TSI – 86 850 zł
Cena testowanego egzemplarza – 109 100 zł