Lepiej być nie może. Mercedes-Benz S500 4Matic w teście

Najsłabszym ogniwem w prezentowanym dziś Mercedesie jest… sam kierowca. A ściślej mówiąc drzemiące w nim demony. Uwierzcie mi – mając 435 KM pod prawą stopą naprawdę trudno oprzeć się pokusie mocniejszego wciśnięcia gazu. Niestety realia naszych dróg szybko sprowadzają nas na ziemię. Potulnie zwalniamy, a do walki o nasze serce staje największa zaleta klasy S, czyli luksus. Wszechobecny luksus. To auto w ciągu zaledwie kilku dni wywróciło do góry nogami moje samochodowe wartości. Od tej pory świat nie jest już taki sam.

Zaczęło się niewinnie – małym opóźnieniem w odbiorze auta. Kiedy usłyszałem „Niestety zaszła mała zmiana w planie… ponieważ S250 CDI jeszcze nie wróciła” oblał mnie zimny pot. „No to koniec” – pomyślałem. Jednak usłyszałem coś jeszcze: „Dostaniesz S500 4Matic, może być?”. Założę się, że 99,99 % z was właśnie się uśmiecha. Dodam, że ja ten uśmiech na twarzy mam do dziś. Wtedy udało mi się z siebie wydusić tylko: „Nie, no pewnie, nie ma sprawy”.

Pierwszy kontakt z samochodem przypominał kubeł zimnej wody, gdyż zobaczyłem jego metkę z ceną. Ponad 700 tysięcy złotych za błyszczącą czarną limuzynę o gabarytach lotniskowca. A ja zaraz w nią wsiądę i wyjadę w zatłoczone miasto, gdzie każdemu się śpieszy, a przycierki i stłuczki to szara codzienność. Nogi miałem jak z waty. Do poznania wszystkich funkcji, jakie były dostępne na pokładzie, spokojnie można by poświęcić osobny semestr na uczelni, dlatego też postanowiłem zająć się tym później i ruszyć na żywioł.

Niesamowita cisza w kabinie to pierwsza rzecz jaka towarzyszy nam po zamknięciu drzwi. Czułem się, jakbym siedział w czyimś gabinecie kompletnie odizolowanym od świata zewnętrznego. Wnętrze pachniało skórzaną tapicerką, co w sumie nie dziwi, skoro wykończono nią nawet podsufitkę… Ogromny miękki fotel, a przed nim koło kierownicy przypominające trochę ster jachtu. Pora ruszać, zanim ochroniarz zwróci mi uwagę, że wrastam tu w ziemię.

Duszę przycisk start, silnik budzi się do życia. Przynajmniej tak mi się zdaje, ponieważ w środku praktycznie w ogóle go nie słychać. Chwytam za umieszczoną przy kierownicy dźwignię zmiany biegów, odpuszczam hamulec, a auto leniwie stacza się z chodnika na jezdnię. Wyjeżdżam.

Przez pierwsze kilometry czuję się jak nadopiekuńczy ojciec, który widzi jak inne dzieciaki biegają wokół jego pociechy. Wszyscy jadą za blisko, za mało uważnie, bez wyobraźni! Ciągle myślę o cenie i potencjalnych stratach… Miał być komfort, ale póki co jest mega stres. Dojechałem do najbliższego parkingu, wysłałem Sebastianowi kilka zdjęć żeby zamieścił je na naszym profilu na Facebooku i stwierdziłem, że muszę trochę odpuścić i wyluzować. W końcu to ma być przyjemność, a nie początek nerwicy.

Drugie podejście do S500 zacząłem od tylnej kanapy, a raczej od dwóch indywidualnie ustawianych foteli, które się tam znajdują. Jest tu tyle przestrzeni, że w normalnym rodzinnym aucie spokojnie zmieszczą się dwa rzędy siedzeń. Zamiast tego mamy mnóstwo miejsca, klimatyzację, monitory w przednich zagłówkach, masaż, wentylację, podgrzewanie oraz możliwość położenia oparć. To nie żadna business class, to już prawdziwa pierwsza klasa. Do tego grube dywany na podłodze, elektrycznie zasłaniane żaluzjami okna… jeszcze tylko kominek i żyrandol, a wyposażenie byłoby chyba kompletne.

Ponownie siadam za kierownicą. Jedyną rzeczą, do której nadal nie mogę się przekonać jest kolor tapicerki pakietu Designo. Po prostu nie mój gust, ale wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Skupiam się zatem na okiełznaniu starannie wykończonego kokpitu. Sięgam do wielofunkcyjnego pokrętła, a na centralnym wyświetlaczu pojawiają się kolejne funkcje, których mnogość zawstydzi niejednego smartfona. Ustawienie foteli, pneumatyczne zawieszenie, rodzaj podświetlenia kabiny, zmieniarka, DVD… to auto jest „wszystkomające”. Instrukcja obsługi grubością przypomina podręcznik do makroekonomii – to chyba tyle w tym temacie.

Wpinam do USB swojego pendrive’a – znane mi dotąd kawałki brzmią jakby lepiej. To „jakby” jest zasługą systemu surround firmy Harman Kardon. „Jakby lepiej” to sumie jakby jednak złe określenie – „genialnie” bardziej mi tu pasuje. Teraz całą moją uwagę skupia mały, okrągły guzik na kierownicy. To Sabine, przynajmniej ja ją tak nazwałem. Naciśnijcie go, powiedzcie jej czego chcecie (zmienić radio, znaleźć najbliższą stację benzynową itp.), a Sabine od razu to za was zrobi. Jest jak dobra asystentka: szybka i rzeczowa.

Ruszam spod świateł, tym razem ostrzej – moim celem jest 100 km/h. W S500 zajmuje to jedynie pięć sekund. Odpuszczając gaz czujemy się jak dzieci, którym za wcześnie zabrano zabawkę. Jak to już?! Trzymajcie jednak nogę dalej w podłodze, a po kilku kolejnych sekundach na liczniku pojawi się wartość, za którą na autostradzie przywita was ekipa programu „Uwaga pirat”.

Uzależnia nie tylko sama prędkość, ale też cała symfonia dźwięków benzynowego V8. Niesamowite wrażenie robi łatwość, z jaką S500 zbiera się dosłownie przy każdej prędkości. 700 Nm czeka na wasze rozkazy już od 1800 obr./min. Nieważne zatem czy jedziecie 60 czy 130 km/h – tu zawsze głębsze wciśnięcie gazu wbija wszystkich w fotele. Czarny kolos z gwiazdą na masce wyrywa do przodu, a świat za oknem staje się coraz bardziej rozmazany. 7-biegowy automat szybko mieli biegami, a jeśli i tego wam będzie za mało, to zawsze możecie pobawić się manetkami przy kierownicy. Jedyną uwagę zgłaszam do opóźnionej reakcji skrzyni na kick down. Z tym jednak spokojnie da się żyć.

Przyznam, że podróżowanie tym autem po wiecznie rozkopanej i dziurawej Polsce to prawdziwa przyjemność. Jeśli włodarze z GDDKiA przemieszczają się takim autem na co dzień, to tłumaczy ewidentny brak postępów na jezdniach. Dzięki pneumatycznemu zawieszeniu po prostu nie dostrzegają, tego co widzi (a raczej czuje) cała reszta. Po kilkugodzinnej podróży wysiadamy z niego bez śladu zmęczenia. S500 płynie ponad nierównościami, nie przechylając się nawet zbytnio w szybkich zakrętach. Pokonanie tych ostatnich rozpoznajemy praktycznie tylko po aktywnych fotelach, które dopompowując boczki oparć przytrzymują nasze ciała. Sprawny napęd na cztery koła oraz precyzyjny układ kierowniczy sprawią, że szoferzy stracą pracę – żaden właściciel tego auta nie zamieni miejsca za kierownicą na tylny fotel.

Nie przeszkadzają również ani tłok, ani korki. Ustawiamy aktywny tempomat, S-klasa bada odległość i sama przyspiesza / hamuje zawsze z bezpiecznym odstępem od poprzedzającego nas auta. Mercedes znalazł również receptę na problemy niektórych kierowców z jazdą po zmroku. Dzięki jednemu przełącznikowi prędkościomierz zmienia się w czarno-biały ekran systemu Night Vision, gdzie widać wyraźny obraz z kamery na podczerwień. To robi wrażenie.

Podobnie niestety jest ze spalaniem. Prawy pedał w podłodze, a w baku pojawi się wir znany nam z wanny. Przy ostrej jeździe paliwa w S500 ubywa dosłownie w oczach. Śledzenie niknącego z każdą chwilą zasięgu z pewnością nie należy do przyjemności. Średni wynik zużycia z miasta, 18.5 l/100 km, mówi chyba sam za siebie. Jadąc jednak rozsądniej w trasie (dystans ok. 720 km) udało się nam uzyskać średnie spalanie 10.2 l/100 km, co jak na 2 tony masy i 435 koni pod maską nie jest wcale tak źle.

Na koniec gorzka refleksja, gdyż znowu przemawia przeze mnie materialista – zarówno cena, jak i zużycie paliwa są dla większości z nas astronomiczne i nieosiągalne. Jednak w zamian otrzymujemy ultrakomfortowe auto, które swoimi osiągami spokojnie zawstydzi 95% innych samochodów na drodze. Mimo, że klasa S jest z nami na rynku już od kilku lat, to nadal jej zaawansowana technologia budzi podziw. Podobnie jak wygląd i rozmiary.

Przestrzegam – nie róbcie tego błędu co ja i nie liczcie ile pensji musielibyście odłożyć na zakup takiej S500 w salonie. W końcu po co się tak dołować. Dzisiaj w Lotto była kumulacja – nie wiem jak wy, ale ja swój kupon puściłem. Sprawdzę wyniki. Jak wygram, to już wiem dokąd pójść po nowy samochód.

Wojtek Zuchora
mail: wojtek@motofilm.pl

fot. Krzysztof Tais + autor

P.S. Dziękujemy za pomoc w realizacji zdjęć pracownikom CTN Moszna-Zamek w woj. opolskim. (www.moszna-zamek.pl, Tel. 77-466-84-18).

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy, V8
Pojemność: 4663 cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 435 KM (5250 obr/min)
Maks. moment obr.: 700 Nm (1800-3500 obr/min)
Skrzynia biegów: 7-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 5096 / 1871 / 1479 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 560
Masa własna: 2000 kg
Ładowność: 610 kg
Rozstaw osi: 3035 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 5.0 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 7.6 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 13.8 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 9.8 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 83 litry
Emisja CO2 [g/km]: 229
Cena: od 492 500 zł

  • Mark&Levinson i Harman Kardon – wg. mnie dwa najlepsze sprzęty audio 🙂

  • Paweł Kaczor

    Bardzo fajnie napisany test. Po części rozumiem Cie Wojtku co czułeś jeżdząć tym autem. Podobne przeżycia towarzyszyły mi podczas jazdy BMW 740d. Co prawda to tylko Diesel i auto za 500 a nie 700 tys ale czytając Twój tekst wróciłem myślami do tych pięknych chwil gdy siódkemka była tylko moja 😉

  • rlx

    @Sebastian Rydzewski a Burmester czy wielokrotnie nagrodzony Beosound z Bang & Olufsen (pomijam już Lexicon Audio bo Rolls-Royce to inna galaktyka:) motoryzacji) ?? Levinsona nie słyszałem bo nie miałem nigdy okazji przejechać się Lexusem ale zestawy Harmana (przynajmniej te instalowane w Range Roverach) są jakości mizernej w porównaniu do pieniędzy jakie sobie za nie życzą

  • Przemek

    Piękne zdjęcia, świetny samochód.

  • „S-ka”, wiadomo, klasa sama dla siebie, synonim luksusu, niezawodności i dobrego smaku od wielu lat. Natomiast brawa należą się… fotografowi, bo zdjęcia są świetne. Ten zamek w tle, sceneria, piękna sprawa

  • Dawid

    Ciekawy test, bardzo rzeczowo opisany. Mercedes piękny, moja ulubiona wersja, jednak szkoda, że tylko na 19′, bo na 20′ AMG wyglądał by dużo lepiej 🙂
    Odczucia autora są prawdziwe, pamiętam gdy pierwszy raz usiadłem w S-klasie to pomyślałem tylko ” ale tu jest cudownie „, luksus jest czuć w tym samochodzie. Można tylko pozazdrościć właścicielowi 🙂

  • Wojciech

    Bardzo fajny artykuł. Piękne zdjęcia, wspaniały, piękny samochód mojej ulubionej marki. 🙂

  • Świetny artykuł, piękne auto, aż człowiek się rozmarzył żeby znaleźć się na Twoim miejscu;-) brawa również dla fotografa za świetne zdjęcia:-)

  • addam44

    LEPIEJ BYC NIE MOZE?:)
    Moze chyba bo wkrotce wychodzi nowa S-klasa.I oby jej wizualnie nie sknocili jak(moja subiektywna ocena) obecna E.

  • Mariusz

    Auto jest po prostu fantastyczne! Świetnie się prowadzi, wygodne, wygląda pięknie. Klasa E z resztą też. Pozdr dla fanów marki 😀

  • Piękne zdjęcia ! Kontrast zabytkowych murów z nowoczesnym mercedesem robi swoje .