Sayonara nudo? Test Mazdy 2 FL 1.5 MZR Exclusive Plus A/T

Życie w wielkim mieście to nie kolorowa bajka. Zamiast malowniczych serpentyn czy pustych autostrad codziennie stoimy w korkach i szukamy miejsca do parkowania. Ok., każdy z nas pewnie marzy o Porsche, Astonie czy Lambo, ale te auta nijak nie nadają do miejskiej jazdy. Tu idealnie sprawdzą się za to wszelkiego rodzaju wozidełka jak np. opisywany niedawno Nissan Micra z automatem. Ostatnio mieliśmy okazję przetestować jego konkurenta, czyli Mazdę 2, również z automatyczną skrzynią biegów. Zobaczcie który z nich okazał się lepszy.

Cool!
Z zewnątrz super. Ładny kolor, smukłe linie, lekko zadarty tył – to auto może się podobać. Jest z nami już czwarty rok, ale i tak na tle swoich konkurentów wygląda całkiem świeżo. W międzyczasie „dwójka” przeszła delikatny facelifting – przeprojektowano jej osłonę chłodnicy i oprawy świateł przeciwmgielnych, dorzucono inne alufelgi i dwie nowe barwy nadwozia.

Najważniejsze jednak, że już w niczym nie przypomina swoich lekko bezpłciowych przodków sprzed kilkunastu lat. Samochód przecież często kupuję się oczami, więc to, że coś jest praktyczne wcale nie musi oznaczać nudy (patrz pierwsze Demio). Zauważcie głęboko zaakcentowane przednie nadkola oraz wznoszącą się linię bocznych okien. Do tego klasyczne kształtem 15-calowe alufelgi i srebrną końcówkę wydechu. Naprawdę jest dobrze.

A funkcjonalność? Mamy duże boczne drzwi ułatwiające wsiadanie do środka. Przeszklone nadwozie i spore lusterka to dobra widoczność i bezproblemowe manewry. Żeby jednak nie było laurki, przyczepię się do klapy bagażnika – zamiast uchwytu do otwierania jest tylko zagłębienie na dłoń, co oznacza brudne ręce po pierwszym deszczu.

Color: Black, Size: M
Japończycy lubią twarde plastiki. Twarde i czarne. Było tak wewnątrz Micry, jest i tu. Na początku przesiadka z europejskich konkurentów powoduje lekkie zdziwienie (gdzie się podziały te wszystkie miękkości w kokpicie?). Na szczęście jakość i spasowanie tworzyw stoją na odrobinę wyższym poziomie niż w Nissanie. Do tego cała kabina sprawia wrażenie ciut większej. Szczególnie widać to na tylnej kanapie, gdzie spokojnie przewieziemy dwóch kumpli. Pytanie tylko, który facet używa „dwójki” do wożenia kumpli?

Projekt kokpitu to japońska asceza w najczystszej firmie. Deska jest prosta i na pewno łatwa w utrzymaniu czystości. Nie absorbuje  też niepotrzebnie uwagi kierowcy. Wszystko znajduje się tu dosłownie pod ręka – np. lewarek skrzyni biegów wystaje z konsoli środkowej. Jest to zazwyczaj bardzo wygodne, w naszym automatycznym egzemplarzu nie było jednak aż tak ważne. Ząb czasu najbardziej widać na oldschoolowym pomarańczowym wyświetlaczu radia, czy też na pokaźnej dźwigni zamykającej obieg powietrza. Nie szukajcie złącza USB, bo niestety nawet w topowej wersji go nie ma, nacieszcie się za to podgrzewaniem miękkich foteli, które jest seryjne w tym modelu.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to z pewnością będzie to kierownica. Dosłownie. I wierzcie mi – długo bym jej nie puścił. I to mimo, że można ją regulować tylko w pionie. Jest maleńka, gruba – po prostu w sam raz. Siadając za takim kółkiem zapominacie o pożyczeniu kluczyków od żony, zamykacie oczy i jesteście w… Mazdzie MX-5. Oczywiście zamykanie oczu najlepiej trenować na postoju, a nie podczas jazdy.

Amerykańska szkoła

Ręka do góry kto lubi zmieniać biegi? Prawda, że fajnie mieć kontrolę i samemu decydować na jakim biegu jedziemy? Do tego im więcej przełożeń tym lepiej – nawet jeśli chodzi o automaty (6 czy 7 w DSG albo nawet 8 w BMW). Inaczej sprawa wygląda za Oceanem. Założę się, że gdyby tylko było to możliwe, to już teraz jakiś kierowca wytoczyłby producentowi proces o odszkodowanie za konieczność wciskania sprzęgła. Oni po prostu lubią automaty, bez względu na wielkość auta czy ilość biegów.

Tak też jest i w Mazdzie, gdzie zamontowano amerykańską klasykę – czterobiegowy automat i tradycyjny silnik o całkiem sporej pojemności, bo 1.5-litra. Nie ma tu żadnego downsizingu, turbo ani nic dwusprzęgłowego. Taki zestaw oczywiście przy regularnym serwisowaniu oznaczać będzie długie i bezproblemowe użytkowanie. Do minusów zaliczyłbym jednak spalanie, które w warunkach miejskich oscyluje w granicy 8 l/100km. 80-konny trzycylindrowy motor Micry przegrywa tu zdecydowanie kulturą pracy, ale zużywa średnio od 1.5 do 2 litrów paliwa mniej na każde 100 km.

Zoom-zoom!
Podjeżdżacie pod światła, zapala się zielone, gaz wędruje w podłogę… i? W Micrze oznaczało to pojedynek kierowca – silnik, kto pierwszy skapituluje? Skrzynia CVT non stop trzymała wysokie obroty do momentu, aż się poddacie i zdejmiecie nogę z gazu. Dźwięk silnika przypominał pracę suszarki i był wyjątkowo natarczywy. Osiągi nie powalały, były raczej wystarczające. Mało frajdy.

A jak jest w Mazdzie? „Dwójka” od 0 do 100 km/h rozpędza się szybciej niż Nissan, bo w 11.9 s, a jej prędkość maksymalna to 170 km/h. Startujemy. Autko dzielnie ciągnie na jedynce aż do 60 km/h, wtedy jest gotowe na dwójkę. Na tym biegu pojedziecie do ok. 105 km/h, wówczas automat wrzuci wam trójkę. Poczekajcie jeszcze kolejne 30 km/h aż załączy się ostatni, czwarty bieg.

Nieco gorzej sprawa wygląda z działaniem kick-down’u np. podczas wyprzedzania. Automat owszem szybko zrzuca przełożenie na niższe, ale najpierw tylko słyszycie wyższe obroty silnika, a dopiero po chwili czujecie przyrost mocy pod prawą stopą. Na szczęście ten moment ‘nabierania siły’ jest i tak krótszy niż w Micrze, która wybitnie nie lubi takich manewrów.

Zostawiając na bok pracę napędu opowiem wam jeszcze o chyba najfajniejszej cesze tego samochodu – właściwościach jezdnych. Już się nie dziwię, czemu hasło reklamowe Mazdy to „zoom-zoom”. „Dwójka” pod względem prowadzenia i pracy zawieszenia bije Micrę na głowę. Jest ciut twardsza,  ma bezpośredni układ kierowniczy, a każdy zakręt pokonuje tak, jakby była to dla niej zabawa. Mnóstwo frajdy w małym (i nadal praktycznym) aucie. To lubię.

Podsumowanie
Póki co „dwójka” okazuje się lepszym autem od Micry. Z zewnątrz ładniejsza, w środku lepiej wykonana i ciut większa. Ma mocniejszy silnik, dzięki czemu szybciej przyspiesza. Niestety potrzebuje więcej paliwa, a jej zawieszenie może nie spodobać się osobom, dla których priorytetem jest komfort i wygoda. Sytuacja ulega zmianie gdy rzucimy okiem na cenniki obu modeli.

W Mazdzie wybór automatycznej skrzyni biegów oznacza konieczność kupna najbogatszej wersji Exclusive Plus, a ta kosztuje 57 200 zł. Sporo zważywszy na fakt, że nie dostaniemy w niej np. automatycznej klimatyzacji czy elektrycznie opuszczanych tylnych szyb. A Nissan? Wyjściowo jest tańszy o 10 tys. zł, dorzucając jednak obecne rabaty różnica rośnie do 15 tysięcy zł. W tym momencie minusy Micry mogą zejść na dalszy plan, a o wyborze zadecyduje zasobność waszego portfela lub zdolność kredytowa.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1498 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 102 KM (przy 6000 obr/min)
Maks. moment obr.: 133 Nm (4000 obr/min)
Skrzynia biegów: 4-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 3900 / 1695 / 1475 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 250 / 787
Masa własna: 1065 kg
Ładowność: 430 kg
Rozstaw osi: 2490 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 11.9 s
Prędkość maksymalna: 170 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.3 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 8.1 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6.3 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 43 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 146