Chevrolet – Aveo, Orlando i Camaro – co byście wybrali?

chevrolet camaro transformers gloGalerie handlowe – temat rzeka. O dziwo nie są one tylko miejscem, gdzie zaopatrujemy się w buty czy w soki Tymbark. Coraz więcej producentów decyduje się na wystawienie tam swojego auta do, nazwijmy to – wglądu publicznego.

Będąc ostatnio w jednym z takich obiektów, natrafiłem na egzemplarz Chevroleta Aveo. Uwierzcie lub nie – inne małe samochody mogą bać się konkurencji z jego strony. Aveo jest stosunkowo tanie, a przy tym prezentuje się wyśmienicie. Jeśli jeździ równie dobrze, powinniśmy mieć bestsellera.

Biorąc pod uwagę to, że auta nowe nie należą do najtańszych, wizyta w salonie Chevroleta jest obowiązkiem. W zamian za niewygórowaną cenę otrzymujemy bardzo przyzwoity samochód. Oprócz Aveo, świetnym przykładem jest tutaj Orlando. Nie jestem odosobniony w tych uczuciach.

Chyba każdy, kto miał okazję zasiąść za jego kierownicą, znajdzie w nim sporo plusów. Bardzo przestronne wnętrze i ciekawy, jak na siedmioosobowe auto, wygląd z zewnątrz, przemawiają na jego korzyść. Cena? Niższa od konkurencji.

Jest coś jeszcze dla wybrednych. Nazywa się Camaro i umówmy się – musi być w żółtym kolorze. Za 200 000 zł, czyli tyle ile np. za Audi A6 bądź bogato wyposażonego Volkswagena Sharana otrzymujemy wielką strzykawkę emocji.

Trudno je porównywać, ale Wy, fani motoryzacji, powiedzcie – co kupiłoby wasze serce?