BMW 530d xDrive – niektóre samochody są po prostu lepsze [TEST]

Marzenia to piękna sprawa. Temat niejednokrotnie podejmowany przez poetów i opisywany w przeróżnych wierszach. Gdybym parę lat wstecz uważał na lekcji polskiego, wiedziałbym zapewne, że wspominali o nich choćby Jonasz Kofta czy Adam Asnyk.

W marzeniach piękne jest kilka rzeczy. Po pierwsze nie kosztują, po drugie nie musimy o nich nikomu mówić, a po trzecie  sprawiają, że każdy jest równy, bo każdy może marzyć o tym samym. Bez żadnych sprzeczek.
Towarzyszą nam od najmłodszych lat. W pierwszych stadiach naszego życia marzymy o największych możliwych zabawkach, później już o trochę innych zabawkach, aż wreszcie dochodzimy do momentu, gdzie, przynajmniej większość z nas, chce założyć rodzinę, mieć własny, wspaniały i ogromny dom z kilkoma sypialniami. I coś jeszcze – dobry samochód, albo najlepiej dwa.

One też są częścią marzeń. Już od momentu pojawienia się Forda T, w głowach ludzi zaczynały kwitnąć jako coś, do czego posiadania chcą dążyć. Nie przeszkadzało im nawet to, że mogli go mieć w każdym kolorze jaki chcieli, pod warunkiem, że był to czarny.

W zasadzie nie musimy się oglądać aż tak daleko za siebie. Kilkanaście lat temu, na sławnego Fiata 126p, ogromna część społeczeństwa patrzyła jak mężczyzna wpatrzony w modelkę pozującą w Playboyu. Czasy się jednak zmieniają. Tak samo obiekty naszego motoryzacyjnego pożądania. Na bok jednak odstawiamy włoskie dzieła sztuki takie jak Ferrari, Lamborghini czy niemieckie, precyzyjne niczym skalpel Porsche.

Przed nami stoi BMW 5-series. Obiekt, który w marzeniach wielu ludzi figuruje na pierwszym miejscu. Obiekt, który podczas postoju przy ruchliwych arteriach miasta łapie zazdrosne i pełne podziwu spojrzenia przechodniów, niczym rybak rzucający sieć prosto w ławicę ryb. Obiekt, który mimo swojego raczej statecznego charakteru, potrafi zostać zganiony za wprowadzanie kierowcy w zbyt wyścigowy nastrój.

Poetów trudno odłożyć na półkę. Dlaczego? Bo jazda przysłowiową piątką to poezja,  którą akurat w tym przypadku, z chęcią analizujesz. Nasz konkretny egzemplarz wyposażony w xDrive i system zapobiegający przechyłom nadwozia (EDC) współgrają znakomicie. Nawet agresywniejsze wejście w ostry zakręt kończy się przyjaźnie – wielkim uśmiechem na twarzy kierującego. Niesamowitym uczuciem jest jazda takim samochodem idealnie na krawędzi jego wytrzymałości, kiedy opony zaczynają już delikatnie popiskiwać. To miejsce, gdzie inżynierowie BMW powiedzieli – dość.

Duże brawa należą się też kierownicy, która jest równie wyśmienita. Wieniec o odpowiedniej grubości, średnica również. Idealnie leżąca w dłoniach pomaga nam prowadzić piątkę jak po sznurku. W tych względach jestem bardzo rygorystyczny, a przed jazdą, poprzeczkę zawiesiłem bardzo wysoko. Jeśli nawet są delikatne momenty zawahania, mam uczucie ogromnego niedosytu. Tymczasem… udało się. Jest wyśmienicie.

Przerażeni znajdowaniem granic możliwości tego BMW mogą być tylko pasażerowie, którzy po wyjściu (jeśli nie w trakcie) będą wybałuszać oczy i krzyczeć, że z nami więcej nie jadą. Ale kto by się nimi przejmował. Ważne, że pławią się w luksusie.

Którego swoją drogą w BMW nie brakuje. Lista opcji jest, jak się zapewne spodziewacie, długa. Z tym, że wcale nie trzeba zaznaczać każdej możliwej, żeby było wygodnie. W zasadzie możecie pokusić się tylko o czterostrefową klimatyzację, a jeśli z tyłu jadą brzdące, to o ekrany w zagłówkach. Resztę można określić jako zbytek.

Zdziwieni raczej nie będziecie, jeśli wam powiem o tym, że fotele (w naszym egzemplarzu – sportowe – przynajmniej z nazwy) są szalenie wygodne. Długa trasa to czysta przyjemność. Jedziecie xxx km, wysiadacie, załatwiacie sprawę i wracacie. Nie z grymasem na twarzy, ale z uśmiechem, bo wiecie, co was czeka. Do tego, jeśli złapie was ochota na małe conieco w postaci szaleństwa w zakrętach, możecie być pewni, że nie wylądujecie na siedzeniu pasażera. Dobrze trzymanie boczne to kolejna zaleta tych foteli.

Jeśli tym razem na światłach złapie was ochota na odrobinę sportu… nie odchodzicie ze wstydem od rzuconej przez sąsiednie auto rękawicy. Ze spokojem przełącznikiem przy lewarku skrzyni biegów aktywujecie tryb Sport+ utwardzający zawieszenie, wyostrzający reakcję na gaz i zmieniający charakterystykę zmiany biegów (to nie jest wymóg konieczny, ale c’mon…), wciskacie lewą nogą hamulec, prawą zdecydowaniej  wduszacie gaz. Czerwone, czerwone, żółte. Odrywacie lewego platfusa i… właśnie w tej setnej  części sekundy spokój to tylko mgliste wspomnienie. 560Nm dosłownie wyrywa was z miejsca, głowa ląduje z impetem na zagłówku, mija 6,1 sekundy, wskazówka ochoczo przeskoczyła wartość 100 km/h i odważnie pnie się dalej. Aż do 250 (podobno).

Umówmy się jednak. Pomimo całkiem sporej mocy (259KM), 5-series to raczej nie maszynka do takich wyczynów. Mając ją jednak w M-pakiecie, trudno się oprzeć pokusie przynajmniej spróbowania.

Preferujący nie tryb Sport+, ale raczej Comfort będą równie zachwyceni. Docenią zapewne to, że właściwie wszystko znajduje się w zasięgu ręki. Tunel środkowy zaprojektowano tak, że gdy nasza kończyna tam spoczywa, palcami bez problemu sięgamy iDrive’a. A nim zrobimy chyba wszystko, oprócz rozebrania naszej pasażerki. Ale chyba nie chcemy, żeby akurat w tym wyręczyła nas maszyna.

Możecie nazwać mnie rozpuszczonym, bo chciałem mieć bmkę przeładowaną gadżetami. Stało się inaczej i… jestem szczęśliwy. Te wszystkie aktywne tempomaty z pięćdziesięcioma radarami, czujniki martwej strefy oraz inne tego typu elektroniczne smycze, odbierają jednak pewną część przyjemności z jazdy. Warto je mieć i w skrajnych przypadkach stosować, ale prowadzenie bez nich muszę uznać po prostu za przyjemniejsze. Takie psychiczne widzimisię.

Całość można podsumować tylko tak, że Niemcy po raz kolejny stanęli na wysokości postawionego im zadania – stworzenia czegoś lepszego, od tego, co uznawane jest za świetne. Bawarska piątka odnajdzie się w każdej sytuacji. Wtedy, kiedy na tylnej kanapie zajmie miejsce pan prezes, jak i wtedy, kiedy przyjdzie nam do głowy chęć nie tylko na odrobinę szaleństwa za jej kierownicą. 5-series, nawet bez miliona bajerów, to bajeczne auto, które jest marzeniem wielu ludzi. Mi pozostaje tylko przyznać, że świetnie ich rozumiem i przywołać tytuł wiersza Jonasza Kofty – „Trzeba marzyć”.

Co mi się spodobało:
+ fenomenalne prowadzenie
+ ogromna wygoda
+ wysoka jakość wykonania wnętrza
+ bardzo dobra ergonomia
+ świetny wygląd

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
– nie lubię samochodów bez wad…

O pomoc w znalezieniu przyczyny “choroby’ zwanej BMW poprosiłem znajomą panią psychologMagdalenę Giers (www.centrumteraz.pl). Oto jej opinia:

Ludzie chcą wywierać jak najlepsze wrażenie na innych, dążą do pokazania siebie w jak najlepszym świetle. Do dyspozycji mają cały szereg technik autoprezentacji. Jedna z nich podkreśla, że ludzie powszechnie wyciągają wnioski na temat innych na podstawie “rekwizytów” czyli właśnie samochodu, domu, dóbr materialnych itp.

Posiadanie samochodu odpowiedniej marki i klasy stanowi narzędzie manipulacji własnym wizerunkiem i wywieranym wrażeniem. Manipulacje te dążą do wywołania pożądanych reakcji innych osób (np. szacunek, respekt), a także podtrzymania lub podniesienia poczucia własnej wartości i tożsamości.

Rodzaj samochodu, jaki wybieramy odpowiada wizerunkowi, jaki chcemy stworzyć. Jeżeli zależy nam na podkreśleniu naszej ekstrawersji, towarzyskości i skłonności do zabawy, prędzej zdecydujemy się na szybki, sportowy, ekstrawagancki samochód niż bezpieczny samochód rodzinny. Podkreśleniu męskości, odwagi i brawury służą także zachowania ryzykowne takie jak nadmierna prędkość czy jazda bez zapiętych pasów. Obawa przed opinią tchórza pojawia się już u małych chłopców w postaci buntu przed założeniem kasku czy ochraniaczy na kolana.

Podobnie tłumaczyć można długoletnie przywiązanie do jednej marki przez osoby, które pragną być odbierane za stabilne emocjonalnie, wierne i stałe w związkach.

Autor tekstu i zdjęć: Mateusz Pietruszka
mateusz@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbodiesel R6
Pojemność: 2993cm3
Typ napędu: xDrive (na wszystkie koła)
Moc maksymalna: 259KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 560Nm (przy 2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 8-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4899/1860/1464
Pojemność bagażnika w litrach: 520l
Masa własna: 1790kg
Ładowność: 600kg
Rozstaw osi: 2968mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 6,1 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,2/100km
Zużycie paliwa – miasto: 6,7/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany 5,8l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 70
Emisja CO2 [g/km]: 152

Cena testowanego egzemplarza: 346 128,50 PLN
Cena podstawowego egzemplarza: 174 900 PLN

  • W M-pakiecie wygląda nieprzeciętnie 🙂

  • matt

    Morał taki że pomarzyć dobra rzecz. 🙂 Choć może kiedyś… kto wie ;D

  • Przemek

    Cena testowanej wersji przeraża, ale cóż za jakość trzeba płacić.

  • Fakt – cena nie jest mała, ale wiadomo, za co się płaci. Testowaną cenę można trochę uszczuplić. Nie każdy potrzebuje spolszczenia menu (12 677,25 zł), wyświetlacza head-up (6 526,25 zł) – chociaż bez niego to trochę ubogo jest, kamery cofania za 1 972,50 zł i wreszcie m-pakietu za 23 240,50 zł. Trzeba jednak pamiętać, że mamy też tutaj pakiet serwisowy BMW service inclusive na 5 lat (lub 100 000km), dzięki któremu nie płacimy za wizyty na przeglądach i różne naprawy na nich.

  • Bardzo ciekawy tekst i oczywiści zdjęci też pierwsza klasa, ale wady są niestety:

    -wysoka cena
    -wysoka cena dodatków
    -wysoka cena M-pakietu
    -według mnie trochę zbyt zachowawcza stylizacja względem E60
    – zbyt cichy dźwięk silnika ( miałem okazję przejechać się X6 z tym motorem stąd taki wniosek)
    -zbyt popularny (Seria 5 to najlepiej sprzedające się auto w swojej klasie w 2011 roku).
    -duże prawdopodobieństwo przekroczenia dozwolonej prędkości i otrzymania mandatu.

  • @Artur – no BMW powinno dodawać album z miejscem na zdjęcia z fotoradarów:D

  • Robert999

    mnie nawet cena podstawowego egzemplarza odstrasza… ale może kiedyś sprowadzę sobie z zagranicy używanego 😀

  • w mieście pali 6,7 litra? aż ciężko w to uwierzyć 😉

  • to dane producenta. Nie pisałem o spalaniu za bardzo, bo jazda zupełnie nie należała do ekonomicznych. Efekt końcowy to 11,4/100km w cyklu mieszanym 🙂 Start&Stop był włączony.

  • ten start/stop gówno tak naprawdę daje:d auto pali i tak

  • Robert

    U mnie 3 litrowy diesle w E39 pali średnio 7 litrów, głownie jeżdżę po mieście.

  • Maciek

    Artykuł napisany genialnie, świetne porównania i bogate słownictwo, zdjęcia też świetne ale nie jestem pewien czy to zasługa fotografa czy samochodu bo jeśli chodzi o auto to jest wspaniałe choć ja bym go trochę uszczuplił bo tak szczerze mówiąc te wszystkie heady upy i spolszczenia menu nie są tak potrzebne, … ale M Pakiet bym zamówił:)