Aby przekonać się, czy Audi A6 Avant jest naprawdę takie dobre, udałem się do Kołobrzegu [FOT]

Audi A6 Avant

Marzy ci się kupno wyjątkowego Audi. Wykonalne? Gdybyś zapytał “znawców tematu”, odpowiedź, jaką byś od nich uzyskał, ograniczałaby się do trzech liter – nie.  Czy jednak na pewno mają oni rację? Otóż właśnie nie! Możecie rozbić świnkę skarbonkę i zamówić drogie R8, albo…

Część gamy Audi to A4, A5, A6, A7, A8. Wszystkie mają w sobie coś z nadwozia sedana. Do tego bardzo podobne przody i niemal identyczne zadki. Opinia o kupowaniu kopii innego modelu nie jest raczej przesadzona. Decydując się na coś z serii Avant już takiej sytuacji mieć nie będziemy. Dlaczego? Bo Audi w takim wariancie nadwozia ma tylko dwa takie modele – A4 i A6. Ten ostatni właśnie debiutuje w najnowszej odsłonie w Polsce, a ja miałem przyjemność nim jeździć. Zaczynamy od wyglądu. O przodzie wiele mówić nie trzeba – wygląda tak samo, jak w zwykłej A6, czyli ładnie, znośnie, zgodnie z Biblią i Koranem. Audi można zarzucać kopiowanie swoich modeli na kserze, ale dlaczego nie powielać czegoś, co prezentuje się bardzo dobrze?

Wybaczcie, że nie przytoczę wam wszystkich słów opisujących to, z czego czerpano podczas projektowania kombi z Inglostadt. Przyznam się, było późno, pisać się nie chciało. Z resztą czy naprawdę interesuje was to, czy kształt linii bocznych A6 zaczerpnięty został z kształtu tornada albo fali jaką tworzy woda w muszli klozetowej? Wątpię. Na wszelki jednak wypadek, aby zaspokoić tych ciekawskich, podpowiem, że chodzi bardziej o tornado niż o to drugie).

Wracając jeszcze do przodu warto przytoczyć jedną ciekawostkę. Otóż nasz egzemplarz A6 może zostać wyposażony w reflektory, które zamiast zwykłych żarówek, do oświetlania drogi wykorzystywać będą diody LED. W jednym reflektorze jest ich aż 56.

Kolejna sprawa była dla mnie sporym zaskoczeniem. Dobrze wiecie, gdzie umieszcza się światła przeciwmgielne. Dla niewiedzących podpowiem – na samym dole przedniego zderzaka, po lewej i po prawej stronie. Jak się okazuje A6 ma tam coś, co wygląda jak takie właśnie światła, ale nimi nie jest. To uwaga… radary monitorujące sytuację przed nami. W połączeniu ze sporą ilością innej elektroniki przydają się np. w aktywnym tempomacie. Audi zapewnia, że w porównaniu z systemem wyposażonym w jeden czujnik, takie rozwiązanie poszerza pole widzenia komputera. Mądre.

Zachodzimy nasz samochód od tyłu. W przeciwieństwie do konia, możemy to tutaj zrobić (chociaż jeśli machniemy nogą pod tylnym zderzakiem… ale to potem). A6 wygląda dobrze również z tego kąta. Co ważne, tył jest spójny i tworzy jedną całość stylistyczną z przodem. Chciałbym coś więcej napisać, ale to trzeba po prostu zobaczyć. Dodam, że światła wyglądają bardzo efektownie.

Czas wejść do środka. Luksus. Czego innego można się spodziewać po ważnym dla Audi modelu. Wszystko jest wykonane idealnie, materiały są miękkie i oczywiście świetnie spasowane. Nie wiem, czy coś takiego, jak niedoróbka tu istnieje. Projektanci odwalili kawał dobrej roboty. Możemy sobie jednak pożartować, że to znowu żywcem wyrwana deska z innego modelu. Ale czy to źle? No nie wiem. Kupić A6 za połowę ceny wyższego modelu i rozkoszować się wnętrzem bardzo zbliżonym do tego z A8 – bezcenne. Warto dokupić wykończenie, które imituje drewniany pokład jachtu (na zdjęciach poniżej).

Wnętrze, oprócz tego, że dobrze wykonane, jest przestronne. Każdy, kto znajdzie się w środku, będzie mieć wygodnie. Nie ma tu mowy o dyskryminacji. Chyba, że A6 uznamy za pięcio-, a nie czteroosobowy samochód. Wtedy fakt – osoba, ze środka z tyłu według Audi nie ma nóg. Małe porównanie do poprzednika – najnowszy Avant ma większy od niego rozstaw osi – dokładnie 2,91m.

Bagażnik jest pojemny – 565l. Ma foremne kształty i opcjonalne zestawy, które mają za zadanie zapobiec przesuwaniu się naszego bagażu. Przed rozłożeniem siedzeń ma 118cm długości, a po 193cm. Można więc nawet zaryzykować nocowanie – z tym, że tego bym nie polecał, ponieważ siedzenia nie składają się na płasko.

Gadżety to nie nowość w Audi. Jest ich sporo. Nie wszystkie są nowością, więc opiszę tylko te „debiutujące”.

A6 to oczywiście system MMI. Jest całkiem intuicyjny, a tylko zagorzali przeciwnicy takich rozwiązań będą się tutaj rozpływać w przekleństwach. Poprzez niego obsługujecie nawigację z mapami Google – nawet ze zdjęciami z satelity. W przyszłości ma być dodana funkcja street view, pokazująca widok z poziomu ulicy. Cały ten system ma jednak jedną przeogromną wadę. Nie posiada… wejścia USB. W samochodzie za nawet pół miliona, kabel umożliwiający podłączenie iphona/ipoda/pendrive trzeba dokupić. Testy nagłośnienia Bang & Olufsen z moją muzyką poszły się więc czesać. Iphona z użyciem bluetooth też nie udało się podłączyć. Nie wiem – może jakiś trędowaty jest.

Ciekawym połączeniem jest funkcja aktywnego tempomatu i lane assist. Pierwszy pilnuje, żebyście nie wjechali w kogoś, a drugi trzyma was między liniami jezdni. Włączając dwa systemy na raz, dostajemy „samojadące” auto. Aż do momentu, kiedy natrafi na ostrzejszy zakręt, z którym sam sobie nie poradzi. Od razu mówię – takie połączenie nie jest autoryzowane przez Audi. W instrukcji Niemcy uprzejmie nam rozkazują trzymać ręce cały czas na kierownicy.

Kolejna sprawa to asystent parkowania. Znany już u innych producentów. Prześledźmy jednak procedurę w Audi. Naciskacie przycisk i jedziecie wzdłuż sznura zaparkowanych równolegle pojazdów. Na ekranie między zegarami pokazuje wam się grafika, która poinformuje was, o tym, czy w danym miejscu się zmieścicie. Nie byłbym sobą, gdybym tego nie wypróbował. Stop, wsteczny, puszczam hamulec i… samochód sam parkuje. Niby nie nowość, ale nadal robi wrażenie. Przyznam się jednak do czegoś – z hamulca moja noga nie zeszła tak do końca. Cały czas nad nim wisiała. Z wiadomych przyczyn – a bo to komputer źle wyliczy, a to tamto siamto… Nic z tego się nie wydarzyło. Samochód parkuje bardzo szybko – szybciej (ale niekoniecznie bezpieczniej) można to zrobić tylko na ręcznym hamulcu (A6 ma przycisk do tego). Gadżet tak mi się spodobał, że po kilkunastu wjazdach zobaczyłem za sobą korek… długi. Do tego nagle obok mnie znalazł się bliźniaczy model A6 z osobą z obsługi eventu – „dobrze się pan bawi?”. Odpowiedź mogła być tylko jedna – wrzucenie wstecznego i zaparkowanie. Polecam każdemu. Nie zapomnę miny taksówkarza, który minął mnie robiącego ten manewr z rękami w powietrzu.

Ostatni gadżet to otwieranie bagażnika. Nie ręcznie oczywiście. Nawet nie chodzi mi o możliwość zrobienia tego pilotem, bo to przecież mają i Peugeoty. Nie denerwuje was podczas niesienia ogromnej ilości zakupów konieczność szukania kluczyka? Wasz A6 Avant może mieć coś, co ja już od jakiegoś czasu okrzyknąłem mistrzostwem świata w dziedzinie użyteczności. Podchodzicie do tyłu samochodu i obładowani torbami przesuwacie nogą pod tylnym zderzakiem. Bagażnik zaczyna się otwierać. Bajka i poezja zarazem.

Rozpisałem się, a przecież nie samymi gadżetami człowiek żyje. Wracamy trochę bardziej na ziemię. Do konkretnych egzemplarzy. Śniadanie zjadłem trochę później niż wszyscy, więc za dużego wyboru samochodów nie miałem. W zasadzie wcale go nie miałem. Przed hotelem stał tylko model z silnikiem diesla 2.0 o mocy 177 koni. W dodatku pozbawiony zdecydowanej większości bajerów – nawet automatycznej skrzyni biegów. Nic więc w zasadzie dziwnego, że został sam. W zamian za to, miałem go tylko dla siebie.

177KM nie brzmi demonicznie. I nie ma w sobie nic z diabła. To jednak nie wada. Mamy cywilizowany silnik o mocy, która spokojnie wystarcza do wyprzedzenia. Do tego całkiem niezła ekonomika – na ok. 100km miejscami dość brutalnego traktowania w trasie i w mieście, potrzebował 7,3l. Kupując jednak Audi A6, wątpię, że zdecydujecie się na bądź, co bądź – niewielki silnik. Spoglądać pewnie będziecie w kierunku 3.0TDI lub TFSI.

Nic dziwnego. To, co oferują one w połączeniu z napędem quattro jest niesamowite. Zwykłe z pozoru kombi zamienia się w wielki pocisk, który potrzebuje 5,6s, aby rozpędzić się do setki (TFSI). But w podłogę, kick down i jesteś daleko przed samochodem, który właśnie chciałeś wyprzedzić. Ekonomika… cóż. Tu jest gorzej. Na mocniejszą, 313-konną odmianę diesla z generatorem dźwięku, przyjdzie nam poczekać do mniej więcej przyszłego roku.

Obydwa auta, którymi jeździłem (2.0TDI oraz 3.0TFSI) wyposażone były w system start stop, który działał. Tak jak należy. Stajesz, wciskasz hamulec, wrzucasz luz, puszczasz sprzęgło, silnik gaśnie. Stawiasz nogę na sprzęgle – silnik odpala. W automacie po prostu zatrzymujecie się i trzymacie hamulec, żeby aktywować system. Po zdjęciu nogi z niego, motor odpala. Pamiętajcie jednak o tym, żeby wyłączyć tą funkcję jeśli zechcecie pościgać się spod świateł. Działa sprawnie, ale nie aż tak.

Prowadzenie Audi to świetna sprawa. Przedni napęd świetnie się sprawuje, ale quattro… no cóż. To po prostu quattro. Jest wyśmienite. A6 zakrętów trzyma się idealnie. Nie ma wahań, nie ma niepewności, cały czas mamy pełną kontrolę nad masą. Audi oferuje do tego różne warianty tłumienia nierówności. Zgodnie z nazwami – w Comfort jest komfortowe, a w Dynamic bardziej odczuwamy dziury i inne przeszkody, np. małe psy. Jeśli jednak lubicie często migającą kontrolkę trakcji – weźcie przedni napęd. Podczas naprawdę ostrej jazdy (ale takiej serio ostrej), pali się często.

Czas na ceny. Najtańszy wariant benzynowy to 2.8FSI (204KM) V6 za 196 000 zł. Najtańszy diesel (ten 177 konny) kosztuje 175 500 zł. Najmocniejszy 3.0TFSI quattro, to 249 700 zł. Wymienię jeszcze kilka ciekawych opcji (nie uwzględniam cen innych dodatków, które są wymagane do danej konfiguracji): fotele z funkcją masażu i wentylacji – 8 580 zł, system nagłośnienia Bang & Olufsen – 33 180 zł, asystent parkowania – 6 480 zł, aktywny tempomat – 13 740 zł, reflektory LED – 8 690 zł, otwieranie bagażnika kopytem – 7 420 zł. Tak, to drogie opcje. Ale nie kupuję Audi, żeby zadowolić się podstawową wersją.

Podsumujmy więc. Audi A6 Avant to świetne auto. Wygląda fenomenalnie (w czarnym lakierze wręcz obłędnie) jak na kombi. Jest dobrze wykonane i nie ma żadnego powodu do wstydu. Szczególnie z napędem quattro. Jeśli więc kupisz sobie takie, a nie inne auto, zamiast dawać do zrozumienia, że wydałeś pieniądze na nudne kombi, poinformujesz wszystkich, że masz wyczucie i wiesz, co dobre.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Pietruszka
e-mail: mateusz@motofilm.pl

  • Patryk

    Panie redaktorze wkradło się kilka błędów do pana tekstu. Otóż silnik 2.0 TDi to 4-cylindrowa rzędówka a nie V-ka tak jak Pan to określił.

    Pisze Pan także że obydwa auta wyposażone były w system start-stop. I tu moje pytanie: jaki to był ten drugi samochód bo opisuje pan tylko wersje 2.0 TDI?

  • Ech.. rzeczywiście. Te oznaczenia w tabelkach są tak mylące… Obydwa auta – drugim było 300-konne TFSI 3.0 quattro. Mając w pamięci moją relację z facebooka, gdzie to opisałem, po prostu zapomniałem tutaj o wyraźnym rozgraniczeniu 😉 dzięki!

  • Patryk

    Brawo za szybką reakcje na uwagi dotyczące tekstu 😛 Wrażenia z jazdy wersją 3.0 TFSI muszą być genialne! 5,6s do setki w limuzynie to ogień. Tylko to spalanie 20l/100km ale jak ktoś wydaje cwierć miliona na samochód to to dla niego pesktka

  • kupiłbym go, ale nie w tej erze

  • beavis

    Wspaniały samochód gdyby było mnie stac miał bym duży problem czy A6 czy BMW 5

  • Mart

    warto dodać jeszcze jedną bardzo istotną rzecz/ciekawostkę o 3.0 TDI, dźwięk jaki wydaje jest fenomenalny (coś jak wolnossące V8), ogólnie nie jestem fanem diesel’a, ale dla tego silnika zrobiłbym wyjątek 😉

  • Mart – wspomniałem o tym w teście. Taka opcja pojawi się wraz z wprowadzeniem diesla 3.0 o mocy 313KM. Generator będzie umieszczony w tłumiku. Pokazano nam nawet jak to brzmi, ale tylko na głośnikach zwykłych. Cóż – jest obiecująco.

  • rlx

    Żadne zdjęcia nie oddają jak ładne jest to auto, zapuściłem się ostatnio do salonu Audi i zdeponowałem swoje jestestwo w pokazowym A6 miałem duże problemy z opuszczeniem wnętrza pomimo iż przesiadałem się do solidnego Superba. Teraz tylko czekać, na pojawienie się RS6 i mieć nadzieję, że pracownicy salonów nie dostaną łomów do wyjmowania opornych oglądaczy 😀

  • @rlx – jadę do salonu audi.

    Generalnie to lubię jeździć po salonach, a już szczególnie dobrymi testówkami. Ostatnio ISF-em podjechałem pod Mercedesa i mówię, że chciałbym ofertę na C63 AMG hehehehe 😀 “bo ponoć ma więcej koni”

  • Forest

    Piękne auto. Jeszcze piękniejsze wnętrze! Te drewno jest cudowne w połączeniu z jasną skórą! Auto marzenie !

  • A6 robi wrażenie

  • Robert999

    “może zostać wyposażony w diody LED” czyli w oryginalnej wersji ma zwykłe? swoją drogą niech ma jakie chce mi i tak sie podoba

  • Tak, ma zwykłe. Dzienne są oczywiście tu i tu – takie fajne rurki świecące (za cholerę nie pamiętam, czy to diody, ale pewnie ta).

    Edit: będę nieskromny, ale zdjęcia z prezentacji A6 mamy chyba najlepsze w internecie…

  • Robert999

    no diody dają niezłe efekty 🙂